DO GÓRY

 

Mordercy celebryci_cover.jpg

 NUMER 11 (2) MARZEC 2015 | "DOM STRACHÓW"


SERYJNI MORDERCY – SUPERGWIAZDY POPKULTURY!

MAGDALENA MYRLAKKASIA MATYJASZEWSKA
kreska.jpg

Ch­cesz wy­na­jąć dom, w któ­rym Jef­frey Dah­mer za­bił swo­ją pierw­szą ofia­rę? Pro­szę bar­dzo! Ku­pić wi­deo ze śledz­twa w spra­wie mor­derstw Joh­na Way­ne­’a Ga­cy­’e­go? Nie ma pro­ble­mu! Wy­li­cy­to­wać zdję­cie z au­to­gra­fem Te­da Bun­dy­’e­go – okrzyk­nię­te­go naj­przy­stoj­niej­szym se­ryj­nym mor­der­cą? Cze­mu nie?!

Od wie­ków wi­do­mo, że lu­dzie lu­bią, gdy le­je się krew. Pła­wią się w prze­mo­cy i prze­pa­da­ją za jej oglą­da­niem. Od­po­wia­da­jąc na te po­trze­by, me­dia ży­wią się kr­wa­wą jat­ką. Te­mat ana­li­zo­wa­ny już chy­ba pod każ­dym ką­tem nie wy­ma­ga dys­ku­sji. Moż­na go je­dy­nie przy­jąć do wia­do­mo­ści i ubo­le­wać nad ta­kim sta­nem rze­czy. Na­to­miast to, co wy­ma­ga ko­men­ta­rza, to za­dzi­wia­ją­ca ilość i róż­no­rod­ność pa­to­lo­gicz­nych obra­zów pro­du­ko­wa­nych przez me­dia – nie­ja­ko na zle­ce­nie do­ma­ga­ją­cych się ich wi­dzów. Za­zwy­czaj da­le­ko prze­kra­cza­ją one gra­ni­ce przy­zwo­ito­ści, prze­su­wa­jąc nie­bez­piecz­nie próg ludz­kie­go zo­bo­jęt­nie­nia. Jed­nym z tren­dów, bar­dzo po­pu­lar­nym głów­nie na kon­ty­nen­cie ame­ry­kań­skim, ale wy­ka­zu­ją­cym cał­kiem spo­ry po­ten­cjał tak­że w po­zo­sta­łych czę­ściach glo­bu, jest fa­scy­na­cja se­ryj­ny­mi mor­der­ca­mi, a w szcze­gól­no­ści ich zbrod­ni­czą dzia­łal­no­ścią.


Mordercy celebryci.jpgWel­co­me in the USA!
Sta­ny Zjed­no­czo­ne na­zy­wa­ne są przez nie­któ­rych oj­czy­zną se­ryj­nych mor­der­ców. Sza­cu­je się, że w tym mo­men­cie w ca­łych Sta­nach gra­su­je od 35 do 50 tzw. ak­tyw­nych se­ryj­nych mor­der­ców, czy­li ta­kich, któ­rzy ak­tu­al­nie „po­lu­ją”. Sta­no­wią aż 76% wszyst­kich no­to­wa­nych przy­pad­ków na ca­łym świe­cie. No i oczy­wi­ście cie­szą się tam naj­więk­szą po­pu­lar­no­ścią. Spo­ra część Ame­ry­ka­nów nie ma pro­ble­mu z roz­po­zna­niem ta­kich na­zwisk jak Bun­dy, Man­son, Ber­ko­vitz czy Ra­mi­rez. Z tej przy­czy­ny wła­śnie se­ryj­ni mor­der­cy są jed­ną z naj­bar­dziej roz­po­zna­wal­nych „ma­rek” USA – mo­gą tam bo­wiem li­czyć na roz­głos po­rów­ny­wal­ny z ce­le­bry­ta­mi. A każ­de­mu na zwró­ce­niu na sie­bie uwa­gi wła­śnie za­le­ży.

Pop­kul­tu­ra eks­plo­atu­je agre­sję, bo jest ona na­szym bio­lo­gicz­nym dzie­dzic­twem, a dzię­ki te­mu re­we­la­cyj­nie się sprzeda­je. Sprzeda­je się tym le­piej, im bar­dziej jest per­wer­syj­na. Se­ryj­ni mor­der­cy ide­al­nie wpi­su­ją się w tę te­zę. Ka­zus ten jest o ty­le cie­ka­wy dla me­diów, że da­je moż­li­wość po­dej­mo­wa­nia te­ma­tu ta­bu – mrocz­nych ta­jem­nic ludz­kiej na­tu­ry. Re­ali­zu­je efekt wi­do­wi­sko­wo­ści, dzię­ki wy­szu­ka­nym sty­lom mor­derstw. Po­cią­ga au­ten­tycz­no­ścią wy­da­rzeń, któ­re – nie jak w ir­ra­cjo­nal­nych hor­ro­rach – na­praw­dę mia­ły miej­sce. Wi­dzów bo­wiem bar­dziej fa­scy­nu­je na­wet naj­obrzy­dliw­sza i naj­okrut­niej­sza, ale praw­dzi­wa hi­sto­ria niż ta od­two­rzo­na z wy­my­ślo­ne­go sce­na­riu­sza. A świa­do­mość, że tak na­praw­dę to mo­że być Twój są­siad, gość, z któ­rym wsia­da­łeś wczo­raj do win­dy, lub typ, któ­ry pro­sił o przy­słu­gę na par­kin­gu, tyl­ko po­tę­gu­je eks­cy­ta­cję.


Se­rial kil­ler Su­per Star
Pro­duk­cje ba­zu­ją­ce na wy­da­rze­niach za­czerp­nię­tych ze śledztw pro­wa­dzo­nych w naj­gło­śniej­szych spra­wach se­ryj­nych mor­der­ców to hi­ty ga­tun­ku. Fil­my ka­so­we, bar­dzo po­pu­lar­ne i nie­kie­dy cie­szą­ce się uzna­niem kry­ty­ków. A je­śli ktoś nie był świa­do­my te­go, że ba­zo­wa­ły na fak­tach i wpla­ta­ją ele­men­ty praw­dzi­wych wy­da­rzeń w fa­bu­łę, to jest to tyl­ko jesz­cze je­den ar­gu­ment za tym, że te au­ten­tycz­ne hi­sto­rie są na ty­le atrak­cyj­ne dla wi­dzów, że bar­dzo czę­sto od­no­szą komercyjne suk­ce­sy. Brud­ny Har­ry, Mil­cze­nie owiec, Psy­cho­za, Zo­diak, Mon­ster, Tek­sań­ska ma­sa­kra pi­łą me­cha­nicz­ną czy Be­zli­to­sny mor­der­ca – to tyl­ko nie­któ­re ty­tu­ły te­go ty­pu fil­mów. Wzo­ro­wa­ne na hi­sto­riach ano­ni­mo­we­go do dnia dzi­siej­sze­go Zo­dia­ka, Eda Ge­ina, Ai­le­en Wu­or­nos czy Te­da Bun­dy­’e­go do tej po­ry przy­cią­ga­ją przed ekra­ny mi­lio­ny wi­dzów. W związ­ku z tym po­rów­na­nie do ce­le­bry­tów na­pę­dza­ją­cych ko­niunk­tu­rę nie jest tak cał­ko­wi­cie bez­za­sad­ne, jak mo­gło­by się wy­da­wać na po­cząt­ku.

Se­ryj­ni mor­der­cy po­przez swo­je zbrod­nie re­ali­zu­ją za­ło­żo­ne ce­le. Za­bi­ja­ją, bo ofia­ry ma­ją dla nich zna­cze­nie sym­bo­licz­ne, utoż­sa­mia­ją za­zwy­czaj ja­kieś ce­chy lub ty­py osób, któ­re w ich od­czu­ciu za­słu­gu­ją na eks­ter­mi­na­cję lub uka­ra­nie; np. Ai­le­en Wu­or­nos ja­ko pro­sty­tut­ka za­bi­ja­ła znie­na­wi­dzo­nych klien­tów. Za­bi­ja­ją, bo czer­pią per­wer­syj­ną przy­jem­ność z wi­do­ku cier­pią­cych i tor­tu­ro­wa­nych ofiar. W koń­cu za­bi­ja­ją, bo to ła­twy spo­sób na za­pi­sa­nie się na kar­tach hi­sto­rii. Wąt­pli­wy etycz­nie – to fakt, ale wciąż sto­sun­ko­wo ła­twy. Mor­der­stwo jest spo­so­bem na szyb­kie zy­ska­nie roz­gło­su. W tym ce­lu każ­dy se­ryj­ny mor­der­ca „wy­pra­co­wu­je” so­bie pewien ry­tu­ał, któ­ry od­tąd sta­je się je­go zna­kiem roz­po­znaw­czym, np. cha­rak­te­ry­stycz­ne uło­że­nie cia­ła lub po­zo­sta­wie­nie ja­kie­goś przedmio­tu na miej­scu zbrod­ni. Po­dej­mu­je ten wy­si­łek nie dla­te­go, że lu­bi kom­pli­ko­wać so­bie ży­cie, ale dla­te­go, że każ­de miej­sce zbrod­ni to sce­na, na któ­rej opo­wia­da­ne są hi­sto­rie – sta­no­wią­ce po­nad­to au­tor­ski „pod­pis”. Kie­dy spra­wa zo­sta­je na­gło­śnio­na, se­ryj­ny mor­der­ca za­czy­na pra­co­wać na wła­sne na­zwi­sko i two­rzyć swo­ją le­gen­dę.

Efek­tem wi­do­wi­sko­wo­ści ki­no­wej agre­sji jest fa­scy­na­cja i ra­dość kon­tem­plo­wa­nia prze­mo­cy. Strach wy­wo­ły­wa­ny przez hi­sto­rie o se­ryj­nych mor­der­cach nie jest prze­szko­dą w że­bra­niu o wię­cej szcze­gó­łów do­ty­czą­cych ich po­krę­co­nych zbrod­ni, wy­wo­łu­je podnie­ce­nie. Przez co osta­tecz­nie cel zo­sta­je osią­gnię­ty. Ale w tej fa­scy­na­cji moż­na pójść da­lej. Du­żo da­le­j…


Mordercy celebryci mix.jpgDe­si­gned by Ed Ge­in
Gdy­by Ed Ge­in uro­dził się kil­ka­dzie­siąt lat póź­niej, a je­go zbrod­ni­cza dzia­łal­ność przy­pa­dła na ko­niec XX wie­ku, je­go tro­fea z pew­no­ścią tra­fi­ły­by na www.mur­de­rauc­tion.com. A z je­go po­my­sło­wo­ścią w wy­ko­rzy­sty­wa­niu ludz­kich szcząt­ków by­łyby praw­do­po­dob­nie jed­ny­mi z bar­dziej po­żą­da­nych ga­dże­tów. Ga­dże­ty, pa­miąt­ki czy jak­kol­wiek na­zwie­my przedmio­ty tych au­kcji, po­wo­du­ją wy­pie­ki na twa­rzach „ko­lek­cjo­ne­rów”. Ofe­ru­ją bo­wiem czę­sto au­ten­tycz­ne rze­czy, bę­dą­ce wcze­śniej w po­sia­da­niu se­ryj­nych mor­der­ców lub zwią­za­ne z ich ofia­ra­mi. Moż­na za­tem wy­li­cy­to­wać: zdję­cia i na­gra­nia wi­deo ze śledz­twa, szczo­tecz­kę do zę­bów, któ­rej uży­wał zbrod­niarz, lub za wyż­szą ce­nę – ko­smyk wło­sów któ­re­goś z nich, sło­je, w któ­rych prze­trzy­my­wa­ne by­ły szcząt­ki ofiar, i wie­le, wie­le in­nych. Mur­de­ra­bi­lia świet­nie się sprzeda­ją, po­nie­waż da­ją szan­sę zin­ten­sy­fi­ko­wa­nia do­świad­czeń zwią­za­nych z ocza­ro­wa­niem se­ryj­ny­mi mor­der­ca­mi. Oprócz te­go skle­py in­ter­ne­to­we w ra­mach już cał­kiem kon­wen­cjo­nal­nej ofer­ty pre­zen­tu­ją sze­ro­ki wy­bór ko­szu­lek, kub­ków i cza­pe­czek z po­do­bi­zna­mi se­ryj­nych mor­der­ców. Do­da­jąc do te­go licz­nie dzia­ła­ją­ce fan­klu­by (np. Jef­freya Dah­me­ra), bo­ga­tą ko­re­spon­den­cję z fa­na­mi pro­wa­dzo­ną zza krat np. przez Te­da Bun­dy­’e­go czy na­wet ślub w wię­zie­niu Char­le­sa Man­so­na, moż­na się za­sta­na­wiać, czy to się dzie­je na­praw­dę.

Na­le­ży pa­mię­tać o wpły­wie, ja­ki wy­wie­ra­ją se­ryj­ni mor­der­cy na po­pkul­tu­rę – fil­m, o któ­rym by­ła wcze­śniej mo­wa, oraz  mu­zy­kę. Wy­pa­da wy­mie­nić choć­by Mid­ni­ght Ram­bler Rol­ling Sto­ne­sów, ale tak­że pio­sen­ki Nic­ka Ca­ve­’a, Oz­zy­’e­go Os­bo­ur­ne­’a, AC/DC. Axl Ro­se z Gun­s’n’Ro­ses swe­go cza­su wy­stę­po­wał w ko­szul­ce z Char­le­sem Ma­so­nem, Rent Re­znor, li­der Ni­ne Inch Na­ils, na­gry­wał pły­ty w do­mu, gdzie do­ko­na­no gło­śne­go mor­der­stwa Sha­ron Ta­te, żo­ny Ro­ma­na Po­lań­skie­go, a Jo­na­tan Da­vies, li­der ze­spo­łu Korn, ku­pił sa­mo­chód na­le­żą­cy do wie­lo­krot­ne­go mor­der­cy i gwał­ci­cie­la Te­da Bun­dy­’e­go. Dosz­li­śmy już do te­go mo­men­tu, że wy­bie­ra­my w kon­kur­sach po­pu­lar­no­ści TOP 10 se­ryj­nych mor­der­ców, ty­pu­jąc w son­dach te­go naj­bar­dziej sym­pa­tycz­ne­go, naj­przy­stoj­niej­sze­go czy naj­ory­gi­nal­niej­sze­go. A oni tym­cza­sem zwo­łu­ją kon­fe­ren­cje pra­so­we, wy­stę­pu­ją w pro­gra­mach te­le­wi­zyj­nych, pi­szą bio­gra­fie.

Dziś pod­szy­ta do­zą fa­scy­na­cji sła­wa se­ryj­nych mor­der­ców uro­sła już do ran­gi po­pkul­tu­ro­we­go zja­wi­ska. Ci bo­ha­te­ro­wie za­ist­nie­li w ma­so­wej wy­obraź­ni i za­go­ści­li w na­szych do­mach na wy­raź­ne za­pro­sze­nie. Za­tem – sko­ro pew­ną nie­kon­se­kwen­cją wy­da­je się te­raz na­sze co­dzien­ne i odru­cho­we ry­glo­wa­nie przed ni­mi drzwi – na­su­wa się jed­no py­ta­nie. Gdzie do­sta­łaś to zdję­cie uśmiech­nię­te­go Ri­char­da Ra­mi­re­za w po­ma­rań­czo­wym kom­bi­ne­zo­nie? Ja też chcę!musująca tabletka.png

 

kreska.jpg

MAGDALENA MYRLAK
Za­fik­so­wa­na na punk­cie se­ryj­nych mor­der­ców i In­dian Ame­ry­ki Pół­noc­nej. Ma­rzy o re­por­ta­żu bę­dą­cym re­la­cją z woj­ny nar­ko­ty­ko­wej na gra­ni­cy Sta­nów Zjed­no­czo­nych i Mek­sy­ku.

KASIA MATYJASZEWSKA
Absolwentka Wydziału Artystycznego UMCS w Lublinie oraz Lubelskiej Szkoły Sztuki i Projektowania. Zajmuje się projektowaniem graficznym i ilustracją. W wolnych chwilach fotografuje neony, podróżuję po Europie.

Ta strona korzysta z plików cookie.