DO GÓRY

 

fuss_askuteczne_lekarstwo_trybus_cover.jpg

NUMER 14 (5) PAŹDZIERNIK 2015 | "TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ"


SKU­TECZNE LEKAR­STWO NA ZŁA­MANE SERCE

ALEKSANDRA KWIATKOWSKA | AGATA TRYBUS

Nie zawsze łatwo jest nam pogo­dzić się z utratą, osoby, którą kochamy ponad życie. Museum of Bro­ken Rela­tion­ships jest miej­scem, które łączy ze sobą sztukę i oso­bi­ste uczu­cia zwy­kłych ludzi.

Być może prze­żywasz zała­ma­nie ner­wowe z powodu zła­ma­nego serca albo wła­śnie rzu­cił cię chło­pak? Wielu psy­cho­lo­gów porów­nuje stan zako­cha­nia do nar­ko­tycz­nego haju. Wytwa­rza się w naszym ciele zwięk­szona ilość endor­fin, a co za tym idzie – czu­jemy się bar­dziej szczę­śliwi. Po roz­sta­niu jest się jak nar­ko­man na gło­dzie. Odczu­wamy wzmo­żoną miłość do byłego i nagle sens życia zanika. Nie­stety pogrą­ża­nie się w roz­pa­czy niczego nie wnie­sie do naszego życia i nie sprawi, że uko­chana osoba do nas wróci. Za to możemy wycią­gnąć z nie­uda­nego związku wiele wnio­sków i uczyć się na błę­dach. Możemy wię­cej czasu poświę­cać na wła­sne przy­jem­no­ści i potrzeby. Możemy też odwie­dzić Museum of Bro­ken Rela­tion­ships w Zagrze­bie i szyb­ciej ule­czyć zła­mane serce.

Museum of Bro­ken Rela­tion­ships począt­kowo była to wędrowna eks­po­zy­cja, która swoje stałe miej­sce zna­la­zła w 2010 roku w Zagrze­bie, a już rok póź­niej została uho­no­ro­wana przez Europejskie Forum Muzealne nagrodą Ken­ne­tha Hud­sona ze względu na nie­co­dzien­ność pomy­słu. W skład wystawy wcho­dzą bowiem ofia­ro­wane przez róż­nych dar­czyń­ców pamiątki po nie­uda­nych związ­kach. U podłoża idei muzeum rów­nież leży zresztą roz­sta­nie. Olinka Vištica i Dra­žen Gru­ba­sič, daw­niej sta­no­wiący parę, posta­no­wili ponow­nie się zjed­nać, lecz tym razem w nie­tu­zin­ko­wym pro­jek­cie muzeum roz­stań. Jed­nym z pierw­szych rekwi­zy­tów był biały nakrę­cany zają­czek – pamiątka po roz­sta­niu twór­ców muzeum. Począt­kowo eks­po­naty gro­ma­dzili tylko wśród zna­jo­mych, lecz po utwo­rze­niu wędru­ją­cej wystawy zaczęli zbie­rać po dro­dze coraz to więk­szą ilość przedmio­tów. Wystawy oglą­dać można było m.in w Argen­ty­nie, Bośni i Her­ce­go­wi­nie, Niem­czech, Mace­do­nii, Ser­bii, Sło­we­nii, Sin­ga­pu­rze, RPA, Tur­cji, Wiel­kiej Bry­ta­nii, USA i na Fili­pi­nach, więc eks­po­zy­cja szybko się wzbo­ga­ciła.

Dla zwie­dza­ją­cych muzeum może dzia­łać jako pewien rodzaj prze­strogi: nic nie trwa wiecz­nie i nie zawsze sza­lona miłość będzie żyła „aż po grób”. Z zało­że­nia muzeum pełni jed­nak formę tera­peu­tyczną dla tych, któ­rzy decy­dują się prze­ka­zać histo­rie swo­jej nie­szczę­śli­wej miło­ści innym. W ten spo­sób prze­pra­co­wują swój ból. W prze­ci­wień­stwie do tra­dy­cyj­nych metod radze­nia sobie ze złamanym sercem chor­wac­kie muzeum ofe­ruje nam pomoc poprzez kre­owa­nie wystawy i dzie­le­nie się histo­riami porzu­co­nych oraz przedmio­tami koja­rzą­cymi się nam z miło­ścią i roz­sta­niem. W ten spo­sób inspi­ruje nas do oso­bi­stego poszu­ki­wa­nia jakie­goś głęb­szego sensu i wzmac­nia naszą wiarę w coś bar­dziej zna­czą­cego niż cier­pie­nie. Kre­ato­rem wysta­wia­nych eks­po­na­tów może być każdy z nas. Czym­kol­wiek się kie­ru­jemy, dając przedmioty na wystawę – pra­gnie­niem poczu­cia ulgi czy czy­stą cie­ka­wo­ścią – pewne jest, że przy­stę­pu­jemy do pew­nego rodzaju rytu­ału, a nawet cere­mo­nii. Cho­dzi tu o cele­bro­wa­nie roz­sta­nia. Bez wąt­pie­nia pozby­cie się dowo­dów nie­szczę­śli­wej miło­ści to spory krok w stronę zapo­mnie­nia i pew­nego uko­je­nia. Odda­wa­nie swo­ich pamią­tek do muzeum na wiele osób działa tera­peu­tycz­nie i przy­nosi ulgę w skraj­nych emo­cjach. Bo choć jest wiele cere­mo­nii, śluby, pogrzeby itd., nie ma żad­nej, która by świę­to­wała nie­udany zwią­zek, mimo że roz­sta­nie jest sil­nie nace­cho­wane emo­cjo­nal­nie i nie­rzadko odci­ska trwałe piętno na psy­chice. Te wewnętrzne rany w Zagrze­biu kry­sta­li­zują się w muze­al­nych gablo­tach.

fuss_askuteczne_lekarstwo_trybus.jpgKażdy z ponad 1000 przedmio­tów eks­po­no­wa­nych w muzeum ma swoją histo­rię. Na wystawie możemy zoba­czyć prak­tycz­nie wszystko, co było zwią­zane z zawo­dem miło­snym. Od walen­tyn­ko­wych misiów i tele­fonów komór­ko­wych aż do przy­rzą­dów takich jak... sie­kiera. Bogata eks­po­zy­cja zawsze wzbo­ga­cona jest o krót­kie komen­tarze osób zra­nio­nych. Histo­rie o lata­ją­cych ogro­do­wych kra­sno­lud­kach, pocię­tych meblach czy nie­wy­ko­rzy­sta­nych suk­niach ślub­nych nie są czymś nad­zwy­czaj­nym w tym miej­scu. Zadzi­wia­jące jest to, w jaki spo­sób zwy­kłe przedmioty, z któ­rymi mamy do czy­nie­nia na co dzień, zmie­niają nasze patrze­nie na kon­kretną rzecz, kiedy pozna­jemy przy­czynę, dla jakiej zna­la­zła się w tym muzeum.

I tak kolek­cja tore­bek do wymio­to­wa­nia z każ­dej podróży jest pamiątką romansu na odle­głość, któ­rej towa­rzy­szy komen­tarz: „Zostały mi instruk­cje, jak postę­po­wać, kiedy samo­lot zacznie się roz­pa­dać, szkoda, że nie zna­la­złam instruk­cji, gdy zacznie roz­pa­dać się zwią­zek”. Dzie­lący zako­cha­nych dystans jest czę­stą przy­czyną roz­stań. Dowo­dem na to jest rów­nież zegar usta­wiony dzie­więć godzin do przodu: „Ja byłam w Euro­pie, on w Kali­for­nii. Kal­ku­lo­wa­łam wszystko zgod­nie z jego sferą cza­sową. Przez pra­wie rok mię­li­śmy kon­takt codzien­nie. Zerwa­li­śmy przez Skype...”. Co cie­kawe, zde­cy­do­wana więk­szość inter­nau­tów uważa, że jed­nym z naj­gor­szych spo­so­bów zakoń­cze­nia związku są wła­śnie por­tale spo­łecz­no­ściowe, w tym też Skype. Codzienne roz­mowy tele­fo­niczne to nie­malże nałóg każ­dej świeżo upie­czo­nej pary. Lecz co zro­bić, gdy była part­nerka zamę­cza nas roz­pacz­li­wymi wia­do­mo­ściami i dzwo­nie­niem w środku nocy? Oddać tele­fon. W prze­strzeni wysta­wien­ni­czej muzeum możemy znaleźć tele­fon firmy Nokia , który nade­słany został przez zroz­pa­czoną dziewczynę, która dostała go z prośbą, by wię­cej nie dzwo­niła. Tym podob­nych rekwi­zy­tów jest znacz­nie wię­cej. Klu­cze do miesz­ka­nia oddane, żeby unik­nąć pokusy poja­wie­nia się na progu byłego z awan­turą. Kor­ko­ciąg do wina w kształ­cie serca od chło­paka, który zapew­niał o swo­jej miło­ści, lecz nie chciał pójść do łóżka. Wkrótce po zerwa­niu zmarł na AIDS.

Naj­bar­dziej kon­tro­wer­syjna jest pocho­dząca z Ber­lina sie­kiera. Zostały porą­bane nią wszyst­kie meble kochanki, która porzu­ciła wła­ści­ciela sie­kiery dla kobiety i wyje­chała z nią na waka­cje. Codzien­nie jeden mebel szedł pod ostrze. Gdy zdraj­czyni przy­je­chała ode­brać meble, cze­kała na nią cała sterta pocię­tego drewna.

W jed­nej z sal wysta­wien­ni­czych czy­tamy: „Nigdy ich nie nosi­łam. Może to był błąd? Gdy­bym to zro­biła, ten zwią­zek potrwałby dłu­żej”. Jest to krótki komen­tarz nada­jący nowy sens zwy­kłym poń­czo­chom.

Wśród eks­po­na­tów można tez zna­leźć pro­tezę nogi. Pewien kom­ba­tant zako­chał się w reha­bi­li­tantce, ale jak napi­sał wła­ści­ciel: pro­teza była trwal­sza od związku.

Naj­bar­dziej wzru­sza list miło­sny 13-latka. Pisze on do dziew­czyny, którą poznał pod­czas kon­woju, gdy ich rodziny ucie­kały z oblę­żo­nego Sara­jewa. Znał ja trzy dni. Nie­stety nie zdą­żył dać listu. Po trzech dniach pusz­czono ich wolno i samo­chód z jego dziew­czyną odje­chał. Jest to rów­nież jeden z ulu­bio­nych eks­po­na­tów Olinki.

W maga­zy­nach muzeum znaj­duje się też jeden pol­ski rekwi­zyt. Suk­nia po mamie wysłana przez zroz­pa­czoną jej odej­ściem córkę.

Muzeum of Bro­ken Rela­tion­ships to nie tylko sen­ty­men­talne przedmioty, ale i gadżety, które można kupić. Ołó­wek anty­stre­sowy z napi­sem „W razie zło­ści złam na pół”, gumka wycie­ra­jąca złe wspo­mnie­nia, magnes z sen­ten­cjami czy T-shirt z gra­fiką obra­zu­jącą potłu­czone szkło. Tym, któ­rzy w sfe­rze uczu­cio­wej nie za bar­dzo mają szczę­ście lub któ­rzy po pro­stu utra­cili swoją pew­ność sie­bie, pro­po­no­wany jest pla­kat „Jesteś per­fek­cyjny!” z dopi­skiem: „...tylko wybra­łeś zły czas”.

Muzeum cały czas zwięk­sza liczbę swo­ich eks­po­na­tów i jest cią­gle otwarte na nowe zbiory. Wystar­czy tylko zaty­tu­ło­wać wysłany przedmiot, dokład­nie opi­sać histo­rię z nim zwią­zaną, podać czas trwa­nia związku oraz kraj i mia­sto zamiesz­ka­nia.

Każdy z nas prze­żywa mniej­sze lub więk­sze zawody miło­sne. Nie zawsze łatwo jest nam pogo­dzić się z utratą osoby, którą kochamy ponad życie. Museum of Bro­ken Rela­tion­ships jest miej­scem, które nie tylko łączy ze sobą sztukę i oso­bi­ste uczu­cia zwy­kłych ludzi. Przede wszyst­kim jest lekar­stwem dla zła­ma­nego serca, formą pozby­cia się wszel­kich wspo­mnień. Jest rodza­jem rytu­ału, który pozwala na odre­ago­wa­nie wła­snych prze­żyć. Upu­blicz­nia­nie pamią­tek po swo­ich nie­rzadko dra­ma­tycz­nych prze­ży­ciach pomaga w dystan­so­wa­niu się, oswo­je­niu pro­ble­mów i zała­go­dze­niu nie­mi­łych wspo­mnień. Museum of Bro­ken Rela­tion­ships daje ulgę. A z nią i nadzieję na nową, lep­szą i praw­dziwą miłość „na wieki”.musująca tabletka.png

 

kreska.jpg

ALEKSANDRA KWIATKOWSKA
Absolwentka Liceum Plastycznego w Bydgoszczy. Obecnie studentka III roku Krytyki Sztuki na wydziale Edukacji Artystycznej na UAP w Poznaniu. Liczne publikacje w bydgoskiej Gazecie Wyborczej. Autorka bloga www.miszmaszsztuka.blogspot.com

AGATA TRYBUS
Magister form przemysłowych, stu­dentka architektury wnętrz. Projektantka, z zami­łowania instruktorka fitness i zumby.

Ta strona korzysta z plików cookie.