
NUMER 14 (5) PAŹDZIERNIK 2015 | "TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ"
Nie zawsze łatwo jest nam pogodzić się z utratą, osoby, którą kochamy ponad życie. Museum of Broken Relationships jest miejscem, które łączy ze sobą sztukę i osobiste uczucia zwykłych ludzi.
Być może przeżywasz załamanie nerwowe z powodu złamanego serca albo właśnie rzucił cię chłopak? Wielu psychologów porównuje stan zakochania do narkotycznego haju. Wytwarza się w naszym ciele zwiększona ilość endorfin, a co za tym idzie – czujemy się bardziej szczęśliwi. Po rozstaniu jest się jak narkoman na głodzie. Odczuwamy wzmożoną miłość do byłego i nagle sens życia zanika. Niestety pogrążanie się w rozpaczy niczego nie wniesie do naszego życia i nie sprawi, że ukochana osoba do nas wróci. Za to możemy wyciągnąć z nieudanego związku wiele wniosków i uczyć się na błędach. Możemy więcej czasu poświęcać na własne przyjemności i potrzeby. Możemy też odwiedzić Museum of Broken Relationships w Zagrzebie i szybciej uleczyć złamane serce.
Museum of Broken Relationships początkowo była to wędrowna ekspozycja, która swoje stałe miejsce znalazła w 2010 roku w Zagrzebie, a już rok później została uhonorowana przez Europejskie Forum Muzealne nagrodą Kennetha Hudsona ze względu na niecodzienność pomysłu. W skład wystawy wchodzą bowiem ofiarowane przez różnych darczyńców pamiątki po nieudanych związkach. U podłoża idei muzeum również leży zresztą rozstanie. Olinka Vištica i Dražen Grubasič, dawniej stanowiący parę, postanowili ponownie się zjednać, lecz tym razem w nietuzinkowym projekcie muzeum rozstań. Jednym z pierwszych rekwizytów był biały nakręcany zajączek – pamiątka po rozstaniu twórców muzeum. Początkowo eksponaty gromadzili tylko wśród znajomych, lecz po utworzeniu wędrującej wystawy zaczęli zbierać po drodze coraz to większą ilość przedmiotów. Wystawy oglądać można było m.in w Argentynie, Bośni i Hercegowinie, Niemczech, Macedonii, Serbii, Słowenii, Singapurze, RPA, Turcji, Wielkiej Brytanii, USA i na Filipinach, więc ekspozycja szybko się wzbogaciła.
Dla zwiedzających muzeum może działać jako pewien rodzaj przestrogi: nic nie trwa wiecznie i nie zawsze szalona miłość będzie żyła „aż po grób”. Z założenia muzeum pełni jednak formę terapeutyczną dla tych, którzy decydują się przekazać historie swojej nieszczęśliwej miłości innym. W ten sposób przepracowują swój ból. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod radzenia sobie ze złamanym sercem chorwackie muzeum oferuje nam pomoc poprzez kreowanie wystawy i dzielenie się historiami porzuconych oraz przedmiotami kojarzącymi się nam z miłością i rozstaniem. W ten sposób inspiruje nas do osobistego poszukiwania jakiegoś głębszego sensu i wzmacnia naszą wiarę w coś bardziej znaczącego niż cierpienie. Kreatorem wystawianych eksponatów może być każdy z nas. Czymkolwiek się kierujemy, dając przedmioty na wystawę – pragnieniem poczucia ulgi czy czystą ciekawością – pewne jest, że przystępujemy do pewnego rodzaju rytuału, a nawet ceremonii. Chodzi tu o celebrowanie rozstania. Bez wątpienia pozbycie się dowodów nieszczęśliwej miłości to spory krok w stronę zapomnienia i pewnego ukojenia. Oddawanie swoich pamiątek do muzeum na wiele osób działa terapeutycznie i przynosi ulgę w skrajnych emocjach. Bo choć jest wiele ceremonii, śluby, pogrzeby itd., nie ma żadnej, która by świętowała nieudany związek, mimo że rozstanie jest silnie nacechowane emocjonalnie i nierzadko odciska trwałe piętno na psychice. Te wewnętrzne rany w Zagrzebiu krystalizują się w muzealnych gablotach.
Każdy z ponad 1000 przedmiotów eksponowanych w muzeum ma swoją historię. Na wystawie możemy zobaczyć praktycznie wszystko, co było związane z zawodem miłosnym. Od walentynkowych misiów i telefonów komórkowych aż do przyrządów takich jak... siekiera. Bogata ekspozycja zawsze wzbogacona jest o krótkie komentarze osób zranionych. Historie o latających ogrodowych krasnoludkach, pociętych meblach czy niewykorzystanych sukniach ślubnych nie są czymś nadzwyczajnym w tym miejscu. Zadziwiające jest to, w jaki sposób zwykłe przedmioty, z którymi mamy do czynienia na co dzień, zmieniają nasze patrzenie na konkretną rzecz, kiedy poznajemy przyczynę, dla jakiej znalazła się w tym muzeum.
I tak kolekcja torebek do wymiotowania z każdej podróży jest pamiątką romansu na odległość, której towarzyszy komentarz: „Zostały mi instrukcje, jak postępować, kiedy samolot zacznie się rozpadać, szkoda, że nie znalazłam instrukcji, gdy zacznie rozpadać się związek”. Dzielący zakochanych dystans jest częstą przyczyną rozstań. Dowodem na to jest również zegar ustawiony dziewięć godzin do przodu: „Ja byłam w Europie, on w Kalifornii. Kalkulowałam wszystko zgodnie z jego sferą czasową. Przez prawie rok mięliśmy kontakt codziennie. Zerwaliśmy przez Skype...”. Co ciekawe, zdecydowana większość internautów uważa, że jednym z najgorszych sposobów zakończenia związku są właśnie portale społecznościowe, w tym też Skype. Codzienne rozmowy telefoniczne to niemalże nałóg każdej świeżo upieczonej pary. Lecz co zrobić, gdy była partnerka zamęcza nas rozpaczliwymi wiadomościami i dzwonieniem w środku nocy? Oddać telefon. W przestrzeni wystawienniczej muzeum możemy znaleźć telefon firmy Nokia , który nadesłany został przez zrozpaczoną dziewczynę, która dostała go z prośbą, by więcej nie dzwoniła. Tym podobnych rekwizytów jest znacznie więcej. Klucze do mieszkania oddane, żeby uniknąć pokusy pojawienia się na progu byłego z awanturą. Korkociąg do wina w kształcie serca od chłopaka, który zapewniał o swojej miłości, lecz nie chciał pójść do łóżka. Wkrótce po zerwaniu zmarł na AIDS.
Najbardziej kontrowersyjna jest pochodząca z Berlina siekiera. Zostały porąbane nią wszystkie meble kochanki, która porzuciła właściciela siekiery dla kobiety i wyjechała z nią na wakacje. Codziennie jeden mebel szedł pod ostrze. Gdy zdrajczyni przyjechała odebrać meble, czekała na nią cała sterta pociętego drewna.
W jednej z sal wystawienniczych czytamy: „Nigdy ich nie nosiłam. Może to był błąd? Gdybym to zrobiła, ten związek potrwałby dłużej”. Jest to krótki komentarz nadający nowy sens zwykłym pończochom.
Wśród eksponatów można tez znaleźć protezę nogi. Pewien kombatant zakochał się w rehabilitantce, ale jak napisał właściciel: proteza była trwalsza od związku.
Najbardziej wzrusza list miłosny 13-latka. Pisze on do dziewczyny, którą poznał podczas konwoju, gdy ich rodziny uciekały z oblężonego Sarajewa. Znał ja trzy dni. Niestety nie zdążył dać listu. Po trzech dniach puszczono ich wolno i samochód z jego dziewczyną odjechał. Jest to również jeden z ulubionych eksponatów Olinki.
W magazynach muzeum znajduje się też jeden polski rekwizyt. Suknia po mamie wysłana przez zrozpaczoną jej odejściem córkę.
Muzeum of Broken Relationships to nie tylko sentymentalne przedmioty, ale i gadżety, które można kupić. Ołówek antystresowy z napisem „W razie złości złam na pół”, gumka wycierająca złe wspomnienia, magnes z sentencjami czy T-shirt z grafiką obrazującą potłuczone szkło. Tym, którzy w sferze uczuciowej nie za bardzo mają szczęście lub którzy po prostu utracili swoją pewność siebie, proponowany jest plakat „Jesteś perfekcyjny!” z dopiskiem: „...tylko wybrałeś zły czas”.
Muzeum cały czas zwiększa liczbę swoich eksponatów i jest ciągle otwarte na nowe zbiory. Wystarczy tylko zatytułować wysłany przedmiot, dokładnie opisać historię z nim związaną, podać czas trwania związku oraz kraj i miasto zamieszkania.
Każdy z nas przeżywa mniejsze lub większe zawody miłosne. Nie zawsze łatwo jest nam pogodzić się z utratą osoby, którą kochamy ponad życie. Museum of Broken Relationships jest miejscem, które nie tylko łączy ze sobą sztukę i osobiste uczucia zwykłych ludzi. Przede wszystkim jest lekarstwem dla złamanego serca, formą pozbycia się wszelkich wspomnień. Jest rodzajem rytuału, który pozwala na odreagowanie własnych przeżyć. Upublicznianie pamiątek po swoich nierzadko dramatycznych przeżyciach pomaga w dystansowaniu się, oswojeniu problemów i załagodzeniu niemiłych wspomnień. Museum of Broken Relationships daje ulgę. A z nią i nadzieję na nową, lepszą i prawdziwą miłość „na wieki”.![]()
![]()
ALEKSANDRA KWIATKOWSKA
Absolwentka Liceum Plastycznego w Bydgoszczy. Obecnie studentka III roku Krytyki Sztuki na wydziale Edukacji Artystycznej na UAP w Poznaniu. Liczne publikacje w bydgoskiej Gazecie Wyborczej. Autorka bloga www.miszmaszsztuka.blogspot.com
AGATA TRYBUS
Magister form przemysłowych, studentka architektury wnętrz. Projektantka, z zamiłowania instruktorka fitness i zumby.