DO GÓRY

 

sid_cover.jpg

 

HIP-HOPOWY OFF-ROAD

MAGDALENA URBAŃSKAKLAUDYNA SCHUBERT
kreska.jpg

Więk­szość pol­skich ra­pe­rów za­czy­na swo­ją dzia­łal­ność w pod­zie­miu. Wy­da­ją pły­ty bez du­żych na­kła­dów fi­nan­so­wych, kon­cer­tu­ją w miej­sco­wych klu­bach, ma­ją wier­ną wi­dow­nię w swo­ich mia­stach. Spaj­ku i Dziu­nek z jed­nej stro­ny po­szli tą dro­gą, z dru­giej – da­le­ko im do ty­po­wych un­der­gro­un­do­wych ra­pe­rów. Dziu­nek z więk­sze­go i po­pu­lar­ne­go skła­du, w któ­rym wy­stę­pu­je ja­ko MC, od­na­lazł się ja­ko ra­po­wy pro­du­cent, mi­kro­fon prze­ka­zu­jąc przy­ja­cie­lo­wi. O pod­zie­miu, prze­by­tej dro­dze i mu­zycz­nych in­spi­ra­cjach opo­wia­da­ją tuż po pre­mie­rze swo­jej trze­ciej pły­ty Głod­ni, ale wy­bred­ni.


Czy hip-ho­po­wy un­der­gro­und na­dal w Pol­sce ist­nie­je? Zw­łasz­cza w Kra­ko­wie, gdzie hip-hop zaj­mu­je miej­sce nie­co mar­gi­nal­ne. Czy wy okre­śla­cie się ja­ko un­der­gro­und? I co to dziś ozna­cza?

Spaj­ku (Mar­cin Bie­droń): Un­der­gro­und, jak sa­ma na­zwa wska­zu­je, to coś, co jest „pod zie­mią”, głę­bo­ko scho­wa­ne dla nie­uważ­nych ob­ser­wa­to­rów, coś dzia­ła­ją­ce­go nie­za­leż­nie i nie­da­ją­ce­go się za­szu­flad­ko­wać. Je­śli spoj­rzy­my na hip-hop z tro­chę szer­szej per­spek­ty­wy, mo­że­my zo­ba­czyć wię­cej niż miej­ską kul­tu­rę i luź­ny styl by­cia. Mi tro­chę przy­po­mi­na drze­wo, gdzie każ­da ga­łąź to in­ny ele­ment ukła­dan­ki, in­ny czło­wiek i hi­sto­ria, a wszyst­ko to opie­ra się na ko­rze­niach. Un­der­gro­und to wła­śnie fun­da­ment, miej­sce, gdzie hip-hop ma swo­je po­cząt­ki i w grun­cie rze­czy bez nie­go nie ma ra­cji by­tu.

s.jpgDziu­nek (Pa­tryk Wroń­ski): Zga­dzam się. A je­śli cho­dzi o Kra­ków, to uwa­żam, że du­żo się w nim dzie­je! W pierw­szej ko­lej­no­ści przycho­dzi mi do gło­wy skład Ga­da­bit. My jak naj­bar­dziej okre­śla­my sie­bie ja­ko un­der­gro­und i dzia­ła­my w nim, ale dziś un­der­gro­und nie ozna­cza gor­szej ja­kości pro­duk­cji.

Nieg­dyś un­der­gro­und łą­czył się z okre­ślo­nym ro­dza­jem mu­zy­ki, czę­sto bar­dziej agre­syw­nej, „u­licz­ne­j”. Dziś mam wra­że­nie, że tych po­dzia­łów już nie ma. Wy też ko­rzy­sta­cie z róż­nych ga­tun­ków mu­zycz­ny­ch…

Dziu­nek: Ja nie utoż­sa­miam un­der­gro­un­du tyl­ko z agre­syw­nym ra­pem. Lżej­sze je­go for­my też mo­gą nim być. Po­dzie­mie to miej­sce, w któ­rym znaj­du­je się Twój pro­jekt i Ty. Miej­sce to da­je Ci – nie­ogra­ni­czo­ną przez nic i ni­ko­go – swo­bo­dę dzia­ła­nia i wy­ra­ża­nia my­śli.

Spaj­ku: Po­dzie­mie da­je moż­li­wość nie­skrę­po­wa­ne­go wy­ra­ża­nia wła­snych emo­cji i po­glą­dów bez wzglę­du na for­mę, ni­cze­go nie na­rzu­ca, nie wkła­da w ra­my i kon­we­nan­se. Ch­ce­my być szcze­rzy w tym, co ro­bi­my: ba­wi­my się dźwię­kiem i in­spi­ra­cja­mi, czer­pie­my gar­ścia­mi z każ­de­go odła­mu mu­zy­ki i „tyl­ko nie­bo jest dla nas gra­ni­cą”, jak to zwy­kłem ma­wiać za Big­gie Smal­l­sem w co dru­gim nu­me­rze (śmiech).

Na ile mia­ła na to wpływ wcze­śniej­sza dzia­łal­ność Pa­try­ka w Man­go Col­lec­ti­ve? Czy ten pro­jekt jest for­mą „od­skocz­ni”?

Dziu­nek: Na pew­no mo­ja dzia­łal­ność w Man­go od­bi­ja się na tym pro­jek­cie. Ge­ne­ral­nie lu­bię me­lo­dyj­ność w utwo­rach i lu­bię, gdy mu­zy­ka jest cie­ka­wa, coś ze so­bą nie­sie, roz­wi­ja się. Dla­te­go sta­ra­łem się w du­żym stop­niu roz­bu­do­wać aran­że mo­ich bi­tów.

W obu pro­jek­tach cha­rak­te­ry­stycz­na jest me­lo­dyj­ność utwo­rów. In­stru­men­ty, wo­ka­le, śpie­wa­ne re­fre­ny…

Dziu­nek: Na pew­nym eta­pie pro­duk­cji na­tu­ral­nie przy­szła nam chęć wpro­wa­dze­nia in­stru­men­tów. Ch­cie­li­śmy jed­nak zro­bić to z umia­rem, w in­ny spo­sób niż w Man­go. Spaj­ku na­wi­ja, że „ro­bi mu­zy­kę, ja­ką chciał­by usły­sze­ć”, i mo­im zda­niem brzmie­nie pły­ty jest owo­cem na­szych in­spi­ra­cji.

Spaj­ku: Mój wers przy­to­czo­ny przez Dziun­ka mó­wi wszyst­ko. Nic do­dać, nic ująć.

Czym się za­tem in­spi­ru­je­cie? Echa ja­kich mu­zycz­nych wzor­ców moż­na u Was usły­szeć?

d.jpg

Dziu­nek: Wzor­ców ma­my wie­le, na pew­no do wpro­wa­dze­nia sak­so­fo­nu za­in­spi­ro­wał nas Ter­ra­ce Mar­tin. Je­go pły­ta 3 Chord Fold to ist­ny maj­stersz­tyk. Ter­ra­ce udzie­la się kon­cer­to­wo i na pły­tach ta­kich ar­ty­stów jak Ro­bert Gla­sper, Sno­op Dogg czy Ken­drick La­mar. Śmia­ło mo­gę po­wie­dzieć, że są to mo­je in­spi­ra­cje. Mógł­bym wy­mie­niać jesz­cze wie­lu in­nych ar­ty­stów. Mó­wiąc obo­ga­tej war­stwy mu­zycz­nej nie mógł­bym nie wspo­mnieć o The Ro­ots, dzię­ki któ­rym za­ło­ży­łem Man­go Col­lec­ti­ve. Ch­ciał­bym zwró­cić uwa­gę na to, że w ame­ry­kań­skim ra­pie, ta­kim jak np. Sno­op Dogg, moż­na usły­szeć bo­ga­tą war­stwę mu­zycz­ną – i mi się to po­do­ba! To jest za­sad­ni­cza róż­ni­ca mię­dzy pol­skim a ame­ry­kań­skim ra­pem. Na szczę­ście się to zmie­nia.

Spaj­ku: In­spi­ra­cje? ATCQ, wszyst­ko ze staj­ni Top Dawg En­ter­ta­in­ment, mo­że Black Milk, Aa­ron Co­hen, Gam­bi­no… Uko­cha­na Ha­li­na Frąc­ko­wiak, Ra­smen­ta­lism i mistrz Ło­na. Ak­tu­al­nie spo­ro cza­su spę­dzam przy no­wej pły­cie Fly­ing Lo­tu­sa. You're de­ad to ta­ka piel­grzym­ka w głąb sie­bie i ża­łu­ję, że nie zdą­ży­ła mieć wpły­wu na war­stwę tek­sto­wą na­sze­go CD.

Czy hip-hop zła­god­niał na prze­strze­ni ostat­nich lat?

Spaj­ku: Rap jest pla­stycz­ny i moż­na go kre­ować na róż­ne spo­so­by, mie­szać w za­ska­ku­ją­cy spo­sób, któ­ry nie śnił się pre­kur­so­rom. Każ­da sub­kul­tu­ra zmie­nia się, ewo­lu­uje, tek­sty mó­wią o in­nych rze­czach niż pa­rę, pa­ręnaście lat te­mu, ale nie w mniej waż­ny czy do­bit­ny spo­sób. We­dług mnie hip-hop nie zła­god­niał, ale na swój spo­sób doj­rzał.

Two­rzy­cie tę mu­zy­kę od ład­nych kil­ku lat. Czy Wa­sze po­dej­ście do niej też się zmie­ni­ło? Ja­kie by­ły Wa­sze mu­zycz­ne po­cząt­ki?

Spaj­ku: Po­dej­ście zmie­ni­ło się na bar­dziej pro­fe­sjo­nal­ne. Choć zmie­ni­łem au­to­ry­te­ty chy­ba na każ­dej płasz­czyź­nie, zo­sta­ły we mnie gór­no­lot­ne pla­ny z daw­nych lat i ta szczyp­ta opty­mi­zmu z tam­te­go cza­su. Do­brze, że je­stem upar­ty, bo pew­nie rzu­cił­bym mu­zy­kę na star­cie i za­jął się, nie wiem, ho­dow­lą je­dwab­ni­ków. Wie­lu lu­dzi two­rzą­cych nie­gdyś rów­no­le­gle ze mną już nie ra­pu­je, ale każ­dy z nich przy­czy­nił się do te­go jak brzmi te­raz Spaj­ku. Od pierw­szych za­re­je­stro­wa­nych ście­żek mi­ja pew­nie z dzie­sią­ty rok, a mi da­lej się chce!

Dziu­nek: Prze­by­łem dłu­gą dro­gę, po­cząw­szy od ‘98 ro­ku, kie­dy za­czą­łem pi­sać pierw­sze tek­sty i nie­dłu­go po­tem ro­bić bi­ty. Za­in­spi­ro­wał mnie wte­dy mój brat, któ­ry miał je­den z pierw­szych ra­po­wych skła­dów w Tar­no­wie (P.O.C.O.). To on udzie­lał mi wska­zó­wek i uczył pro­duk­cji. Póź­niej po­zna­łem Ki­tę (tar­now­ski ra­per z „czo­łów­ki”), któ­ry zre­ali­zo­wał mój pierw­szy ka­wa­łek. To by­ły faj­ne cza­sy (śmiech). Od tam­te­go cza­su nie­ustan­nie się roz­wi­jam. Z ca­łą pew­no­ścią wi­dzę pro­gres, świad­czą o tym mo­je pro­duk­cje i dzia­ła­nia. Ma­jąc na gło­wie skład 6-, 7-oso­bo­wy, jak Man­go Col­lec­ti­ve, uczysz się wie­lu rze­czy. Na prze­strze­ni ostat­nich lat bar­dzo się roz­wi­ną­łem mu­zycz­nie, dzię­ki pra­cy z ni­mi. Prze­by­wa­nie z in­ny­mi mu­zy­ka­mi i wspól­ne two­rze­nie pro­jek­tu bar­dzo in­spi­ru­je.

sid.jpg

Je­ste­ście za­tem głod­ni suk­ce­su, jak su­ge­ru­je ty­tuł Wa­sze­go trze­cie­go al­bu­mu?

Dziu­nek: Na pew­no chce­my być za­uwa­że­ni i do­ce­nie­ni. Ja od daw­na wy­cho­dzę z za­ło­że­nia, że nie ro­bię mu­zy­ki do szu­fla­dy. Zbyt wie­le wkła­dam w nią ser­ca i pra­cy, by ot tak o niej za­po­mnieć. Zaw­sze sta­ram się do­trzeć do jak naj­więk­szej gru­py od­bior­ców, ale to już od nich za­le­ży, czy to, co ro­bię, im od­po­wia­da.

Spaj­ku: My­ślę też, że to za­le­ży od spo­so­bu de­fi­nio­wa­nia suk­ce­su. Je­śli cho­dzi o nie­wy­obra­żal­ną licz­bę fa­nów-wid­mo na Fa­ce­bo­oku i wy­stę­py w mass me­diach, to jed­nak nie jest ten ape­tyt. „Ży­cie jak z kli­pów Wiz'a Kha­li­fy” mia­ło być prze­no­śnią chę­ci po­czu­cia lu­zu i ode­rwa­nia się od mo­no­to­nii. Lu­bi­my po­sza­leć, ale szu­ka­my no­wych wy­zwań, cie­ka­wych roz­wią­zań, głód po­sia­da tu­taj wie­le zna­czeń i chciał­bym po­zo­sta­wić dal­szą in­ter­pre­ta­cję słu­cha­czo­wi.

Skąd za­tem prze­wrot­ne, „ga­stro­no­micz­ne” ty­tu­ły Wa­szych al­bu­mów?

Spaj­ku: Sz­cze­rze? Nig­dy nie przy­wią­zy­wa­li­śmy uwa­gi do ty­tułów. Pow­sta­ły spon­ta­nicz­nie, gdy sie­dzie­li­śmy je­dząc ciast­ka i pi­jąc ka­wę al­bo za­ma­wia­jąc piz­zę w stu­diu. Do­pie­ro ostat­ni ty­tuł jest bar­dziej prze­my­śla­ny. Głod­ni, ale wy­bred­ni, mi­mo że wy­raź­nie na­wią­zu­je do po­przed­nich EPek, ma su­ge­ro­wać, że „żar­ty” się skoń­czy­ły. Cza­sem za­baw­ni, ale ni­gdy śmiesz­ni – ta­cy z nas ka­wa­la­rze z syn­dro­mem de­pre­sji ko­mi­ka.musująca tabletka.png

 

kreska.jpg

SPAJKU I DZIUNEK
Du­et po­cho­dzą­cy z Tar­no­wa, miesz­ka­ją­cy w Kra­ko­wie. Spajku to mło­dy MC, Dziu­nek uta­len­to­wa­ny pro­du­cent i MC w po­pu­lar­nym skła­dzie Man­go Col­lec­ti­ve. Ra­zem two­rzą hip-ho­po­wą opo­wieść: po­bu­dza­ją­cą do my­śle­nia mie­szan­kę dźwię­ków dla osób, dla któ­rych mu­zy­ka na wy­so­kim po­zio­mie ma zna­cze­nie. Po dwóch do­brze przy­ję­tych EP-kach (Kwe­stia Sma­ku [2011] oraz Tech­no­lo­gia Ży­wie­nia [2012]) przy­szedł czas na dłu­go­gra­ją­cy de­biut: Głod­ni, ale wy­bred­ni (gru­dzień 2014).

Ta strona korzysta z plików cookie.