DO GÓRY

 

fuss_nie_dotykać_żurawska_cover.jpg

NUMER 16 (7) LUTY 2016 | "PRZEKRACZANIE GRANIC"


"PROSIMY NIE DOTYKAĆ" – DZIEŁO W MUZEUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ

PAULINA ZIĘCIAK | BEATA ŻURAWSKA
kreska.jpg

W muzeum sztuki współ­cze­snej zwraca uwagę, że na eks­po­zy­cji można usły­szeć co kilka minut pada­jące ze strony obsłu­gu­ją­cych wystawę słowa: „Prze­pra­szamy, pro­simy nie doty­kać”. Następ­nie czę­sto pada­jąca odpo­wiedź brzmi: „Dla­czego? Prze­cież jeste­śmy w muzeum sztuki współ­cze­snej”. I tutaj nasuwa się zasad­ni­cze pyta­nie – jak prze­ciętny widz postrzega dzieło sztuki, eks­po­nat i mul­ti­me­dia w muzeum?

W Pol­sce jest wiele insty­tu­cji spe­cja­li­zu­ją­cych się w wysta­wien­nic­twie sztuki współ­cze­snej. Są to zarówno duże muzea, takie jak kra­kow­ski MOCAK czy war­szaw­ska Zachęta, jak i małe gale­rie zaj­mu­jące się wysta­wia­niem mło­dych arty­stów, cen­tra sztuki współ­cze­snej (przy­kładowo war­szaw­ski Zamek Ujaz­dow­ski) oraz muzea poświę­cone sztu­kom pla­stycz­nym, które posia­dają w zbio­rach rów­nież sztukę bie­żącą. Jak poka­zują dane zgro­ma­dzone przez cza­so­pi­smo „Poli­tyka”, nie można wska­zać więk­szej popu­lar­no­ści tego typu wystaw w porów­na­niu z innymi muze­ami, zarówno sztuk pla­stycz­nych, jak i tymi o zupeł­nie innym cha­rak­te­rze – tech­niki, histo­rycz­nymi czy przy­rod­ni­czymi. W roku 2014 Zachętę odwie­dziło 134 tysiące widzów, odział sztuki współ­cze­snej w Muzeum Sztuki w Łodzi 61 tysięcy, a kra­kow­ski MOCAK – ponad 105 tysięcy. Dla porów­na­nia Gmach Główny Muzeum Naro­do­wego w Kra­ko­wie w roku 2013 odwie­dziło ponad 198 tysięcy widzów, a jego oddział malar­stwa wieku XIX w Sukien­ni­cach ponad 224 tysiące. Muzea śred­nio odwie­dza dzien­nie zatem 300 osób. Jed­nak w muze­ach sztuki współ­cze­snej panuje pewne roz­luź­nie­nie, swo­boda i brak zro­zu­mie­nia, że obo­wią­zują tu takie same zasady jak w innych insty­tu­cjach o tym cha­rak­te­rze.

fuss_nie_dotykać_żurawska2.jpgMuzea pre­zen­tu­jące sztukę dawną zwy­kle nie mają pro­blemu z zacho­wa­niem zwie­dzających. Każdy bowiem wie, że w muzeum nie doty­kamy eks­po­natów, nie pijemy i nie krzy­czymy. Mimo że do lamusa ode­szło już uży­wa­nie obu­wia ochron­nego i wyko­rzy­sty­wa­nie szyb ochron­nych, a muzeum jest insty­tu­cją nowo­cze­sną, przy­sto­so­waną do obo­wią­zujących na całym świe­cie stan­dar­dów, więk­szość z nas wie, jak się zacho­wać w gale­rii malar­stwa rene­san­so­wego czy baro­ko­wego. Nikomu nie przyj­dzie do głowy doty­ka­nie obrazu Bot­ti­cel­lego, Bru­egla czy śred­niowiecznych ikon. Podob­nie jest w muze­ach histo­rycz­nych, etno­gra­ficz­nych, arche­olo­gicz­nych oraz wszyst­kich insty­tu­cjach pre­zen­tu­ją­cych arte­fakty i pamiątki. Nie doty­kamy, gdyż eks­po­naty są stare. Nato­miast pro­blem poja­wia się w muzeum sztuki współ­cze­snej, które przez week­en­do­wych zwie­dzających trak­to­wane jest bar­dzo czę­sto jak muzeum mul­ti­me­dialne, inte­rak­tywne albo nawet cen­trum nauki.

Dla prze­cięt­nego widza dzie­łem sztuki bar­dzo czę­sto jest obraz lub rzeźba o nie­kwe­stio­no­wa­nych walo­rach este­tycz­nych, a przy tym rów­nie czę­sto nazna­czona upły­wem czasu. Jed­nak sztuka współ­cze­sna zde­cy­do­wa­nie od tego odcho­dzi. Dzie­łem może być zarówno obiekt, insta­la­cja, pro­jek­cja wideo lub foto­gra­fia. Bar­dzo czę­sto insta­la­cje i rzeźby współ­cze­sne wyko­nane zostały z zaadap­to­wa­nych przedmio­tów codzien­nego użytku (jak cho­ciażby obiekty Wil­helma Sasnala), mate­ria­łów orga­nicz­nych lub syn­te­tycz­nych (rzeźby Pawła Altha­mera), a przy tym o znacz­nie niż­szej war­to­ści niż mar­mur czy brąz. Dla prze­cięt­nego widza są to przedmioty, które z łatwo­ścią można odtwo­rzyć lub powie­lić. Do tego ota­czają go na co dzień i używa ich, nie przy­wią­zu­jąc do nich dużego zna­cze­nia. Rów­nie czę­sto insta­la­cja czy malar­stwo współ­cze­sne imi­tuje coś, czym nie jest, lub imi­tuje mate­riał, z któ­rego nie jest wyko­nane (np. prace malar­skie Michała Sto­naw­skiego). Przez to widz chce spraw­dzić, z czego jest wyko­nane lub czy dany mate­riał jest praw­dziwy, jak na przy­kład w rzeź­bach sol­nych wyko­ny­wa­nych przez Miro­sława Bałkę czy dywa­nach z wło­sów Kry­styny Pio­trow­skiej. Podob­nie jest z insta­la­cjami, któ­rych widz jest czę­ścią, do któ­rych może wejść, zagląd­nąć i obejść dookoła, bo skoro mogę podejść na tyle bli­sko, skoro mogę wejść mię­dzy poszcze­gólne czę­ści insta­la­cji, to dla­czego mam jej nie doty­kać. O ile cie­ka­wość widza i chęć pozna­nia przez niego dzieła jest zro­zu­miała, bo w końcu dzieło, które inte­re­suje i wywo­łuje emo­cje, speł­nia swoją rolę, to nie­po­ko­jące jest igno­ro­wa­nie go ze względu na nie­obec­ność w nim powszech­nie przy­ję­tych kano­nów piękna i este­tyki oraz „krótką datę powsta­nia”.

Tak więc dla prze­cięt­nego zwie­dza­ją­cego mamy trzy rodzaje obiek­tów znaj­du­ją­cych się w muzeum:

  1. dzieła sztuki, do któ­rych zali­cza obrazy, rzeźby, gra­fiki i inne twory sztuk pięk­nych, wraz z rze­mio­słem arty­stycznym, które posia­dają nie­kwe­stio­no­wane walory arty­styczno-este­tyczne;

  2. pamiątki, czyli wszel­kiego rodzaju arte­fakty, do któ­rych zali­cza się listy, broń, przedmioty codzien­nego użytku, ale nale­żące do zna­nych osób lub nazna­czone bie­giem czasu;

  3. przedmioty inte­rak­tywne i mul­ti­me­dia, pozwa­la­jące poznać nam świat nauki, kul­turę i życie (np. ludzi z minio­nych epok).

O ile tych pierw­szych nie można doty­kać ze względu na to, że są piękne i deli­katne, a tych dru­gich ze względu na to, że są stare, to te trze­cie służą do tego, żeby je poznać nama­cal­nie. Gdzie zatem prze­ciętny widz pla­suje obiekty, insta­la­cje, pro­jek­cje wideo znaj­du­jące się w muzeum sztuki współ­cze­snej?

Naj­praw­do­po­dob­niej gdzieś mię­dzy grupą pierw­szą a trze­cią. Są to dla nich dzieła sztuki, ale mul­ti­me­dialne, inte­rak­tywne i takie, które można doty­kać, powie­lać, odtwo­rzyć. Skąd wynika ta igno­ran­cja? Naj­praw­do­po­dob­niej z braku zro­zu­mie­nia sztuki współ­cze­snej i obec­nych w niej zja­wisk.

fuss_nie_dotykać_żurawska.jpgNajczę­ściej obo­wiąz­kowa edu­ka­cja arty­styczna w szko­łach pod­sta­wo­wych i gim­na­zjal­nych to jedna godzina w tygo­dniu poświę­cona na zaję­cia z muzyki i pla­styki. W jej zakres wcho­dzi śpiew, gra na naj­prost­szych instru­men­tach muzycz­nych, lek­cje rysunku i przy tym ogólna wie­dza na temat muzyki i sztuki. W szko­łach śred­nich zwy­kle na­dal jest to jedna godzina w tygo­dniu, w dodatku nie przez cały okres nauki, a przedmiot wie­dza o kul­tu­rze jest bar­dzo pojemny jeśli cho­dzi o swój zakres. W kla­sach o pro­filu huma­ni­stycz­nym oraz na stu­diach huma­ni­stycz­nych poja­wia się histo­ria sztuki, jed­nak sku­pia się ona rów­nież tylko na naj­waż­niej­szych zagad­nie­niach z tej dzie­dziny. Zwy­kle roz­po­czyna się od sztuki grec­kiej i koń­czy na prze­ło­mie wieku XIX i XX lub naj­da­lej na sur­re­ali­zmie. Sztuka współ­cze­sna jest oma­wiana mar­gi­nal­nie lub wcale.

Oprócz tego wszech­obecne mul­ti­me­dia i ekrany, filmy oraz reklamy spra­wiają, że oto­czeni jeste­śmy tak ogromną ilo­ścią przedmio­tów i obiek­tów w życiu codzien­nym, co nie pozwala nam odróż­nić tego „szcze­gól­nego” w muzeum od tego zwy­kłego, który znaj­duje się w naszym miesz­ka­niu. Stąd konieczny jest w muzeum sztuki współ­cze­snej komen­tarz arty­sty lub kura­tora, który pozwoli poznać odbiorcy ideę dzieła.

Poza tym nauczeni jeste­śmy do codzien­nego korzy­sta­nia z tech­no­lo­gii hap­tycz­nych – smart­fon czy tablet spra­wiają, że wszyst­kiego chcemy dotknąć, jeste­śmy do tego po pro­stu przy­zwy­cza­jeni. Nie chcemy być tylko obser­wa­to­rami, ale i uczest­ni­kami. Z jed­nej strony jest to nowa droga dla arty­stów współ­cze­snych – widz jako część dzieła sztuki, nie tylko bierny obser­wa­tor, ale ktoś, kto w dziele tym uczest­ni­czy. Może to pomóc zmniej­szyć igno­ran­cję, pobu­dzić arty­styczne emo­cje u „week­en­do­wych zwie­dzających”. Jed­nak z dru­giej strony – czy muzeum współ­cze­sne może sobie na takie zabiegi pozwo­lić? Kil­ka­set dotknięć obiektu dzien­nie może spra­wić, że nie prze­trwa on całego okresu trwa­nia wystawy. Dotyk może być zarówno prze­kleń­stwem, jak i narzę­dziem sztuki współ­cze­snej, co każe kura­to­rom pod­da­wać to zagad­nie­nie cią­głej reflek­sji.musująca tabletka.png

kreska.jpg

PAULINA ZIĘCIAK
Stu­dentka V roku histo­rii sztuki. Inte­re­suje się malar­stwem XIX i XX wieku, sztuką współ­cze­sną oraz ilu­stra­cją książ­kową, głów­nie dla dzieci. Poza tym uwiel­bia Sher­locka Hol­mesa oraz serial House of Cards.

BEATA ŻURAWSKA
Absolwentka Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie. Laureatka wielu nagród i wyróżnień za ilustracje i komiksy. Na co dzień zajmuje się ilustracją i projektowaniem graficznym.

Ta strona korzysta z plików cookie.