DO GÓRY

 

fuss_szynka_wolska_cover.jpg

NUMER 22 (2) MARZEC 2017 | "OLD BUT GOLD"


NEOSZYNKA

MARCIN SZTYPA | WERONIKA WOLSKA

W Syl­we­stra fabrycz­nie nowe samo­chody w salo­nach sprze­daży stra­ciły na war­to­ści od dwóch do ponad dwu­dzie­stu tysięcy zło­tych – tylko dla­tego, że są zeszło­roczne, czyli już stare. Opę­tała nas mania nowo­ści. Wszystko musi być inno­wa­cją albo pocho­dzić z naj­now­szej kolek­cji. W zasa­dzie wszystko, co nas ota­cza, sta­rzeje się, zanim zdą­żymy się do tego przy­zwy­czaić.

Pró­bo­wa­li­ście kie­dyś zna­leźć na Face­bo­oku posta, który wysko­czył wam wczo­raj albo (o zgrozo!) jesz­cze wcze­śniej? Powo­dze­nia. Porady doty­czące sku­tecz­nego publi­ko­wa­nia na tym por­talu nie pozo­sta­wiają złu­dzeń – to, co wrzu­cisz tam wie­czo­rem, nie prze­trwa do rana. Przy­kryją to nowo­ści. W tym wir­tu­al­nym świe­cie liczy się tylko to, co naj­now­sze. Nie ma czasu na reflek­sję, na zasta­no­wie­nie. Rzut oka i albo kli­kasz, albo nie. Skoro nie klik­ną­łeś, algo­rytm pod­su­nie za moment coś nowego – i tak do skutku.

Nie od dziś mówi się, że żyjemy w pośpie­chu, ale jak się nad tym chwilę zasta­no­wić, to sami pod­krę­camy to tempo, pre­fe­ru­jąc nowe wer­sje wszyst­kiego, co nową wer­sję posiada, nawet jeśli update nic nie wnosi. „Nowe” zastą­piło „lep­sze”. Smart­fon z kolejną cyfrą w nazwie, następna edy­cja gry kom­pu­te­ro­wej – pro­du­cenci kom­bi­nują, jakie jesz­cze para­me­try zmo­dy­fi­ko­wać, by dać nam pre­tekst do chwy­ce­nia za port­fel. Nie doty­czy to tylko wyna­laz­ków kom­pu­te­ro­wych i komu­ni­ka­cyj­nych. Pro­du­cenci butów do bie­ga­nia też co chwilę wynaj­dują jakąś kosmiczną tech­no­lo­gię, która ma spra­wić, że w 27. wer­sji modelu xyz pobie­gniemy jesz­cze bar­dziej kom­for­towo, szyb­ciej i bez­piecz­niej niż w modelu 26.

fuss_szynka_wolska.jpg

Ole­wamy spraw­dzone roz­wią­za­nia, doświad­czo­nych ludzi i buty z zeszło­rocz­nej kolek­cji. W rekla­mach kosme­ty­ków kró­luje słowo inno­wa­cja. Jakby szam­pony pro­du­ko­wane według zeszło­rocz­nych recep­tur już nie myły. Moda gar­dzi zeszło­rocz­nymi kolek­cjami, choć gar­ściami czer­pie ze sta­rych wzor­ców.

Nam też nie wypada się sta­rzeć. Musimy być wyspor­to­wani, wyrzeź­bieni i wygła­dzeni. Głów­nie kobiety żyją pod taką pre­sją, ale męż­czyzn rów­nież coraz czę­ściej ona dotyka – trzeba się dobrze trzy­mać, trzeba wyglą­dać na mniej lat, niż się ma. Nie cho­dzi mi o dba­nie o zdro­wie, o spraw­ność fizyczną, bo tu nie ma dys­ku­sji – ta moda jest dobra. Pro­ble­mem jest to, że wiek jest wsty­dliwy. Bez sensu. Wie­kiem należy się chwa­lić. Prze­cież wyspor­to­wany czło­wiek po pięć­dzie­siątce budzi więk­szy podziw niż sprawny fizycz­nie trzy­dzie­sto­pię­cio­la­tek.

Nie poj­muję, jakim cudem to samo spo­łe­czeń­stwo nie umiesz­cza prak­tycz­nie żad­nych nowych utwo­rów na Trój­ko­wym Topie Wszech Cza­sów. Same sta­ro­cie. Pod­sta­rzali rock­mani albo nie­rzadko człon­ko­wie naj­więk­szej orkie­stry świata jakimś spo­so­bem nie są wypie­rani przez nowe pro­dukty prze­my­słu fono­gra­ficz­nego. Może potrze­bu­jemy zatem sta­bil­nych punk­tów? Dobrych, naj­lep­szych, o któ­rych wia­domo, że takie są, wła­śnie dla­tego, że prze­trwały próbę czasu. Może warto spoj­rzeć w ten spo­sób na inne ele­menty ota­czającej nas rze­czy­wi­sto­ści? Posłu­chać senio­rów, któ­rych tak czę­sto lek­ce­wa­żymy ze względu na ich zagu­bie­nie w cyfro­wym świe­cie, mar­gi­na­li­zu­jemy, mimo że posia­dają gro­ma­dzoną przez całe życie wie­dzę. Wie­dzę, któ­rej nie można wyszu­kać, wpi­su­jąc kilka słów klu­czo­wych czy innych hasz­ta­gów, bo wynika ona z wie­lo­let­niego doświad­cze­nia, koja­rze­nia fak­tów i sytu­acji, w jakich się zna­leźli. Stać nas na to, by zdo­by­wać to doświad­cze­nie samo­dziel­nie, od nowa? Czy w ogóle będziemy w sta­nie je zdo­być, jeśli nie uda nam się tego wygo­oglo­wać?

Tro­chę roz­sądku chyba nam jesz­cze zostało. Cały czas łapiemy się na wędliny „tra­dy­cyjne”, szynki „babuni”, dzia­du­nia” itp. Chyba nikt nie pobie­gnie na sto­isko wędli­niar­skie, bo rzu­cili szynkę nastrzy­ki­waną mie­szanką glu­ta­mi­nianu sodu i kara­genu E407.musująca tabletka.png

kreska.jpg

MARCIN SZTYPA
Mąż i ojciec. Na codzień han­dlo­wiec, od święta blo­ger i stu­dent dzien­ni­kar­stwa, tury­sta i bie­gacz-ama­tor. wtem­pie­kon­wer­sa­cyj­nym. word­press. com

WERONIKA WOLSKA
Stu­dentka gra­fiki na Aka­de­mii Sztuki w Szcze­ci­nie. Zaj­muje się ilu­stra­cją, pro­jek­to­wa­niem gra­ficz­nym oraz intro­li­ga­tor­stwem. Kocha ilu­stra­cję dzie­cięcą oraz kuch­nię wege­ta­riań­ską. Wię­cej prac można obej­rzeć na wwol­ska.tum­blr.com


Ta strona korzysta z plików cookie.