DO GÓRY

 

fuss_islandia_urbaniak_cover.jpg

NUMER 15 (6) GRUDZIEŃ 2015 | "NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN?"


RÓWNI I RÓWNIEJSI.
O ISLANDCZYKACH SŁÓW KILKA

KUBA URBANIAK
kreska.jpg

Opo­wia­da­jąc o Islan­dii, łatwo jest wykre­ować obraz odle­głego raju, w któ­rym wiecz­nie uśmiech­nięci miesz­kańcy nucą pio­senki Björk, a po godzi­nach komu­ni­kują się z elfami. Islan­dia rajem nie jest, choć w nie­któ­rych kwe­stiach zbliża się do uto­pij­nych wizji spo­łe­czeń­stwa.

Miesz­ka­jąc na wyspie od ponad roku, byłem i wciąż jestem obser­wa­to­rem róż­nych sytu­acji, które dają mi wiele do myśle­nia. Codzienne inte­rak­cje z miesz­kańcami, wyda­rze­nia poli­tyczne, akcje arty­styczne oraz pro­te­sty inte­re­sują mnie naj­bar­dziej. Czę­sto szu­kam potwier­dze­nia swo­ich prze­my­śleń w książ­kach o Islan­dii – np. Aldy Sigmundsdót­tir. Jej tek­sty są o tyle cie­kawe, że uro­dziła się w islandz­kiej rodzi­nie w Kana­dzie. Po wielu latach wró­ciła na Islan­dię, by doświad­czyć tego, jak odmienne jest spo­łe­czeń­stwo, w któ­rym się wycho­wała. Napi­sała kilka ksią­żek o Island­czy­kach z cha­rak­te­ry­stycz­nym dla niej dystan­sem i poczu­ciem humoru. Bacz­nym okiem pod­pa­truje ona dzi­wac­twa i nawyki swo­jego narodu oraz zdaje sobie sprawę z jego wyjąt­ko­wo­ści w wielu kwe­stiach cho­ciażby z ega­li­tar­no­ści.

POMIARY RÓWNOŚCI

W latach 60. bada­nia wyka­zały, że Island­czycy myślą o spo­łe­czeń­stwie jako struk­tu­rze bez­kla­so­wej. Nie­rów­no­ści eko­no­micz­nych nie trak­to­wali jako narzę­dzi podziału kla­so­wego, a zapy­tani o takowy wyra­żali cza­sami zde­ner­wo­wa­nie.

Z publi­ka­cji Class awa­re­ness in Ice­land z roku 2009 wynika, że jedy­nie 1% Island­czy­ków czuje się przy­na­leżny do klasy wyż­szej, 1,5% do klasy niż­szej, jed­nak zde­cy­do­wana więk­szość – aż 97% – wybrała klasę śred­nią i robot­ni­czą. Wśród 47 kra­jów jedy­nie Szwaj­ca­rzy wybrali więk­szą przy­na­leż­ność do klasy śred­niej niż Islan­dia, jak rów­nież mniej niż 1% spo­łe­czeń­stwa zade­kla­ro­wał się jako klasa niż­sza. Naj­wi­docz­niej w świa­do­mo­ści naro­do­wej podziały kla­sowe nie są istotne oraz nie wywo­łują napięć. Kry­te­ria przy­działu do danej klasy takie jak praca, zarobki, sta­tus, pre­stiż zdają się być płynne dla ankie­to­wa­nych.


W latach 80. socjo­log Richard Tomas­son napi­sał książkę Ice­land: The First New Nation, w któ­rej dowo­dził, że ega­li­tar­ność jest naj­waż­niej­szą kul­tu­rową cechą narodu islandz­kiego. Uza­sad­niał to fak­tem, że Island­czycy w codzien­nych rela­cjach nie oka­zują uzna­nia. Innymi słowy – sta­tus dru­giego czło­wieka nie zmie­nia podej­ścia do niego. Nie fawo­ry­zują oni kogoś, kto się lepiej uczy, oraz nie oce­niają odmien­nego spo­sobu życia. Kariera bądź jej brak jest kwe­stią pry­watną, co zostało dobrze uchwy­cone w fil­mie 101 Rey­kja­vík (2000, Bal­ta­sar Kor­mákur), który wyol­brzy­mia men­tal­ność islandzką do gra­nic moż­li­wo­ści. Akcep­to­wal­ność dzi­wacz­nych zacho­wań w nie­któ­rych sce­nach jest dopro­wa­dzona do absurdu.

A JAK SIĘ DO SIEBIE ZWRACACIE?

Islandz­kie kody kul­tu­rowe zdają się nie pozwa­lać na ofi­cjalną kry­tykę życia oraz postę­po­wa­nia innych osób, co tym samym daje moż­li­wość dia­logu w prze­strzeni publicz­nej. Być może jest w tym wydźwięk Prawa Jante sfor­mu­ło­wa­nego przez duń­skiego pisa­rza – Aksela San­de­mo­se’a. Przed­sta­wia ono men­tal­ność skan­dy­naw­ską jako dąże­nie do pokory, jed­nakowości, rów­no­ści. Poko­jowe, otwarte na dia­log nasta­wie­nie według mnie wywo­dzi się z cza­sów, kiedy wyspa nie była połą­czona sie­cią dróg (główna droga w kraju, bie­gnąca dookoła wyspy, została w pełni ukoń­czona dopiero w latach 70. XX wieku) i ludzie żyli na odosob­nio­nych far­mach. Waż­nym aspek­tem jest rów­nież to, że Islan­dia ma bar­dzo małą popu­la­cję – w całym kraju mieszka mniej wię­cej tyle osób, ile w Byd­gosz­czy. Stąd każdy czło­wiek poja­wia­jący się na hory­zon­cie nie mógł być auto­ma­tycz­nie podej­rze­wany o złe zamiary, lecz był na wagę złota.

Ponadto islandzki jest dość bez­po­śred­nim języ­kiem. Naj­dziw­niej­szą infor­ma­cją dla osób zaczy­na­ją­cych się go uczyć jest fakt, że nie ma w nim słowa „pro­szę” – w tym języku się nie prosi. Mówi się, co się chce, i dzię­kuje. Ist­nieją jedy­nie dwie formy pol­skiego „pro­szę” – kiedy się coś komuś podaje (Gjörðu svo vel) lub kiedy prosi się, żeby coś zro­bić lub nie (Vin­sam­le­gast), lecz nie ma formy „popro­szę“. Czę­sto można usły­szeć wycią­gnięte z głębi gar­dła – Hey­rðu!, czyli „ słu­chaj!“ (Wezmę to i to, i to, dzię­kuję!). Kiedy się cze­goś nie dosły­szy, ludzie mówią Hvað segi­rðu?, czyli „Co mówisz?“, lub mocno zaak­cen­to­wane Ha?. Prze­nosi to komu­ni­ka­cję w tym języku na poziom kole­żeń­ski – bez zróż­ni­co­wa­nia ze względu na płeć, wiek czy sta­tus roz­mówcy.

Sto­so­wa­nie nazwisk patro­ni­micz­nych skut­kuje tym, że człon­ko­wie rodziny noszą róż­niące się od sie­bie nazwi­ska. Koń­czące się na -son lub –dót­tir infor­muje, czyim synem lub czyją córką jest dana osoba. Uprosz­czona kon­struk­cja nazwi­ska wygląda nastę­pu­jąco: „imię ojca (w wyjąt­ko­wych sytu­acjach matki) + -son (syn)/-dót­tir (córka)”.

fuss_islandia_urbaniak2.jpg

Tym samym na Islan­dii zwraca się do nowo­po­zna­nych osób po imie­niu, nie uży­wa­jąc formy Pan/Pani. Z wykła­dowcą, nauczy­cie­lem, sprze­dawcą jest się „na ty”, ponie­waż gdyby mówili po nazwi­sku to tak, jakby zwra­cali się np. do mnie „synu Jana”.

Zaska­ku­jącą dla wielu tury­stów oka­zuje się wizyta na islandz­kim base­nie. Geoter­malne kąpie­li­ska znaj­dują się nawet na tere­nach, gdzie zamiesz­kują bar­dzo małe sku­pi­ska ludzi. Island­czycy uczęsz­czają na baseny od naj­młod­szych lat. Peł­nią one dla nich funk­cje socjalne, są miej­scami, gdzie spo­tykają się, by dys­ku­to­wać, odpo­czy­wać, plot­ko­wać. Aby ukoń­czyć w Islan­dii szkołę pod­sta­wową, trzeba zdać egza­min z pły­wa­nia. Impo­nu­jący jest dla mnie wciąż widok dzie­więć­dzie­się­cio­lat­ków, któ­rzy spo­tykają się na base­nie codzien­nie o tych samych porach, aby popły­wać razem jak młode ryby. Jed­nak więk­szym zasko­cze­niem począt­kowo są natry­ski – wcho­dząc do pomiesz­cze­nia, gdzie są prysz­nice, spo­strzega się kartkę, która naka­zuje umy­cie się bez stroju przed wej­ściem do wody. Zarówno w szatni dla męż­czyzn, jak i prze­bie­ralni dla kobiet. Pry­wat­ność na Islan­dii trak­to­wana jest bowiem zarówno z nie­zwy­kłym sza­cun­kiem, jak rów­nież z małym zain­te­re­so­wa­niem. Świad­czy o tym cho­ciażby brak ogro­dzeń dokoła domów oraz firan. Ludzie w małych miej­sco­wo­ściach zwy­kli nie zamy­kać drzwi wej­ścio­wych do swo­ich miesz­kań oraz samo­cho­dów. Nie­za­leż­nie od wyko­ny­wa­nej pracy zarobki na Islan­dii są w porów­ny­walne i nie ma aż tak dużych dys­pro­por­cji jak w Pol­sce.

„Nice­land” ma jeden z wyż­szych współ­czyn­ników przy­ro­stu natu­ralnego w Euro­pie, jed­no­cze­śnie więk­szość dzieci rodzi się poza związ­kami mał­żeń­skimi. Nukle­arny model rodziny jest zastę­po­wany mode­lem pat­ch­wor­ko­wym. Nie­jed­no­krot­nie spo­tyka się rodziny, które wycho­wują dzieci z poprzed­nich związ­ków. Rodzic wycho­wu­jący samot­nie dziecko może liczyć na znaczne wspar­cie pań­stwa, co spra­wia że takie osoby nie są styg­ma­ty­zo­wane, bądź wyklu­czane. Skan­dy­naw­ski model pań­stwa opie­kuń­czego dąży do wyrów­ny­wa­nia szans.

ZAWSZE PIERWSI?

Kolejny ran­king, w któ­rym Islan­dia od dłuż­szego czasu zaj­muje naj­wyż­sze miej­sce na świe­cie? Pla­suje się ona od 6 lat na pierw­szym miej­scu w ran­kingu bada­ją­cym rów­ność ze względu na płeć, czyli Glo­bal Gen­der Gap Report. Główne kate­go­rie brane w nim pod uwagę to: obec­ność kobiet i męż­czyzn w poli­tyce, osią­gnię­cia naukowe, moż­li­wo­ści eko­no­miczne, zdro­wie oraz umie­jęt­no­ści prze­trwa­nia.

W 2013 roku „Rus­skij Rje­por­ter” opu­bli­ko­wał zdję­cie Jóna Gnarra w prze­bra­niu drag queen z parady w Rey­kja­viku. Nad foto­gra­fią wid­niał nagłó­wek: „Jaki mer jest potrzebny sto­licy? Co głowa Rey­kja­viku ma prze­ciwko Rosji?”.


Trzy lata wcze­śniej miesz­kańcy Rey­kja­viku, zmę­czeni esta­bli­sh­men­tem oraz sta­rymi twa­rzami w poli­tyce, wybrali na pre­zy­denta swo­jego mia­sta Jóna Gnarra – komika z zawodu. Nie­jed­no­krot­nie kry­ty­ko­wał on Putina za wpro­wa­dze­nie prawa, które wzmac­nia nie­na­wiść do osób nieheterosek­su­al­nych w Rosji. Gnarr jest żona­tym ojcem piątki dzieci, co nie prze­szka­dza mu wal­czyć o prawa kobiet czy mniej­szo­ści sek­su­al­nych oraz etnicz­nych.

Poprzedni pre­zy­dent Rey­kja­viku wystę­po­wał w prze­bra­niu w ramach queero­wych dni (Hin­se­gin Dagar). Parada jest naj­więk­szym ple­ne­ro­wym wyda­rze­niem na wyspie. Rok rocz­nie przy­cho­dzi na nią około 100 tysięcy osób, czyli pra­wie 1/3 narodu. Jest to dzień dumy – Island­czycy świę­tują równe prawa. W zeszłym roku ame­ry­kań­ska turystka, która szła obok mnie, zapy­tała kogoś z wiel­kim zdzi­wie­niem: „Ale gdzie są osoby homo­sek­su­alne?! To wygląda jak festyn dla rodzin z dziećmi!”. Ktoś stwier­dził: „Island­czycy świę­tują Gay Pride, ponie­waż oni wszy­scy są rado­śni (ang. gay), wszy­scy są szczę­śliwi”.

W auto­bio­gra­ficz­nej książce How I Became the Mayor of a Large City in Ice­land and Chan­ged the World Gnarr opi­suje, jak bar­dzo nie spo­dzie­wał się otrzy­ma­nia fotela pre­zy­denc­kiego, pro­wa­dząc kam­pa­nię wybor­czą, w ramach któ­rej obie­cy­wał m.in. dar­mowe ręcz­niki na base­nach miej­skich oraz spro­wa­dze­nie sło­nia do sto­łecz­nego Zoo. Ostatni postu­lat kam­pa­nii zakła­dał nie­do­trzy­ma­nie żad­nych z przed­sta­wio­nych obiet­nic. Gnarr opo­wiada w książce o swo­ich dąże­niach, aby sto­lica Islan­dii nie była koja­rzona jedy­nie z minia­tu­ro­wymi, kolo­ro­wymi dom­kami , lecz stała się cen­trum praw czło­wieka oraz pokoju.

Jego idee nie są bez­pod­stawne bowiem Islan­dia nie posiada ani woj­ska, ani uzbro­jo­nej poli­cji, a jedy­nie straż wybrzeżną. Od pię­ciu lat Glo­bal Peace Index przy­znaje wyspie pierw­sze miej­sce w ran­kingu naj­bar­dziej poko­jo­wych kra­jów świata. Nie jest to zwią­zane z wyłącz­nie z dzia­łal­no­ścią poje­dyn­czego poli­tyka. Rów­nież obecny pre­zy­dent, Dagur Eggerts­son, anga­żuje się w rów­no­ściowe kam­pa­nie spo­łeczne. W tym roku wziął udział w pro­mo­wa­niu Mar­szu Szmat, wyda­rze­nia ape­lu­ją­cego o nie­styg­ma­ty­zo­wa­nie ofiar gwałtu oraz przy­pi­sa­nie cał­ko­wi­tej winy gwał­ci­cie­lowi. Ani kusa spód­niczka, ani samotny powrót do domu nie uspra­wiedliwia czynu gwał­ci­ciela, co sta­rają się prze­ka­zać masze­ru­jący. Na pla­ka­tach pro­mu­ją­cych marsz poja­wiły się czarno-białe foto­gra­fie pre­zy­denta oraz innych roz­po­zna­wal­nych osób w Islan­dii z pod­pi­sem ‘’Ég er dru­sla‘‘ (isl. „Jestem szmatą”). Kam­pa­nia roz­po­wszech­niła się na Face­bo­oku, gdzie użyt­kow­nicy mogli prze­two­rzyć swoje zdję­cia na czarno-białe oraz dodać napis „Ég er dru­sla“.

ISLANDIA KOBIETĄ JEST

Nie daw­niej niż w tym roku w jed­nym z miast w okręgu metro­po­li­tar­nym sto­licy wpły­nęło zaża­le­nie kobiety, która odkryła, że męż­czyzna na tym samym sta­no­wi­sku zara­bia 7% wię­cej niż ona. W nie­dłu­gim cza­sie wła­dze mia­sta posta­no­wiły roz­wią­zać ten pro­blem poprzez obni­że­nie płacy męż­czyź­nie (ku nie­za­do­wo­le­niu wno­szą­cej zaża­le­nie oraz Mini­stra Opieki Spo­łecznej). W Pol­sce par­tie, które w swych pro­gra­mach zakła­dają rów­ność płac, dopiero się two­rzą. Rozwar­stwie­nie spo­łeczne pozo­staje pro­blemem mar­gi­na­li­zo­wa­nym przez obecne wła­dze, fawo­ry­zujące osoby bogate.

Wysoki współ­czyn­nik rów­no­ści ze względu na płeć Islan­dia zawdzię­cza sil­nie dzia­ła­ją­cym ruchom femi­ni­stycz­nym. 24 paździer­nika 1975 miał miej­sce sławny strajk „Dzień wolny kobiet”, pod­czas któ­rego 90% kobiet opu­ściło sta­no­wi­ska pracy i domy, porzu­ciło obo­wiązki, by na 12 godzin kraj sta­nął w miej­scu. Kobiety w tam­tych cza­sach zara­biały mniej niż 60% pen­sji męż­czyzn. 25 tysięcy kobiet prze­szło uli­cami Rey­kja­viku w imię wyrów­na­nia płac oraz szans ze względu na płeć.

Kiedy 10 lat póź­niej strajk został powtó­rzony, Islan­dia posia­dała już pierw­szą kobietę pre­zy­dent na świe­cie – Vig­dís Finnbogadót­tir. Została wybrana pomimo faktu bycia samotną matką i roz­wódką. Sta­no­wi­sko pre­zy­denta pia­sto­wała przez 16 lat.

fuss_islandia_urbaniak1.jpg

Więk­szej tole­ran­cyj­no­ści Island­czy­ków pozor­nie można upa­try­wać w odizo­lo­wa­niu wyspy – nie mając wielu inte­rak­cji z innymi kra­jami, ten homo­ge­niczny naród przez lata izo­la­cji wykształ­cił wła­sne war­to­ści, które róż­nią się nieco od kon­ty­nen­tal­nej Europy. Ta hipo­teza nie znaj­duje jed­nak potwier­dze­nia, kiedy spoj­rzymy na Wyspy Owcze, zbli­żone do Islan­dii pod wzglę­dem geo­gra­ficz­nym i języ­ko­wym. Kiedy jed­nak Jóhanna Sigurðardót­tir, ówcze­sna pre­mier Islan­dii, pierw­sza otwar­cie homo­sek­su­alna szef rządu na świe­cie, wizy­to­wała Wyspy Owcze wraz ze swoją mał­żonką, Jóníną Leósdót­tir, jeden z tam­tej­szych posłów odmó­wił wzię­cia udziału w kola­cji z dele­ga­cją islandzką, gdyż godziło to w jego sys­tem war­to­ści. Dość istot­nym fak­tem jest to, że fare­ro­wie (miesz­kańcy Wysp Owczych) są reli­gijni w prze­ci­wień­stwie do Island­czy­ków. Sta­ty­stycz­nie bowiem jedy­nie 10% tych dru­gich uczest­ni­czy w obrzę­dach reli­gij­nych przy­naj­mniej raz w mie­siącu. Ponadto Island­czycy po przy­ję­ciu chrze­ści­jań­stwa ni­gdy nie mieli pro­blemów łącze­nia go z wła­snymi wie­rze­niami, doty­czą­cymi cho­ciażby sił natury, oraz histo­rii zapi­sa­nej w Sagach.

CZYM SKORUPKA ZA MŁODU NASIĄKNIE

W latach 80. w Islan­dii została zapo­cząt­ko­wana metoda wycho­wa­nia przed­szkol­nego, która miała zapew­nić dzie­ciom uwol­nie­nie od tra­dy­cyj­nych ról oraz przy­pi­sy­wa­nych im ste­reo­ty­po­wych zacho­wań ze względu na płeć. W całym kraju funk­cjo­nuje 10 takich przed­szkoli i 3 szkoły pod­sta­wowe.

Metoda nazwana Hjalli (z isl. „kamień”) stwo­rzona przez Mar­grét Pála Ólafsdót­tir została nagro­dzona przez pre­zy­denta pań­stwa Orde­rem Sokoła Islandz­kiego (naj­wyż­sze odz­na­cze­nie Islan­dii) oraz doce­niona przez kra­jową orga­ni­za­cję queerową Sam­tökin ’78. Karo­lina Kra­su­ska w Prze­wod­niku nie­tu­ry­stycz­nym. Islan­dia komen­tuje:

„Nagroda poka­zuje, że rady­kalne zwal­cza­nie sek­si­stow­skich fun­da­men­tów edu­ka­cji i prze­ciw­sta­wia­nie się nor­ma­tyw­nym wyobra­że­niom o płci jest klu­czowe dla eman­cy­pa­cji osób nieheterosek­su­al­nych.”

Dzieci wycho­wy­wane tą metodą nie uży­wają tra­dy­cyj­nych zaba­wek, lecz mate­riały natu­ralne – takie jak drewno, pia­sek, woda oraz przedmioty codzien­nego użytku, np. krze­sła i stoły. W ten spo­sób pobu­dzają wyobraź­nię, zamiast budo­wa­nia atmos­fery kon­ku­ren­cji lub walki. Krzy­kliwe współ­cze­sne zabawki są uzna­wane przez autorkę jako wyraz pożą­da­nia świata doro­słych oraz próba dosto­so­wa­nia się do norm w nim obo­wią­zu­ją­cych. Mar­grét Pála Ólafsdót­tir pro­wa­dziła bada­nia, które wyka­zały mię­dzy innymi, że w sys­temie koedu­ka­cyj­nym nauczy­ciele poświę­cają jedy­nie jedną czwartą swo­jego czasu dziew­czyn­kom, ponie­waż reszta prze­zna­czana jest dla chłop­ców, cho­ciażby przez koniecz­ność uspo­ka­ja­nia ich. Z tego wynika, że dziew­czynki nie są nauczone zwra­ca­nia na sie­bie uwagi oraz zaj­mują mniej miej­sca na pla­cach zabaw. Rozwią­za­niem nie­rów­nych szans, które poja­wiają się już na eta­pie edu­ka­cji, jest według twór­czyni metody przy­dzie­la­nie chłop­ców i dziew­czy­nek do oddziel­nych grup, by nie zacho­dziła mono­po­li­za­cja ról płcio­wych. Ma to na celu zapew­nia­nie dzie­ciom wol­no­ści eks­pre­sji i doświad­cza­nia po to, by nie czuły one, że podej­mo­wa­nie się nie­któ­rych zadań jest dla nich nie­wła­ściwe ze względu na płeć. Zwraca się uwagę na to, żeby dziew­czynki wzmac­niały pew­ność sie­bie i odwagę, nato­miast chłopcy uczą się empa­tii i opie­ko­wa­nia się innymi. W trak­cie dnia dzieci mają zada­nia w gru­pach koedu­ka­cyj­nych, gdzie wyka­zują się naby­tymi umie­jęt­no­ściami, dba­jąc o to, żeby żadna z grup nie zdo­mi­no­wała dru­giej.

***

Islan­dia jest ini­cja­to­rem rów­no­ściowych zmian oraz zaj­muje czę­sto pierw­sze miej­sca w sta­ty­sty­kach doty­czą­cych tole­ran­cji, zaufa­nia spo­łecznego oraz poko­jo­wych roz­wią­zań. Zarówno pierw­sza kobieta pre­zy­dent, jak i pierw­sza otwar­cie homo­sek­su­alna szef rządu na świe­cie były Island­kami. Pre­zy­denci miast nie mają pro­blemów, by wska­ki­wać w stroje drag queen lub wyzna­wać, że są szma­tami, aby wspie­rać mniej­szo­ści bądź osoby wyklu­czone. Strajki i mar­sze trak­to­wane są na wyspie jako oddolna forma ini­cjo­wa­nia dobrych zmian. Zaan­ga­żo­wa­nie pań­stwa w jakość życia wszyst­kich oby­wa­teli buduje zaufa­nie spo­łeczne. Bez­po­śred­niość komu­ni­ka­cji oraz duma z wła­snego nagiego ciała dają naro­dowi dużo luzu. Kli­mat odgrywa znaczną rolę w men­tal­no­ści islandz­kiej, którą cechuje brak pla­no­wa­nia oraz spon­ta­nicz­ność. Jego suro­wość, cza­sami sro­gość, uczy w znacz­nym stop­niu pokory wobec natury i świata. Gdy przy­cho­dzi sztorm lub wiatr nie­sie pył wul­ka­niczny, od razu wia­domo, kto tu rzą­dzi. Moim zda­niem dwa islandz­kie powie­dze­nia zawie­rają kwin­te­sen­cję naro­do­wego podej­ścia do sie­bie i świata. Pierw­sze z nich – Þetta red­dast – ozna­cza „samo­roz­wią­zy­wal­ność pro­blemów“, dru­gie – Svona er lífið – „takie jest życie!”musująca tabletka.png

 

kreska.jpg

KUBA URBANIAK
Gdzieś pomiędzy podróżowaniem a marzeniem o małym domu z ogrodem, psem i kotem. Ostatnio zainteresowany najbardziej sztuką współczesną i jej wpływem na życie społeczne.

Ta strona korzysta z plików cookie.