DO GÓRY

 

fuss_reanimacje_teodorczyk_cover.jpg

NUMER 23 (3) CZERWIEC 2017 | "FEEL THE RHYTHM"


WIRTUALNE RE-ANIMACJE

KATARZYNA NOWACZYK-BASIŃSKA | ANNA TEODORCZYK

XXI wiek przynosi coraz ciekawsze propozycje wirtualizacji kolejnych aspektów naszego życia, także życia po śmierci. W sieci pojawiają się e-cmentarze, na których można „pochować” bliską nam osobę lub zwierzęcego pupila, korzystając z gotowych opcji nagrobków, kwiatów, kondolencji, zniczy. Działają też firmy wyposażające kamienne nagrobki na cmentarzach w tzw. QR-kody pamięci, które po zeskanowaniu odsyłają zainteresowanego do strony internetowej zawierającej pakiet informacji i wspomnień o zmarłym. Jedna ze słoweńskich firm próbuje wejść na rynek pogrzebowy z pomysłem dobrze znanym w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Chodzi o interaktywne tablice nagrobne, które nie tylko wyświetlają informacje o zmarłym, ale, jak zapowiadają twórcy, dzięki biometrycznemu sensorowi analizującemu sylwetkę czy twarz będą niebawem również rozpoznawać, kto stoi przy grobie, i dobierać w związku z tym odpowiednie treści dla rodziny, przyjaciół czy nieznajomych.

To dopiero początek całkiem długiej listy e-funeralnych usług. Istnieją również dużo bardziej wyrafinowane pomysły związane z „aktywnością” człowieka po śmierci. Optymiści nazywają tę nową formę bycia „nieśmiertelnością”. Sama idea nie jest oczywiście nowa, zmienia się natomiast jej technokulturowe otoczenie – kamień filozoficzny zastępuje wirtualna rzeczywistość, eliksiry młodości wypiera medycyna regeneracyjna i inżynieria genetyczna, a ambrozja staje się (przynajmniej w założeniu) egalitarnym pokarmem dla wszystkich, którzy przekażą swoje dane cyfrowe twórcom portali oferujących e-nieśmiertelność.

Coraz odważniej przechodzimy od science fiction do science reality. Projekty alternatywnych rzeczywistości wytwarzanych współcześnie dzięki technologicznym narzędziom niejednokrotnie zostały „wypróbowane” przez kulturę. Takie zbieżności – świata kultury i nauki – zaobserwować można na przykład pomiędzy literacką (Na razie żegnaj Laurie Frankel) i filmową (serial Black Mirror Charliego Brookera) wizją nieśmiertelności a współcześnie realizowanymi projektami związanymi z technologicznym uobecnieniem po śmierci (Eterni.me, Lifenaut, LiveOn, BINA48). Kulturę, naukę i technologię łączą bowiem symbiotyczne więzi, które wpływają na nasze codzienne zachowania i praktyki.

A MOŻE RE-ANIMACJA?!
„Po prostu chcę znowu z nią być, słyszeć jej głos, dostać e-mail, SMS albo usłyszeć, że odwoła nasze spotkanie. Po prostu chcę wierzyć, że nadal gdzieś tu jest. […] Wiem, jak tęsknić za nią przez kilka miesięcy. Po prostu nie mam pojęcia, jak tęsknić za nią do końca życia” – tak po stracie swojej babci rozpacza główna bohaterka powieści Na razie żegnaj Laurie Frankel (s. 65). Meredith jest dziewczyną informatyka, który stworzył algorytm o charakterze matrymonialnym, łączący idealnie dobranych do siebie partnerów. Meredith namawia Sama, by wymyślił również program komputerowy, który przywróci jej możliwość kontaktu z babcią. Sam, początkowo niechętnie, ostatecznie podejmuje wyzwanie. Babcia o imieniu Livvie wkrótce pojawia się na ekranie komputera w formie wirtualnego awatara. Program przeszukuje zawartość poczty i na jej podstawie generuje odpowiedzi, których z dużym prawdopodobieństwem udzieliłaby Meredith żyjąca babcia. Sam tłumaczy dziewczynie:

„Program opiera się na tym, co pisała i kiedy pisała. Robi dokładnie to, co ona. Livvie pisała do ciebie późnym rankiem, więc program też wysyła wiadomości o tej porze. Jej e-maile były dosyć krótkie i rzeczowe, więc te wygenerowane przez algorytm też będą krótkie i rzeczowe” (s. 78).

Z czasem usługa staje się podstawą biznesu, który ma pomagać klientom radzić sobie z żałobą. Firma początkowo zostaje nazwana „Pocztą Umarłych”, ale Meredith twierdzi, że to się nie przyjmie, więc wraz z Samem i jego wspólnikiem, Dashem, poszukują nowego określenia dla promowanej marki:

„– Myślałem, że chcesz odciąć się od tematu śmierci – przypominał Dash. – Może re-zurekcja? – Coś w stylu: »Oto mój ojciec. Próbuję go wskrzesić«? Nie. Re-trospekcja? – Re-inkarnacja? – A może re-animacja?! – wykrzyknął Sam. – Re-animacja? – Tak, jak re-animować: przywracać do życia dzięki animacji komputerowej” (s. 154).

To ciekawa intuicja Laurie Frankel – połączenia słowa reanimacja jako zespołu czynności mających na celu przywrócenie krążenia, oddychania oraz działania ośrodkowego układu nerwowego z animacją komputerową, której celem jest tworzenie ruchomych obrazów. Reanimacja zatem to nie tyle przywrócenie „wirtualnych czynności życiowych”, lecz reanimacja cyfrowej pamięci, ożywającej za pomocą specjalnego oprogramowania.

Powieść Na razie żegnaj stała się jedną z inspiracji dla Mariusa Ursachego, który w styczniu 2014 roku stworzył portal o nazwie Eterni.me. Amerykański start-up oferuje swoim klientom „cyfrową nieśmiertelność” poprzez stworzenie awatara naśladującego wygląd, zachowanie i osobowość potencjalnego nabywcy usługi, dzięki wcześniejszemu śledzeniu, a następnie przetwarzaniu informacji z jego wirtualnej aktywności – jak e-mail, Facebook, Twitter, czaty, fora, wideo czy nawet dane z Google Glass. Serwis (obecnie w fazie beta) analizować będzie zarówno dane tekstowe, jak i wizualne, wybierając te, które okażą się najbardziej pomocne w stworzeniu wiarygodnego, wirtualnego odpowiednika osoby zmarłej. Gromadzenie danych jest pierwszym zadaniem, jakie stoi przed twórcami portalu. Kolejne etapy procesu to „nadawanie im sensu” (making sense) i używanie ich po to, by „naśladować” (to emulate) użytkownika. Efekt końcowy Eterni.me, jak zapowiadają twórcy, ma sprowadzać się do tego, by ludzie mogli dowiedzieć się więcej o swoich przodkach, a działanie portalu porównują do innych narzędzi badawczych, jak chociażby internetowych wyszukiwarek, „których funkcja jest oczywista – zostały stworzone po to, by pomagać ludziom”[1]. Animowany awatar ma rozwijać się jako sztuczna inteligencja, a nie jedynie archiwum zbierające wspomnienia i wydarzenia z życia; ma mieć zdolność do wchodzenia w interakcje – może nawiązać rozmowę lub, jak zapewnia Ursache, udzielić rady rodzinie i przyjaciołom[2]. Twórcy nazywają to rozmową przez Skype’a z przeszłością. Ursache zaznacza: „Naszym śmiałym celem jest stworzyć bibliotekę złożoną z pokoleń ludzi, żeby zachować wiedzę o ludzkości na wieczność. To wielkie marzenie, ale myślę, że za 50 czy 100 lat to stanie się czymś absolutnie normalnym”[3]. Obecnie na liście oczekujących na usługę Eterni.me jest prawie 36 tysięcy użytkowników.

 

fuss_reanimacje_teodorczyk2.jpg

TO NIE BĘDZIE ON, ALE POMOŻE
Z inspiracji usługą LiveOn, realizowaną przez agencję Lean Mean Fighting Machine, powstał jeden z odcinków znakomitego serialu Black Mirror stworzonego przez Charliego Brookera. LiveOn to projekt o charakterze badawczo-rozwojowym, prowadzony we współpracy agencji z Queen Mary University w Londynie. Celem przedsięwzięcia było rozpoznanie obszaru związanego z zagadnieniem wirtualnego życia po śmierci. Podobny temat zaprezentowany został w odcinku Be Right Back. Główna bohaterka, Martha, traci w wypadku samochodowym swojego męża, Asha. Zrozpaczona kobieta szuka sposobu na ukojenie żalu po nagłej stracie. Przyjaciółka zapisuje ją więc do programu umożliwiającego korzystanie z usługi analogicznej do tej oferowanej przez portal Eterni.me, przekonując: „To nie będzie on, ale pomoże”. Wkrótce z danych zaczerpniętych z sieci zostaje wypreparowany bot wyposażony w zestaw cech imitujących osobowość Asha. Im więcej prywatnych danych na temat męża dostarczy systemowi Martha, tym większy poziom upodobnienia i wiarygodności osiągnie jego wirtualny odpowiednik.

Analogiczny w założeniach jest projekt o nazwie Lifenaut realizowany w Stanach Zjednoczonych (Vermont). Jego celem jest archiwizowanie i przetwarzanie informacji o ludzkim umyśle, tak, by w przyszłości sztuczna inteligencja mogła ożywić zgromadzone dane. Lifenaut jest przedsięwzięciem naukowo-technologicznym prowadzonym przez Martinę Rothblatt, propagatorkę idei nieśmiertelności, autorkę książki Virtually Human: The Promise – and the Peril – of Digital Immortality i założycielkę Terasem Movement Foundation. Naukowcy związani z projektem Lifenaut opracowują metodę uzyskiwania tzw. mindfiles (umysłowych plików, umysłowych baz danych), z których będzie można wykreować cyfrowego awatara – mindclone (klona umysłu) – zdolnego do prowadzenia konwersacji i naśladowania zachowań swojego modela.

Mindclone ma powstać dzięki przeniesieniu umysłu do sztucznego tworu, a to, jak stwierdziła Rothblatt na Kongresie Globalnej Przyszłości 2045, „rodzaj transplantacji, tak jak transplantacja nerek, tylko kierunek jest inny – od siebie dla siebie”. Według Rothblatt klony umysłu – w przeciwieństwie do biologicznych oryginałów – będą mogły żyć wiecznie. Bruce Duncan, dyrektor projektu Lifenaut, tłumaczy, że chodzi o zbudowanie różnorodnego katalogu przyzwyczajeń, przekonań, wartości i cech szczególnych użytkownika, którymi on sam może zarządzać. Równie ważne, jak przesyłane przez klientów portalu nagrania wideo, dokumenty czy zdjęcia, są metainformacje — m.in. wartość sentymentalna i emocjonalna materiałów, a także czas i miejsce ich wykonania — by twórcy mogli w sposób zgodny z oczekiwaniami użytkownika zarządzać zgromadzonymi danymi i odpowiednio je profilować. Rok temu na konferencji Interfejsy, kody, symbole we Wrocławiu Duncan wspominał o 56 tysiącach chętnych do korzystania z usługi zapisanych na stronie lifenaut.com.

JESTEŚ TYLKO SKRAWKAMI SIEBIE
Praktyczną próbą potwierdzenia konceptu mindclone jest stworzony w 2010 roku w Hanson Robotics w Teksasie pierwszy humanoidalny robot społeczny – BINA48. Do eksperymentu swoje poglądy, historie, przekonania i wspomnienia przekazała Bina Aspen Rothblatt, żona Martiny Rothblatt. BINA48 korzysta jednak nie tylko z wgranej do systemu biografii, ale jest także podłączona do sieci. Swoje opinie formułuje w oparciu o światopogląd fizycznego pierwowzoru i sieci, czerpiąc informacje i ucząc się poprzez rozmowy z botami i ludźmi. Do komunikacji z człowiekiem robot BINA48 używa rozmaitych technologii, w tym: sztucznej inteligencji, systemu rozpoznawania mowy, systemu rozpoznawania twarzy, a także laserowego skanowania twarzy.

BINA48 może skojarzyć się z ucieleśnionym wariantem Asha z serialu Black Mirror (Martha decyduje się bowiem skorzystać z usługi poszerzonej o bioniczne ciało) . Warto przywołać tutaj jedną ze scen, kiedy Martha i Ash kłócą się w sypialni. Martha prosi Asha, by zszedł do salonu, a ten posłusznie wykonuje polecenie. Wtedy kobieta krzyczy, że „prawdziwy Ash” by się kłócił. Ash-sobowtór uruchamia zatem funkcję „kłótni”, co doprowadza Marthę do wściekłości. Sztuczna inteligencja, przynajmniej w filmowym wariancie, zawodzi w kontakcie z człowiekiem, którego emocje i zachowania są niezwykle skomplikowane, często nielogiczne i niepodlegające żadnym standaryzowanym wzorcom. Bruce Duncan również przyznaje, że system operacyjny BINY48 funkcjonuje ciągle jeszcze na poziomie trzyletniego dziecka, które ma ograniczony zestaw kompetencji i wiedzy. W jednej z końcowych scen zawiedziona relacją z nie-ludzkim Ashem Martha każe mu skakać z klifu, krzycząc: „Ty nie jesteś tobą, prawda? Jesteś tylko skrawkami siebie. Nie masz żadnej historii”.

Póki co kulturowo-technologiczna wizja o tworzeniu pośmiertnych klonów nieco rozczarowuje, niemniej proroczo brzmią słowa Raya Kurzweila z Instytutu Singularitis: „BINA48 to zdumiewający przykład odtworzenia fizycznych i psychicznych możliwości ludzkiego umysłu w maszynie. Robot nie jest jeszcze klonem Biny, ale jej robotyczny awatar jest wspaniałą zapowiedzią tego, co nadchodzi”[4].

***

Takich analogii i przykładów jest oczywiście znacznie więcej. Warto je tropić, bo być może fascynacje kulturową wizją lub całkiem uzasadnioną niechęć do niej można przenieść na konkretne projekty realizowane w rozmaitych jednostkach badawczych na całym świecie. Niewątpliwie technologicznie konstruowana nieśmiertelność przestaje być jedynie kulturowym fantazmatem, lecz coraz bardziej realną usługą, o dostępie do której decydować będzie grubość portfela, ale także nasza gotowość zmiany tradycyjnych sposobów myślenia o życiu definitywnie zakończonym w czasie. musująca tabletka.png


[1] S. Robarts, Eterni.me will create a computer version of you for when you die, „Gizmag”, http://www.gizmag.com/eterni-me-death-avatar/31053/ (03.01.2016).

[2] C. Gayomali, Eterni.me Wants to Let You Skype Your Family after You’re Dead, http://www.fastcompany.com/3025797/tech-forecast/eternime-wants-to-let-you-skype-your-family-from-the-grave (05.01.2016).

[3] K. Chayka, After Death, Don’t Mourn, Digitize With Sites Like Eterni.me, http://www.newsweek.com/2014/08/29/after-death-dont-mourn-digitize-sites-eternime-264892.html (03.01.2015).

[4] R. Kurzweil[w:] M. Rothblatt, Virtually Human: the Promise – and the Peril – of Digital Immortality, New York: 2014, s. xii.

 

kreska.jpg

KATARZYNA NOWACZYK-BASIŃSKA
doktorantka w Katedrze Dramatu, Teatru i Widowisk na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się zagadnieniami związanymi z post- i transhumanizmem, w szczególności problemem technologicznie konstruowanej nieśmiertelności.

ANNA TEODORCZYK
Z zawodu ilu­stra­torka, z potrzeby autorka bloga Anna Alter­na­tyw­nie o sztu­kach wizu­al­nych i kul­tu­rze. Namiętny czy­tel­nik lite­ra­tury róż­nej oraz wierny fan gier typu poin­t&click z ambi­cją na zosta­nie twórcą co naj­mniej jed­nej z tych rze­czy.


Ta strona korzysta z plików cookie.