DO GÓRY
logo fuss magazyn
kultura (nie)zależnaNA CO STAĆ POLSKĘ, CZYLI RODZIME KINO WYSOKOBUDŻETOWEDRAG QUEEN, CZYLI CO ROBI MĘŻCZYZNA W SUKIENCEKAŻDY SOBIE SZTUJĘ ZEPSUTĄ SKROBIE, CZYLI KILKA SŁÓW O GLITCH ARCIE

NA CO STAĆ POLSKĘ, CZYLI RODZIME KINO WYSOKOBUDŻETOWE

M. Reguła | KĄTEM OKA

Wśród współ­cze­śnie powsta­łych wyso­ko­bu­dże­to­wych pol­skich fil­mów (przyj­mijmy kil­ku­na­sto­mi­lio­nowy budżet jako kry­te­rium) nie znaj­dziemy ani jed­nego filmu osa­dzo­nego we współ­cze­sno­ści. Nie znaj­dziemy rów­nież ani jed­nego filmu fan­tasy czy science fic­tion, co zdaje się być sprzeczne z całym kie­run­kiem, w któ­rym podąża świa­towe kino komer­cyjne. Wciąż się­gamy do prze­szło­ści, gdy gdzieś obok Pol­skiej Szkoły Fil­mo­wej wyra­stają Krzy­żacy (1960) Alek­san­dra Forda i z miej­sca stają się nie­wy­obra­żal­nym jak na dzi­siej­sze czasy hitem.

KAŻDY SOBIE SZTUKĘ ZEPSUTĄ SKROBIE, CZYLI KILKA SŁÓW O GLITCH ARCIE

A. Wieczorowska | KĄTEM OKA

Ter­minu „glitch art” czę­sto nie tłu­ma­czy się na pol­ski. Jest to, naj­kró­cej rzecz ujmu­jąc, sztuka usterki. „Glitch” ozna­cza po angiel­sku błąd, nie­spo­dzie­waną awa­rię, zakłó­ce­nie. Glitch art to zatem „sztuka zepsuta”.

DRAG QUEEN, CZYLI CO ROBI MĘŻCZYZNA W SUKIENCE

A. Piotrowska | MIĘDZY INNYMI

Drag queens, kró­lowe sceny i roz­rywki, zaj­mują dziś spe­cjalne miej­sce w spo­łecz­no­ści LGBT, m.in. dzięki tele­wi­zyj­nemu reality show RuPau­l’s Drag Race (2009‒). I choć zja­wi­sko to w popkul­tu­rze jest dość nie­daw­nym odkry­ciem, to jego histo­ria sięga pierw­szej połowy XX wieku.

PROBLEMY ALTERNATYWY

E. Wójcik | FELIETON

Kul­turę alter­na­tywną w bar­dzo sze­ro­kim uję­ciu można rozu­mieć jako kul­turę nie­ofi­cjalną, nie­po­partą żad­nym insty­tu­cjo­nal­nym zaple­czem, nie­jako uzu­peł­nia­jącą main­stream. Alter­na­tywne może być podej­ście do życia, zdro­wia, reli­gii, poli­tyki. Alter­na­tywne mogą być kino, lite­ra­tura czy muzyka; to w defi­ni­cji tej ostat­niej zacho­dzą obec­nie ważne zmiany.

NIEZALEŻNY, NIEZALEŻĄCY

M. Świątkowski | MIĘDZY SŁOWAMI

Mógł­bym oczy­wi­ście napi­sać o tym, że nie ma cze­goś takiego jak lite­ra­tura nie­za­leżna. Że zarówno proza, jak i poezja zaplą­tane są w nie­skoń­czone sieci insty­tu­cjo­nal­nych uwi­kłań, że wszystko jest poli­tyczne. Uznaję to jed­nak za oczy­wi­sto­ści, o któ­rych co prawda mówić warto i trzeba, ale mówią o nich inni. Mnie nato­miast inte­re­suje coś innego.

ROZPROSZYĆ CIEMNOŚĆ, CZYLI O MOCY NATURY

M. Brodacka | MIĘDZY SŁOWAMI

Wyobraź sobie, że jest letni wie­czór. Wycho­dzisz ogrzać się w pro­mie­niach zacho­dzą­cego słońca. W sierp­niu o zacho­dzie niebo jest spek­ta­ku­lar­nie piękne – pło­mienne i różowe zara­zem, tak jakby szy­ko­wało się nie do snu, lecz do życia.

O ROBIENIU RZECZY BEZ POSIADANIA RZECZY

A. Sowa | FELIETON

Nigdy nie robi­łam pla­nów i posta­no­wień z oka­zji Nowego Roku. Nie ze względu na wąt­pie­nie w to, że uda mi się ich dotrzy­mać, albo z braku ambi­cji. Wręcz prze­ciw­nie, wyda­wało mi się, że przez cały rok można pod­jąć się zmiany swo­jego życia i – nawet w mikro­skali – ni­gdy nie cze­ka­łam do ponie­działku z roz­po­czę­ciem cze­go­kol­wiek.

PRZESTRZEŃ MIĘDZY PRZESTRZENIAMI, CZYLI M37A AUTOTEMATYCZNIE

B. Domagała | KĄTEM OKA

Jest po 23, leżę już. Obok mnie żona koń­czy przy­go­to­wy­wać warsz­taty do swo­jej pracy. Mia­łem wolne i przez więk­szość dnia cze­ka­łem na odzew Grupy (usta­li­li­śmy drugi deadline, który wła­śnie minął). Kiedy w końcu posta­na­wiam zosta­wić to i obej­rzeć coś na lap­to­pie, tele­fon zaczyna dzwo­nić. Na wyświe­tla­czu „Ewa!” i już wiem, że czeka mnie kwa­drans roz­mowy.

OD MUMBLECORE PRZEZ MUMBLESHOW DO MAINSTREAMU, CZYLI NIEKOŃCZĄCE SIĘ ROZMOWY

K. Nowacka | KĄTEM OKA

Nie­ła­two wytłu­ma­czyć nudę na pod­sta­wie kina. Nud­nym fil­mem byłby taki, który nas po pro­stu nie inte­re­suje, nie wciąga, nie wzbu­dza naszego zaan­ga­żo­wa­nia, trudno jed­nak zbu­do­wać jed­no­litą kate­go­rię tego rodzaju, ponie­waż poczu­cie znu­dze­nia jest subiek­tywne.

PARTYCYPACJA TYPU HIGHBROW – CZYLI O TYM, DLACZEGO WYBIERAMY NUDĘ

M. Bochniarz | KĄTEM OKA

Niesz­czę­sna Czy­tel­niczko, pechowy Czy­tel­niku – jeśli zawę­dro­wa­li­ście w te zaka­marki FUSSa, to skom­ple­tuj­cie prze­ką­ski i zimne napoje i przy­go­tuj­cie się na iście pie­kielną lita­nię ludz­kich dra­ma­tów.

JAK WYMIENIAMY SIĘ CIEPŁEM
W NOWEJ HUCIE

G. Szymczyk-Karnasiewicz | MIĘDZY INNYMI

Zaczęło się od filmu. Doku­mentu Wojtka Szu­mow­skiego o sytu­acji w Aleppo. Na pro­jek­cję i spo­tka­nie z reży­se­rem „zacią­gnął” mnie Jacek Duni­kow­ski, zwią­zany z „Syl­we­strem dla ubo­gich” i Zupą na Plan­tach. Przed­sta­wił mnie Piotr­kowi Żyłce, ini­cja­to­rowi zupo­wej akcji: „To jest Gosia, która będzie robiła Wymianę Cie­pła w Nowej Hucie”.

NUDNY INDYWIDUALIZM

B. Domagała | KĄTEM OKA

Od zawsze cią­gnęło mnie do fil­mo­wych „kurio­zów”. Jako kil­ku­letni chło­pak wypo­ży­czy­łem Mia­sto Zagi­nio­nych Dzieci (1995, J.-P. Jeu­net, M. Caro) na VHS-ie. Pamię­tam bar­dzo nie­wiele poza uczu­ciem, jakie pozo­stało po sean­sie: mie­szanką prze­ra­że­nia z fascy­na­cją.

WYCHODZIMY! TO NUDNE
I OHYDNE

Ł. Kraj | ZASŁYSZANE

„Jasiu, nie wiem, co to jest, ale na pewno nie muzyka. Nuda i ohyda!” – powie­działa Słu­chaczka. Tak nazy­wam w myślach panią, która wraz z mężem wstała z fotela, by skie­ro­wać się do wyj­ścia pod­czas inau­gu­ra­cyj­nego kon­certu tego­rocz­nej edy­cji festi­walu Sacrum Pro­fa­num. Nie była odosob­niona w swo­jej reak­cji.

O NUDZIE, KTÓRA BOLI

M. Brodacka | KĄTEM OKA

Róż­nie ją nazy­wają: ace­dią, melan­cho­lią, sple­enem, cza­sem leni­stwem. Choć naj­czę­ściej wszyst­kie te poję­cia lądują w jed­nym worku z napi­sem „nuda”. Bo nuda to tro­chę per­sona non grata, a tro­chę cały świat wra­żeń, które prze­bi­jają się przez rze­czy­wi­stość i przy­po­mi­nają nam o skoń­czo­no­ści. Naszej wła­snej skoń­czo­no­ści.

Ta strona korzysta z plików cookie.