
NUMER 15 (6) GRUDZIEŃ 2015 | "NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN?"
KUBA URBANIAK![]()
Opowiadając o Islandii, łatwo jest wykreować obraz odległego raju, w którym wiecznie uśmiechnięci mieszkańcy nucą piosenki Björk, a po godzinach komunikują się z elfami. Islandia rajem nie jest, choć w niektórych kwestiach zbliża się do utopijnych wizji społeczeństwa.
Mieszkając na wyspie od ponad roku, byłem i wciąż jestem obserwatorem różnych sytuacji, które dają mi wiele do myślenia. Codzienne interakcje z mieszkańcami, wydarzenia polityczne, akcje artystyczne oraz protesty interesują mnie najbardziej. Często szukam potwierdzenia swoich przemyśleń w książkach o Islandii – np. Aldy Sigmundsdóttir. Jej teksty są o tyle ciekawe, że urodziła się w islandzkiej rodzinie w Kanadzie. Po wielu latach wróciła na Islandię, by doświadczyć tego, jak odmienne jest społeczeństwo, w którym się wychowała. Napisała kilka książek o Islandczykach z charakterystycznym dla niej dystansem i poczuciem humoru. Bacznym okiem podpatruje ona dziwactwa i nawyki swojego narodu oraz zdaje sobie sprawę z jego wyjątkowości w wielu kwestiach chociażby z egalitarności.
POMIARY RÓWNOŚCI
W latach 60. badania wykazały, że Islandczycy myślą o społeczeństwie jako strukturze bezklasowej. Nierówności ekonomicznych nie traktowali jako narzędzi podziału klasowego, a zapytani o takowy wyrażali czasami zdenerwowanie.
Z publikacji Class awareness in Iceland z roku 2009 wynika, że jedynie 1% Islandczyków czuje się przynależny do klasy wyższej, 1,5% do klasy niższej, jednak zdecydowana większość – aż 97% – wybrała klasę średnią i robotniczą. Wśród 47 krajów jedynie Szwajcarzy wybrali większą przynależność do klasy średniej niż Islandia, jak również mniej niż 1% społeczeństwa zadeklarował się jako klasa niższa. Najwidoczniej w świadomości narodowej podziały klasowe nie są istotne oraz nie wywołują napięć. Kryteria przydziału do danej klasy takie jak praca, zarobki, status, prestiż zdają się być płynne dla ankietowanych.
W latach 80. socjolog Richard Tomasson napisał książkę Iceland: The First New Nation, w której dowodził, że egalitarność jest najważniejszą kulturową cechą narodu islandzkiego. Uzasadniał to faktem, że Islandczycy w codziennych relacjach nie okazują uznania. Innymi słowy – status drugiego człowieka nie zmienia podejścia do niego. Nie faworyzują oni kogoś, kto się lepiej uczy, oraz nie oceniają odmiennego sposobu życia. Kariera bądź jej brak jest kwestią prywatną, co zostało dobrze uchwycone w filmie 101 Reykjavík (2000, Baltasar Kormákur), który wyolbrzymia mentalność islandzką do granic możliwości. Akceptowalność dziwacznych zachowań w niektórych scenach jest doprowadzona do absurdu.
A JAK SIĘ DO SIEBIE ZWRACACIE?
Islandzkie kody kulturowe zdają się nie pozwalać na oficjalną krytykę życia oraz postępowania innych osób, co tym samym daje możliwość dialogu w przestrzeni publicznej. Być może jest w tym wydźwięk Prawa Jante sformułowanego przez duńskiego pisarza – Aksela Sandemose’a. Przedstawia ono mentalność skandynawską jako dążenie do pokory, jednakowości, równości. Pokojowe, otwarte na dialog nastawienie według mnie wywodzi się z czasów, kiedy wyspa nie była połączona siecią dróg (główna droga w kraju, biegnąca dookoła wyspy, została w pełni ukończona dopiero w latach 70. XX wieku) i ludzie żyli na odosobnionych farmach. Ważnym aspektem jest również to, że Islandia ma bardzo małą populację – w całym kraju mieszka mniej więcej tyle osób, ile w Bydgoszczy. Stąd każdy człowiek pojawiający się na horyzoncie nie mógł być automatycznie podejrzewany o złe zamiary, lecz był na wagę złota.
Ponadto islandzki jest dość bezpośrednim językiem. Najdziwniejszą informacją dla osób zaczynających się go uczyć jest fakt, że nie ma w nim słowa „proszę” – w tym języku się nie prosi. Mówi się, co się chce, i dziękuje. Istnieją jedynie dwie formy polskiego „proszę” – kiedy się coś komuś podaje (Gjörðu svo vel) lub kiedy prosi się, żeby coś zrobić lub nie (Vinsamlegast), lecz nie ma formy „poproszę“. Często można usłyszeć wyciągnięte z głębi gardła – Heyrðu!, czyli „ słuchaj!“ (Wezmę to i to, i to, dziękuję!). Kiedy się czegoś nie dosłyszy, ludzie mówią Hvað segirðu?, czyli „Co mówisz?“, lub mocno zaakcentowane Ha?. Przenosi to komunikację w tym języku na poziom koleżeński – bez zróżnicowania ze względu na płeć, wiek czy status rozmówcy.
Stosowanie nazwisk patronimicznych skutkuje tym, że członkowie rodziny noszą różniące się od siebie nazwiska. Kończące się na -son lub –dóttir informuje, czyim synem lub czyją córką jest dana osoba. Uproszczona konstrukcja nazwiska wygląda następująco: „imię ojca (w wyjątkowych sytuacjach matki) + -son (syn)/-dóttir (córka)”.

Tym samym na Islandii zwraca się do nowopoznanych osób po imieniu, nie używając formy Pan/Pani. Z wykładowcą, nauczycielem, sprzedawcą jest się „na ty”, ponieważ gdyby mówili po nazwisku to tak, jakby zwracali się np. do mnie „synu Jana”.
Zaskakującą dla wielu turystów okazuje się wizyta na islandzkim basenie. Geotermalne kąpieliska znajdują się nawet na terenach, gdzie zamieszkują bardzo małe skupiska ludzi. Islandczycy uczęszczają na baseny od najmłodszych lat. Pełnią one dla nich funkcje socjalne, są miejscami, gdzie spotykają się, by dyskutować, odpoczywać, plotkować. Aby ukończyć w Islandii szkołę podstawową, trzeba zdać egzamin z pływania. Imponujący jest dla mnie wciąż widok dziewięćdziesięciolatków, którzy spotykają się na basenie codziennie o tych samych porach, aby popływać razem jak młode ryby. Jednak większym zaskoczeniem początkowo są natryski – wchodząc do pomieszczenia, gdzie są prysznice, spostrzega się kartkę, która nakazuje umycie się bez stroju przed wejściem do wody. Zarówno w szatni dla mężczyzn, jak i przebieralni dla kobiet. Prywatność na Islandii traktowana jest bowiem zarówno z niezwykłym szacunkiem, jak również z małym zainteresowaniem. Świadczy o tym chociażby brak ogrodzeń dokoła domów oraz firan. Ludzie w małych miejscowościach zwykli nie zamykać drzwi wejściowych do swoich mieszkań oraz samochodów. Niezależnie od wykonywanej pracy zarobki na Islandii są w porównywalne i nie ma aż tak dużych dysproporcji jak w Polsce.
„Niceland” ma jeden z wyższych współczynników przyrostu naturalnego w Europie, jednocześnie większość dzieci rodzi się poza związkami małżeńskimi. Nuklearny model rodziny jest zastępowany modelem patchworkowym. Niejednokrotnie spotyka się rodziny, które wychowują dzieci z poprzednich związków. Rodzic wychowujący samotnie dziecko może liczyć na znaczne wsparcie państwa, co sprawia że takie osoby nie są stygmatyzowane, bądź wykluczane. Skandynawski model państwa opiekuńczego dąży do wyrównywania szans.
ZAWSZE PIERWSI?
Kolejny ranking, w którym Islandia od dłuższego czasu zajmuje najwyższe miejsce na świecie? Plasuje się ona od 6 lat na pierwszym miejscu w rankingu badającym równość ze względu na płeć, czyli Global Gender Gap Report. Główne kategorie brane w nim pod uwagę to: obecność kobiet i mężczyzn w polityce, osiągnięcia naukowe, możliwości ekonomiczne, zdrowie oraz umiejętności przetrwania.
W 2013 roku „Russkij Rjeporter” opublikował zdjęcie Jóna Gnarra w przebraniu drag queen z parady w Reykjaviku. Nad fotografią widniał nagłówek: „Jaki mer jest potrzebny stolicy? Co głowa Reykjaviku ma przeciwko Rosji?”.
Trzy lata wcześniej mieszkańcy Reykjaviku, zmęczeni establishmentem oraz starymi twarzami w polityce, wybrali na prezydenta swojego miasta Jóna Gnarra – komika z zawodu. Niejednokrotnie krytykował on Putina za wprowadzenie prawa, które wzmacnia nienawiść do osób nieheteroseksualnych w Rosji. Gnarr jest żonatym ojcem piątki dzieci, co nie przeszkadza mu walczyć o prawa kobiet czy mniejszości seksualnych oraz etnicznych.
Poprzedni prezydent Reykjaviku występował w przebraniu w ramach queerowych dni (Hinsegin Dagar). Parada jest największym plenerowym wydarzeniem na wyspie. Rok rocznie przychodzi na nią około 100 tysięcy osób, czyli prawie 1/3 narodu. Jest to dzień dumy – Islandczycy świętują równe prawa. W zeszłym roku amerykańska turystka, która szła obok mnie, zapytała kogoś z wielkim zdziwieniem: „Ale gdzie są osoby homoseksualne?! To wygląda jak festyn dla rodzin z dziećmi!”. Ktoś stwierdził: „Islandczycy świętują Gay Pride, ponieważ oni wszyscy są radośni (ang. gay), wszyscy są szczęśliwi”.
W autobiograficznej książce How I Became the Mayor of a Large City in Iceland and Changed the World Gnarr opisuje, jak bardzo nie spodziewał się otrzymania fotela prezydenckiego, prowadząc kampanię wyborczą, w ramach której obiecywał m.in. darmowe ręczniki na basenach miejskich oraz sprowadzenie słonia do stołecznego Zoo. Ostatni postulat kampanii zakładał niedotrzymanie żadnych z przedstawionych obietnic. Gnarr opowiada w książce o swoich dążeniach, aby stolica Islandii nie była kojarzona jedynie z miniaturowymi, kolorowymi domkami , lecz stała się centrum praw człowieka oraz pokoju.
Jego idee nie są bezpodstawne bowiem Islandia nie posiada ani wojska, ani uzbrojonej policji, a jedynie straż wybrzeżną. Od pięciu lat Global Peace Index przyznaje wyspie pierwsze miejsce w rankingu najbardziej pokojowych krajów świata. Nie jest to związane z wyłącznie z działalnością pojedynczego polityka. Również obecny prezydent, Dagur Eggertsson, angażuje się w równościowe kampanie społeczne. W tym roku wziął udział w promowaniu Marszu Szmat, wydarzenia apelującego o niestygmatyzowanie ofiar gwałtu oraz przypisanie całkowitej winy gwałcicielowi. Ani kusa spódniczka, ani samotny powrót do domu nie usprawiedliwia czynu gwałciciela, co starają się przekazać maszerujący. Na plakatach promujących marsz pojawiły się czarno-białe fotografie prezydenta oraz innych rozpoznawalnych osób w Islandii z podpisem ‘’Ég er drusla‘‘ (isl. „Jestem szmatą”). Kampania rozpowszechniła się na Facebooku, gdzie użytkownicy mogli przetworzyć swoje zdjęcia na czarno-białe oraz dodać napis „Ég er drusla“.
ISLANDIA KOBIETĄ JEST
Nie dawniej niż w tym roku w jednym z miast w okręgu metropolitarnym stolicy wpłynęło zażalenie kobiety, która odkryła, że mężczyzna na tym samym stanowisku zarabia 7% więcej niż ona. W niedługim czasie władze miasta postanowiły rozwiązać ten problem poprzez obniżenie płacy mężczyźnie (ku niezadowoleniu wnoszącej zażalenie oraz Ministra Opieki Społecznej). W Polsce partie, które w swych programach zakładają równość płac, dopiero się tworzą. Rozwarstwienie społeczne pozostaje problemem marginalizowanym przez obecne władze, faworyzujące osoby bogate.
Wysoki współczynnik równości ze względu na płeć Islandia zawdzięcza silnie działającym ruchom feministycznym. 24 października 1975 miał miejsce sławny strajk „Dzień wolny kobiet”, podczas którego 90% kobiet opuściło stanowiska pracy i domy, porzuciło obowiązki, by na 12 godzin kraj stanął w miejscu. Kobiety w tamtych czasach zarabiały mniej niż 60% pensji mężczyzn. 25 tysięcy kobiet przeszło ulicami Reykjaviku w imię wyrównania płac oraz szans ze względu na płeć.
Kiedy 10 lat później strajk został powtórzony, Islandia posiadała już pierwszą kobietę prezydent na świecie – Vigdís Finnbogadóttir. Została wybrana pomimo faktu bycia samotną matką i rozwódką. Stanowisko prezydenta piastowała przez 16 lat.

Większej tolerancyjności Islandczyków pozornie można upatrywać w odizolowaniu wyspy – nie mając wielu interakcji z innymi krajami, ten homogeniczny naród przez lata izolacji wykształcił własne wartości, które różnią się nieco od kontynentalnej Europy. Ta hipoteza nie znajduje jednak potwierdzenia, kiedy spojrzymy na Wyspy Owcze, zbliżone do Islandii pod względem geograficznym i językowym. Kiedy jednak Jóhanna Sigurðardóttir, ówczesna premier Islandii, pierwsza otwarcie homoseksualna szef rządu na świecie, wizytowała Wyspy Owcze wraz ze swoją małżonką, Jóníną Leósdóttir, jeden z tamtejszych posłów odmówił wzięcia udziału w kolacji z delegacją islandzką, gdyż godziło to w jego system wartości. Dość istotnym faktem jest to, że farerowie (mieszkańcy Wysp Owczych) są religijni w przeciwieństwie do Islandczyków. Statystycznie bowiem jedynie 10% tych drugich uczestniczy w obrzędach religijnych przynajmniej raz w miesiącu. Ponadto Islandczycy po przyjęciu chrześcijaństwa nigdy nie mieli problemów łączenia go z własnymi wierzeniami, dotyczącymi chociażby sił natury, oraz historii zapisanej w Sagach.
CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE
W latach 80. w Islandii została zapoczątkowana metoda wychowania przedszkolnego, która miała zapewnić dzieciom uwolnienie od tradycyjnych ról oraz przypisywanych im stereotypowych zachowań ze względu na płeć. W całym kraju funkcjonuje 10 takich przedszkoli i 3 szkoły podstawowe.
Metoda nazwana Hjalli (z isl. „kamień”) stworzona przez Margrét Pála Ólafsdóttir została nagrodzona przez prezydenta państwa Orderem Sokoła Islandzkiego (najwyższe odznaczenie Islandii) oraz doceniona przez krajową organizację queerową Samtökin ’78. Karolina Krasuska w Przewodniku nieturystycznym. Islandia komentuje:
„Nagroda pokazuje, że radykalne zwalczanie seksistowskich fundamentów edukacji i przeciwstawianie się normatywnym wyobrażeniom o płci jest kluczowe dla emancypacji osób nieheteroseksualnych.”
Dzieci wychowywane tą metodą nie używają tradycyjnych zabawek, lecz materiały naturalne – takie jak drewno, piasek, woda oraz przedmioty codziennego użytku, np. krzesła i stoły. W ten sposób pobudzają wyobraźnię, zamiast budowania atmosfery konkurencji lub walki. Krzykliwe współczesne zabawki są uznawane przez autorkę jako wyraz pożądania świata dorosłych oraz próba dostosowania się do norm w nim obowiązujących. Margrét Pála Ólafsdóttir prowadziła badania, które wykazały między innymi, że w systemie koedukacyjnym nauczyciele poświęcają jedynie jedną czwartą swojego czasu dziewczynkom, ponieważ reszta przeznaczana jest dla chłopców, chociażby przez konieczność uspokajania ich. Z tego wynika, że dziewczynki nie są nauczone zwracania na siebie uwagi oraz zajmują mniej miejsca na placach zabaw. Rozwiązaniem nierównych szans, które pojawiają się już na etapie edukacji, jest według twórczyni metody przydzielanie chłopców i dziewczynek do oddzielnych grup, by nie zachodziła monopolizacja ról płciowych. Ma to na celu zapewnianie dzieciom wolności ekspresji i doświadczania po to, by nie czuły one, że podejmowanie się niektórych zadań jest dla nich niewłaściwe ze względu na płeć. Zwraca się uwagę na to, żeby dziewczynki wzmacniały pewność siebie i odwagę, natomiast chłopcy uczą się empatii i opiekowania się innymi. W trakcie dnia dzieci mają zadania w grupach koedukacyjnych, gdzie wykazują się nabytymi umiejętnościami, dbając o to, żeby żadna z grup nie zdominowała drugiej.
***
Islandia jest inicjatorem równościowych zmian oraz zajmuje często pierwsze miejsca w statystykach dotyczących tolerancji, zaufania społecznego oraz pokojowych rozwiązań. Zarówno pierwsza kobieta prezydent, jak i pierwsza otwarcie homoseksualna szef rządu na świecie były Islandkami. Prezydenci miast nie mają problemów, by wskakiwać w stroje drag queen lub wyznawać, że są szmatami, aby wspierać mniejszości bądź osoby wykluczone. Strajki i marsze traktowane są na wyspie jako oddolna forma inicjowania dobrych zmian. Zaangażowanie państwa w jakość życia wszystkich obywateli buduje zaufanie społeczne. Bezpośredniość komunikacji oraz duma z własnego nagiego ciała dają narodowi dużo luzu. Klimat odgrywa znaczną rolę w mentalności islandzkiej, którą cechuje brak planowania oraz spontaniczność. Jego surowość, czasami srogość, uczy w znacznym stopniu pokory wobec natury i świata. Gdy przychodzi sztorm lub wiatr niesie pył wulkaniczny, od razu wiadomo, kto tu rządzi. Moim zdaniem dwa islandzkie powiedzenia zawierają kwintesencję narodowego podejścia do siebie i świata. Pierwsze z nich – Þetta reddast – oznacza „samorozwiązywalność problemów“, drugie – Svona er lífið – „takie jest życie!”![]()
![]()
KUBA URBANIAK
Gdzieś pomiędzy podróżowaniem a marzeniem o małym domu z ogrodem, psem i kotem. Ostatnio zainteresowany najbardziej sztuką współczesną i jej wpływem na życie społeczne.