DO GÓRY

 

Fuss_O_robieniu_rzeczy_teodorczyk_cover.jpg

NUMER 26 (1) STYCZEŃ 2018 | "KULTURA (NIE)ZALEŻNA"


O ROBIENIU RZECZY BEZ POSIADANIA RZECZY

ALEKSANDRA SOWA | ANNA TEODORCZYK

Nigdy nie robi­łam pla­nów i posta­no­wień z oka­zji Nowego Roku. Nie ze względu na wąt­pie­nie w to, że uda mi się ich dotrzy­mać, albo z braku ambi­cji. Wręcz prze­ciw­nie, wyda­wało mi się, że przez cały rok można pod­jąć się zmiany swo­jego życia i – nawet w mikro­skali – ni­gdy nie cze­ka­łam do ponie­działku z roz­po­czę­ciem cze­go­kol­wiek. Bo niby czemu nie­dziela mia­łaby być w jaki­kol­wiek spo­sób gor­sza niż ponie­dzia­łek? Jest nawet lep­sza – w końcu nie­zno­śną „nie­dziel­ność” trzeba czymś zagłu­szyć, a naj­le­piej jest to uczy­nić poprzez „robie­nie rze­czy”. 

Na mojej liście są od mie­sięcy, a nawet lat: napisa­nie i wyda­nie książki, zało­że­nie swo­jego biznesu, nagra­nie demo, ćwi­cze­nie 5 razy w tygo­dniu, rzu­ce­nie pale­nia, ogra­ni­cze­nie spo­ży­cia alko­holu do kie­liszka wina raz na jakiś czas, zdrowa i zbi­lan­so­wana dieta, oszczę­dza­nie, roz­po­czę­cie kariery publi­cy­stycz­nej, naucze­nie się wło­skiego, wyjazd do Sta­nów Zjed­no­czo­nych. To tak z grub­sza. I to wła­śnie z tej puli wybie­ram coś sobie, kiedy wpa­dam na pomysł, aby zmie­nić swoje życie.

Zwy­kle wygląda to tak: przy­po­mi­nam sobie, że chcę być zwinna i szczu­pła, więc natych­miast pla­nuję zdrową dietę oraz regu­larne ćwi­cze­nia. Oczy­wi­ście czło­wiek odpo­wied­nio zmo­ty­wo­wany po pro­stu zmie­niłby spo­sób odży­wia­nia i poszedł pobie­gać. Ja nato­miast uświa­da­miam sobie, jak wielu rze­czy do roz­po­czę­cia wyzwa­nia nie posia­dam: nie mam indy­wi­du­al­nej diety Ewy Cho­da­kow­skiej, prze­ką­sek Foods by Ann, kar­netu do Fit­ness Pla­ti­nium, a tak w ogóle, to przy­dałby się nowy top i ten naj­now­szy model butów Adi­das, bo nie zniosę widoku tych chu­dych lasek i to jesz­cze w mod­niej­szych ciu­chach niż ja. Poza tym jeśli mam pla­no­wać, to prze­cież nie roz­pi­szę wszyst­kiego na kartce, co nie? Także muszę jesz­cze zamó­wić ten śliczny plan­ner, a uzu­peł­niać go odpo­wied­niej jako­ści dłu­go­pi­sem albo pió­rem z eks­tra­wy­trzy­ma­łymi wkła­dami firmy Par­ker. Tro­chę tego dużo, ale jestem naprawdę zde­ter­mi­no­wana, więc kasa nie gra roli – muszę wresz­cie ruszyć z miej­sca!

No więc już mam ten cudowny plan diety, ale skoń­czył mi się hajs na jedze­nie – czyli zaku­pów do niej nie zro­bię. Mam też prze­ką­ski, ale total­nie odcho­dzi mi na nie ochota, kiedy wystę­pują braki w peł­no­war­to­ścio­wym jadło­spi­sie. Kar­net kupiony, ale nie star­czyło już na kartę miej­ską, więc nie chcę wyda­wać ostat­nich pie­nię­dzy na bilety, aby doje­chać do klubu fit­ness. W takiej sytu­acji los nowych ubrań i plan­nera może­cie prze­wi­dzieć. Boże. Tyle wysiłku na nic! Muszę pocze­kać z pla­nami do kolej­nego prze­lewu, a tym­cza­sem może uda się z rzu­ce­niem pale­nia – w końcu i tak mnie nie stać na szlugi. Chwila namy­słu. Nie, jed­nak nie. Brak pie­nię­dzy jest tak fru­stru­jący, że nie zniosę tej fru­stra­cji bez dymka. No i oczy­wi­ście kie­li­szeczka do tego.

Fuss_O_robieniu_rzeczy_teodorczyk.jpg

Spo­glą­da­jąc na moją listę, pew­nie myśli­cie: no, prze­cież jesz­cze możesz pisać, co? Jasne, że tak. W końcu w tym celu zamie­ni­łam swój stary kom­pu­ter na MacBo­oka Air. Kiedy pod­pi­sy­wa­łam ratalny cyro­graf, myśla­łam: ach, teraz to książka i tek­sty same będą się pisać! Jeśli więc też macie w pla­nach zakup nowego lap­topa z myślą, że napi­sze za was cokol­wiek, to od razu daję znać, że po roku SAMO nie napi­sało się nic. Być może w pisa­niu prze­szka­dzało mi to, co prze­szka­dza także w zapla­no­wa­niu i zało­że­niu swo­jego biznesu – nadmiar „inspi­ra­cji”. I cią­gła jej potrzeba. Jedni nazy­wają to infor­ma­cyjną sraczką, ja mówię sobie, że nie jestem jesz­cze gotowa, ale jak prze­czy­tam książkę x, arty­kuł y, gazetę z, to wresz­cie mnie oświeci. I tak sie­dzę, czy­tam, a kiedy już cokol­wiek wpada mi do głowy, padam ze zmę­cze­nia i rano nie pamię­tam, co to było. Dobra, spró­bujmy wyczer­pać listę. Wyjazd do Sta­nów i nagra­nie demo – wbrew pozo­rom nie­zre­ali­zo­wa­nie tych marzeń wynika z tego samego pro­blemu. Cel jest zbyt odle­gły, żebym miała ochotę teraz wyda­wać kasę na małe kroki, które mia­łyby mnie to tego zbli­żyć (pasz­port, wiza albo wyna­ję­cie stu­dia). Lepiej iść i zasza­leć TERAZ, kupu­jąc parę bez­u­ży­tecz­nych kosme­ty­ków w Dro­ge­rii Pig­ment, nie? Przy oka­zji: mam do opchnię­cia kore­ań­ski zestaw do usu­wa­nia zaskór­ni­ków...

Na deser zostawmy sobie naukę wło­skiego – semestr w Insty­tu­cje Wło­skim kosz­tuje 600 zł, zaję­cia są raz w tygo­dniu, oczy­wi­ście jak naj­pil­niej­sza uczen­nica zaku­pi­łam nowiutką książkę, czy­sty zeszyt i od trzech seme­strów prze­śli­zguję się jakoś z mier­nymi, ale jed­nak dosta­tecz­nymi do kon­ty­nu­owa­nia nauki wyni­kami. Czemu opusz­czam nie­które zaję­cia i nie uczę się w domu? Bo jakoś po pracy w czwartki jestem strasz­nie zmę­czona, w końcu za mną pra­wie cały tydzień! A zresztą aku­rat wpada mi do głowy świetny pomysł na tekst. Wia­domo – pisa­nie waż­niej­sze. Tylko zanim wrócę do domu, nie ogar­niam, co to był za pomysł, i włą­czam Żony Hol­ly­wood – gdzieś prze­czy­ta­łam, że mózg musi odpo­cząć po całym dniu pracy, a to aku­rat ide­alny spo­sób. Koń­czę oglą­dać, przy­po­mi­nam sobie, jak nie­wiele mam, i posta­na­wiam zmie­nić swoje życie. Teraz nastę­puje ponow­nie sekwen­cja opi­sana powy­żej.

Z mie­siąca na mie­siąc fru­stra­cja nara­sta, staję się coraz bar­dziej ner­wowa i czuję coraz więk­szą pre­sję – w końcu się sta­rzeję! A Maf­fa­shion to karierę na pisa­niu bloga zro­biła i to szybko strasz­nie, więc może ja coś ambit­niej­szego tak bły­ska­wicz­nie zro­bię i mnie w końcu „Wyso­kie Obcasy” na okładkę wezmą, a potem wygram z Myśliw­skim w wyścigu po Nike, a za wygrane 100 tysięcy pojadę do Nowego Jorku i będę pisała Polkę w wiel­kim mie­ście dla rodzi­mej edy­cji Vogue? Tylko niech to wszystko się naprawdę szybko sta­nie, bo ja już ze stresu, że życie mar­nuję, to nie mogę.

Na szczę­ście mój stru­mień świa­do­mo­ści, w któ­rym for­mu­łuję plan na bogate życie, prze­rywa wpis na face­bo­oku Mate­usza Grze­siaka, który tłu­ma­czy, że taka kariera to za 7 lat przy dobrych wia­trach, także easy, easy. A że wpis magicz­nie zszedł się w cza­sie z nadej­ściem stycz­nia, posta­no­wi­łam tym razem (wyjąt­kowo!) zło­żyć sobie kilka obiet­nic na roz­po­czy­na­jący się 2018 rok. Szybko jed­nak doszłam do tego, że te obiet­nice są od lat takie same. Nie można mi co prawda odmó­wić cią­głych prób ich reali­za­cji, ale skutki tych prób są żadne. Więc? Pomyśla­łam sobie: dobra, tym razem to już naprawdę musi się udać, musi, musi. Spi­sa­łam wszystko zwarta i gotowa, cze­ka­jąc na 1 stycz­nia.

W mię­dzy­cza­sie jed­nak popro­szono mnie o napisa­nie tek­stu o posta­no­wie­niach nowo­rocz­nych. Mia­łam w pla­nach zabaw­nie opo­wie­dzieć o tym, jak to ni­gdy mi się nie udaje zmie­nić swo­jego życia – „haha­haha, ale beka, niby Cho­da­kow­ska, ale jak skoń­czę tą pizzę z Nolio!” Tyle że tym razem coś się nie kle­iło. Po pro­stu prze­stało mnie to śmie­szyć. Zaczę­łam pisać i uświa­do­mi­łam sobie, jak zmę­czona nadmia­rem rze­czy jestem i jak prze­szka­dzają mi one w pod­ję­ciu real­nego dzia­ła­nia. Fru­stra­cja, która z tego wynika, zaczęła być już nie do znie­sie­nia. Musia­łam wresz­cie zmie­nić stra­te­gię. Skre­śli­łam wszyst­kie posta­no­wie­nia­/ży­ciowe cele. Zamiast tego zapi­sa­łam jeden śro­dek – prze­strogę, który ma mnie do nich zbli­żyć: „Nie zro­bisz żad­nej rze­czy, jeśli toniesz w rze­czach”. I wie­cie co? Teraz czuję, że coś z listy wresz­cie może się udać.musująca tabletka.png

kreska.jpg

ALEKSANDRA SOWA
Teatro­lożka pra­cu­jąca jako spe­cja­li­sta ds. mar­ke­tingu w teatrze, ale tak naprawdę pisarka, choć nie jest to poparte żad­nym dzie­łem. Jesz­cze.

ANNA TEODORCZYK
Z zawodu ilu­stra­torka, z potrzeby autorka bloga Anna Alter­na­tyw­nie o sztu­kach wizu­al­nych i kul­tu­rze. Namiętny czy­tel­nik lite­ra­tury róż­nej oraz wierny fan gier typu poin­t&click z ambi­cją na zosta­nie twórcą co naj­mniej jed­nej z tych rze­czy.

blog comments powered by Disqus

Ta strona korzysta z plików cookie.