DO GÓRY

 

fuss_filipiny_jarnuszkiewicz_cover.jpg

NUMER 15 (6) GRUDZIEŃ 2015 | "NA ZACHODZIE BEZ ZMIAN?"


SZAMAŃSKA DIAGNOZA

IDZI KISZA | KLEMENTYNA JARNUSZKIEWICZ
kreska.jpg

Na Fili­pi­nach miesz­ka­li­śmy mie­siąc w małej wio­sce, któ­rej wszy­scy miesz­kańcy byli ze sobą spo­krew­nieni. Taka rodzinna, kla­nowa wio­ska. Zła­pa­li­śmy świetny kon­takt z ludźmi stam­tąd – tań­czy­li­śmy w ogro­dzie razem ze wszyst­kimi wuj­kami, ciot­kami i kuzy­nami czy sia­da­li­śmy razem pod ich domem i pili­śmy piwo. Manoy, brat żony Gro­cha, naszego gospo­da­rza, poka­zy­wał nam swoje koguty, które hoduje na walki. Więk­szość osób to robi, bo na Fili­pi­nach walki kogu­tów są popu­larne jak u nas mecze piłki noż­nej. Z kolei Groch zapro­wa­dził nas do sza­mana.

Będąc tam, dowie­dzie­li­śmy się, że na wyspie Ban­tayan jest kilku sza­ma­nów, z któ­rych każdy spe­cja­li­zuje się w innej dzie­dzi­nie. Umó­wi­li­śmy się na spo­tka­nie z Ondem, zaj­mu­ją­cym się głów­nie duchami. Zanim do niego tra­fi­li­śmy, usły­sze­li­śmy masę histo­rii, a jed­no­cze­śnie cały czas pro­szono nas, żeby­śmy nie szli tam nasta­wieni na żadne cuda.

Wiele zacho­wań i obja­wów u ludzi, które w naszej kul­tu­rze uzna­wane są za cho­roby, wyni­kają z tego, że świat duchów mie­sza się z naszym świa­tem. Przy­kładowo nie­spo­kojne duchy zmar­łych człon­ków rodziny mogą wpły­wać na życie wybra­nych osób. Zwy­kłe tiki ner­wowe wywo­łane są próbą przy­ku­cia uwagi przez ducha. Czę­sto zda­rza się, że po takiej dia­gno­zie sza­mana wycho­dzą na jaw ukry­wane fakty z histo­rii rodziny. Ana­lo­gicz­nie: duchy lub inne stwo­rze­nia mogą chro­nić wybraną osobę. Sły­sze­li­śmy o kra­sno­lud­kach, które towa­rzy­szą od zawsze pew­nej rodzi­nie z Pol­ski!

fuss_filipiny_jarnuszkiewicz.jpgSły­sze­li­śmy o przy­pad­kach zabi­ja­nia przez sza­mana kozy w inten­cji osoby poszko­do­wa­nej przez ducha. To nie jedyna z nie­kon­wen­cjo­nal­nych metod lecze­nia. Zda­rzyło się, że sza­man wyle­czył mar­twicę poprzez sys­te­ma­tyczne wkła­da­nie w mar­twą tkankę jaj kara­lu­cha. Innym razem ura­to­wał otrutą osobę poda­jąc jej do picia roz­pusz­czony we wrzątku sza­mań­ski kamień.

Zda­rza się też, że sama roz­mowa z sza­ma­nem jest mocno szo­ku­jąca, ponie­waż jest on w sta­nie znać nasze sekrety. Sza­man może znać wyda­rze­nia z prze­szło­ści, o któ­rych nikomu nie mówi­li­śmy, nasze sny, uczu­cia innych osób wobec nas, a nawet uprze­dzić nas o wypadku, który ma nas dopiero spo­tkać. Przy każ­dym spo­tka­niu sza­man opo­wiada o prze­szło­ści i przy­szło­ści „pacjenta”, mówi, jak te wyda­rze­nia wpły­wają na naszą obecną sytu­ację. Może dawać nam rady lub ostrze­że­nia.

Już sam pro­ces sta­wa­nia się sza­ma­nem jest inte­re­su­jący. Należy przejść wiele prób, mię­dzy innymi spać przez tydzień na cmen­ta­rzu, a kolejny tydzień w kościele.

Na Fili­pi­nach sza­manizm mie­sza się z oby­cza­jami i życiem codzien­nym ludzi. W każ­dym domu przy­jęte jest, że ważne decy­zje można pod­jąć wyłącz­nie po zatwier­dze­niu przez naj­star­szą w rodzi­nie osobę, ale nie jest to jedyny waru­nek. Na przy­kład są dni dobre na budowę domu i takie, w któ­rych nie powinno się tego robić.

Ludzie przy­zwy­cza­jeni są do zio­ło­lecz­nic­twa i żyją naprawdę bli­sko natury. W przy­padku nawet drob­nych inge­ren­cji wypo­wiada się pewne frazy, by uła­ska­wić duchy. Dla­tego kiedy chcemy zerwać roślinę albo wysi­kać się w krza­kach, powin­ni­śmy powie­dzieć naj­pierw „tabi tabi”.

Wizyta u sza­mana była nie­sa­mo­wi­tym prze­ży­ciem. Razem z Gro­chem poszłam go ode­brać na drugą stronę pola, mie­li­śmy kamie­nie sza­mań­skie kupione na spe­cjal­nym sto­isku na baza­rze w mie­ście. Wypi­li­śmy piwo, bo przy­jęte jest, że z sza­ma­nem przed sesją należy się napić. Następ­nie Ondo usiadł w kącie przy domu i spa­lił w mojej inten­cji kokosa razem z kamie­niem, który wcze­śniej musia­łam trzy­mać zaci­śnięty w ręku. Ondo popa­trzył w tego kokosa i od razu wyje­chał z gru­bej rury. Powie­dział, że moja bab­cia wybrała sobie mnie na osobę, którą się chce opie­ko­wać po swo­jej śmierci, że jest ze mną od mojego uro­dze­nia i mi pomaga.

fuss_filipiny_jarnuszkiewicz2.jpgOpo­wie­dzia­łam wtedy Gro­chowi, który tłu­ma­czył mi wszystko na pol­ski, że ow­szem, moja babci nie żyje i ni­gdy jej nie pozna­łam, ale zawsze o nią pyta­łam tatę, a kie­dyś, jak mia­łam kilka lat, poszłam się napić w nocy do kuchni i zoba­czy­łam moją bab­cię sie­dzącą na fotelu w salo­nie. Wie­dzia­łam, że to ona, bo zna­łam ją ze zdjęć. I w ogóle się nie wystra­szy­łam.

Ondo powie­dział, że bab­cia mnie kocha i jest ze mną teraz. Powin­nam więc zor­ga­ni­zo­wać mszę w jej inten­cji i zapa­lić dla niej sie­dem świe­czek, żeby poka­zać jej, że doce­niam jej obec­ność przy mnie.

Każda osoba, która poszła do sza­mana, wycho­dziła od niego z poczu­ciem wewnętrz­nego spo­koju.

Cały pobyt na Ban­tayanie był dla nas w jakiś spo­sób nie­zwy­kły. Mam wra­że­nie, że jest to miej­sce, w któ­rym nie zna­leź­li­śmy się przy­pad­kowo, jakby w jakiś spo­sób nas tam przy­cią­gnęło. Pozna­li­śmy Pola­ków, któ­rzy udo­wad­niają, że jeśli tylko ma się świa­do­mość sie­bie i odwagę, można żyć w cał­ko­wi­tej zgo­dzie ze sobą, a nie jako część sys­temu, który jest nam wpa­jany. Z kolei Fili­piń­czycy poka­zali nam, że bycie szczę­śli­wym zależy tylko od nas samych i nie musi być warun­ko­wane przez świat zewnętrzny.

Zaw­sze wie­rzy­li­śmy, że jeśli czło­wiek czuje swoje powo­ła­nie i ma swoje cele, to świat sam pod­su­nie mu naj­lep­szą drogę. Ewi­dent­nie punk­tem na naszej dro­dze miało być to miej­sce.musująca tabletka.png

 

 

kreska.jpg

IDZI KISZA
Grafik, prowadzi własną agencję kreatywną : www.goodtasteagency.pl

KLEMENTYNA JARNUSZKIEWICZ
Studentka grafiki. Z zamiłowania malarka. Autorka : www.klementyna-jarnuszkiewicz.tumblr.com

Ta strona korzysta z plików cookie.