DO GÓRY
logo fuss magazyn

MIĘSO TO MORDERSTWO – KANIBALISTYCZNE FIKSACJE RUGGERO DEODATO

M. Płaza | KĄTEM OKA

Oskar­żony o zamor­do­wa­nie ekipy na pla­nie, znie­na­wi­dzony przez obroń­ców praw zwie­rząt, znany głów­nie ze swo­ich cho­rych wizji z pogra­ni­cza kina gore i survi­val hor­roru. Rug­gero Deodato – praw­dziwy l'enfant ter­ri­ble wło­skiego kina i autor Can­ni­bal Holo­caust (1980), jed­nego z naj­bar­dziej szo­ku­ją­cych fil­mów w histo­rii.

OSTATNIA WIECZERZA

M. Narewska | KĄTEM OKA

Nikt nie wie lepiej niż kobieta, jak przez żołądek dotrzeć do serca – problem w tym, że owo serce może wkrótce przestać bić.

SEKS ZAOSTRZA APETYT – FILMOWY EROTYZM DUSZONY NA WOLNYM OGNIU

O. Drewnowska | KĄTEM OKA

Jedze­nie na wiel­kim i małym ekra­nie koja­rzy mi się przede wszyst­kim z wybu­cha­ją­cym wymio­ci­nami żar­ło­kiem, boha­te­rem Sensu życia wg Monty Pythona. To raczej dość obrzy­dliwe przed­sta­wie­nie spo­żyw­czej orgii, koń­czą­cej się wybu­chem dale­kim od speł­nie­nia w eja­ku­la­cyj­nym szale, jest wręcz kwin­te­sen­cją tego, co możemy nazwać kom­pul­syw­nym napy­cha­niem kał­duna: czy to rze­czy­wi­stego, czy meta­fo­rycz­nego.

JESTEŚ TCHÓRZEM, BOYD!

B. Domagała | KĄTEM OKA

Dra­pieżcy (1999, A. Bird) mogą być przy­kła­dem nie­for­tun­nego tłu­ma­cze­nia tytułu filmu na język pol­ski. Ory­gi­nalne Rave­nous to po pro­stu „wygłod­niały”, co zde­cy­do­wa­nie lepiej oddaje sens tego nie­ty­po­wego hor­roru, posił­ku­ją­cego się cyta­tem z Nietz­schego, pod­la­nego saty­rycz­nym sosem i posia­da­ją­cego motto „Jesteś tym, co jesz”.

KICZ I KAMP WE WSPÓŁCZESNYM KINIE POLSKIM

M. Janik | KĄTEM OKA

Pol­ska kul­tura popu­larna coraz chęt­niej przyj­muje kicz, rów­nież z więk­szą swo­bodą bawi się kam­pem, a nawet two­rzy kom­pro­mi­sową hybrydę tych dwóch este­tyk.

KINO, W KTÓRYM DZIECKO MOŻE WIĘCEJ NIŻ DOROSŁY

S. Bitka | KĄTEM OKA

Gdyby spró­bo­wać jed­nym zda­niem opi­sać fabuły tzw. dru­giej irań­skiej nowej fali, mogłoby ono brzmieć mniej wię­cej tak: przy­gody sie­roty bądź też dziecka ubo­gich rodzi­ców, które zała­twia bar­dzo poważne sprawy, bie­ga­jąc po wsi lub przedmie­ściach Tehe­ranu.

NA CO STAĆ POLSKĘ, CZYLI RODZIME KINO WYSOKOBUDŻETOWE

M. Reguła | KĄTEM OKA

Wśród współ­cze­śnie powsta­łych wyso­ko­bu­dże­to­wych pol­skich fil­mów (przyj­mijmy kil­ku­na­sto­mi­lio­nowy budżet jako kry­te­rium) nie znaj­dziemy ani jed­nego filmu osa­dzo­nego we współ­cze­sno­ści. Nie znaj­dziemy rów­nież ani jed­nego filmu fan­tasy czy science fic­tion, co zdaje się być sprzeczne z całym kie­run­kiem, w któ­rym podąża świa­towe kino komer­cyjne. Wciąż się­gamy do prze­szło­ści, gdy gdzieś obok Pol­skiej Szkoły Fil­mo­wej wyra­stają Krzy­żacy (1960) Alek­san­dra Forda i z miej­sca stają się nie­wy­obra­żal­nym jak na dzi­siej­sze czasy hitem.

KAŻDY SOBIE SZTUKĘ ZEPSUTĄ SKROBIE, CZYLI KILKA SŁÓW O GLITCH ARCIE

A. Wieczorowska | KĄTEM OKA

Ter­minu „glitch art” czę­sto nie tłu­ma­czy się na pol­ski. Jest to, naj­kró­cej rzecz ujmu­jąc, sztuka usterki. „Glitch” ozna­cza po angiel­sku błąd, nie­spo­dzie­waną awa­rię, zakłó­ce­nie. Glitch art to zatem „sztuka zepsuta”.

Ta strona korzysta z plików cookie.