DO GÓRY

 

fuss_tyłek_w_świetle_reflektorów_kazanowski_cover.jpg

NUMER 14 (5) PAŹDZIERNIK 2015 | "TO WŁAŚNIE MIŁOŚĆ"


TYŁEK W ŚWIE­TLE REFLEK­TO­RÓW, CZYLI O MEDIAL­NEJ MIŁO­ŚCI DO TANIEJ SEN­SA­CJI

ADRIAN TURZAŃSKI | KAJETAN VON KAZANOWSKI
kreska.jpg

Czer­wony dywan wyście­la­jący chod­nik przed wej­ściami na pre­sti­żowe imprezy cele­bry­tów, gwiazd fil­mo­wych i muzycz­nych czy innych nota­bli zazwy­czaj sta­nowi gra­nicę mię­dzy sław­nymi per­so­nami a pospo­li­tymi oby­wa­te­lami. Prze­do­sta­nie się do takiej swo­istej elity – a zara­zem sta­nie się jej czę­ścią – gwa­ran­tuje nie­jed­no­krot­nie sta­tus mate­rialny, względ­nie uro­dze­nie, a wśród akto­rów, pio­sen­ka­rzy etc. coraz rza­dziej talent.

Ostat­nio mamy jed­nak do czy­nie­nia z oso­bliwą manierą masssocial mediów oraz ser­wi­sów infor­ma­cyj­nych, pro­mu­ją­cych nachalne, sztuczne i wymu­szone próby zaist­nie­nia w świe­tle fle­szy. Natu­ral­nie media kładą – i zawsze kła­dły – duży nacisk na tanią sen­sa­cję czy kon­tro­wer­syjne tre­ści, mające wywo­łać jak naj­więk­szy szum wokół prze­ka­zy­wa­nych infor­ma­cji. Ale­go­ryczny „tyłek” na pierw­szych stro­nach sprzeda się lepiej niż cho­ciażby nagroda przy­znana za doko­na­nie cze­goś war­to­ścio­wego. Szcze­gól­nie widoczna apro­bata takiej formy widoczna jest w nowych mediach – gdzie wyraź­nie sze­rzy się plaga braku poloru, ogłady i cokol­wiek dobrego smaku. A coraz to nowe nagła­śniane skan­dale – od afer wokół syn­te­tycz­nie powięk­szo­nych piersi do pocię­tego obli­cza – obra­zują umi­ło­wa­nie mediów do taniej pro­mo­cji, się­ga­ją­cej momen­tami osła­wio­nego dna.

fuss_tyłek_w_świetle_reflektorów_kazanowski.jpgNie zaprze­czam, że zna­la­zło się grono ludzi, któ­rym przy­pa­dły do gustu roz­ne­gli­żo­wane pośladki Patry­cji Woj­na­row­skiej na przy­ję­ciu Play­boya, gdzie nomen omen powinna w swej kre­acji z prze­sad­nie dużym tyl­nym dekol­tem paso­wać jak ulał. Jed­nak poka­zy­wa­nie sesji zdję­cio­wych z tej sytu­acji na por­ta­lach spo­łecznościowych, ser­wi­sach poczty elek­tro­nicz­nej oraz w pra­sie sta­nowi dowód na to, jak nisko upa­dła kul­tura mass mediów. Podobne odczu­cia można mieć wzglę­dem nagło­śnio­nego przez media skan­dalu z Patry­cją Pająk – a raczej biu­stem tej kobiety – w roli głów­nej. Pozo­staje jesz­cze kwe­stia wystą­pie­nia Anieli Bogusz, która do nie­dawna pozo­sta­wała znana nie­mal tylko z pro­wa­dze­nia bloga i wystę­pów w pro­gra­mach life­style’owych oraz tre­nin­go­wych, ale wsku­tek opu­bli­ko­wa­nia szo­ku­ją­cych wypo­wie­dzi na temat swo­jej fascy­na­cji ero­tycz­nej – zna­la­zła się na łamach nie tylko Pudelka czy Kozaczka, ale rów­nież o2, Wir­tu­al­nej Pol­ski czy stro­ny radia Eska. Tym podobne incy­denty powinny pozo­stać w sfe­rze pry­wat­nej, a nie spo­łeczno-medial­nej. Zwłasz­cza że przy­kła­dowa osoba nie zali­czała się do osób publicz­nych przed zaj­ściem. Nie po raz pierw­szy media pró­bują przy­cią­gnąć w ów spo­sób nowych odbior­ców. I udaje się im, choć inter­nauci naj­czę­ściej kry­ty­kują zarówno pre­zen­to­waną syl­wetkę i/lub jej „wyczyn”, jak i samo medium.

Nieco ina­czej rzecz się ma w przy­padku „teatral­nego” oszpe­ce­nia twa­rzy przez Karola Sekułę, aby zyskać tak zwany fejm. Upo­dab­nia­nie się do swo­ich idoli prze­cież ni­gdy nie nale­żało do rzad­kich zja­wisk i w pew­nym stop­niu działa niczym dar­mowy mar­ke­ting. Samo­oka­le­cze­nie Sekuły ma jed­nak zupeł­nie odmienny wymiar – staje się per­so­ni­fi­ka­cją tego, do jak skraj­nych czy­nów zdolni są posu­nąć się ludzie, nie­prze­ja­wia­jący najwyraź­niej żad­nego uni­kal­nego talentu, żeby choć przez chwilę zalśnić bla­skiem (nie)sławy. I jak duży wpływ mogą mieć media na mło­dych odbior­ców. Zdję­cia, wypo­wie­dzi, a nawet nagra­nia – jak w przy­padku cho­ciażby fil­mów umiesz­czo­nych przez Bogusz na YouTu­be­’ie – zawie­rają infor­ma­cje skie­ro­wane prze­waż­nie do peł­no­let­nich, a są ogól­no­do­stępne na por­ta­lach spo­łecznościowych.

Przed­sta­wione osoby to by­naj­mniej nie jedyni przed­sta­wi­ciele cele­bry­tów. To nie oni jed­nak są w tym zakątku popkul­tury naj­bar­dziej kary­god­nym tren­dem, lecz mass media, które nagła­śniają takie zacho­wa­nia, a przez to je pro­mują. To przez nie każdy, kto wpad­nie na bez­myślny i krzy­kliwy pomysł, może przez chwilę zakosz­to­wać sławy. Już nawet nie trzeba silić się na ambi­cje, wymyśl­ność czy walory arty­styczne – wystar­czy chwy­cić za kamerkę i obna­żyć się, poprze­kli­nać albo zro­bić inną wyzbytą głęb­szego namy­słu czyn­ność w nadziei, że media wybiorą co cie­kaw­sze „dzieła”. Dla­tego też razi hipo­kry­zja mediów, gdy skła­dają wymu­szone kon­do­len­cje czy potę­piają nie­które zacho­wa­nia. Poka­za­nie gołych poślad­ków, piersi czy oszpe­co­nej twa­rzy, choć począt­kowo mogą wyda­wać się pozor­nie nie­zna­czą­cymi zja­wi­skami, w isto­cie zaczy­nają być zarze­wiem powo­dzi nowych cele­bry­tów.

fuss_tyłek_w_świetle_reflektorów_kazanowski3.jpg

Jesz­cze parę lat temu social media były nie­mal wyłącz­nie miej­scami wir­tu­al­nych spo­tkań, wymiany infor­ma­cji, a w końcu – dzie­le­nia się pli­kami lub zdję­ciami. Jedną z pierw­szych pol­skich stron inter­ne­to­wych, ofe­ru­ją­cych użyt­kow­ni­kom moż­li­wość udo­stęp­nia­nia foto­gra­fii, była Fotka, gdzie ludzie otrzy­my­wali oceny pod swo­imi zdję­ciami. Nie­któ­rzy człon­ko­wie spo­łeczności za cel obrali zdo­by­cie jak naj­więk­szej liczby polu­bień – w tym celu zaczęli zbli­żać się do gra­nicy por­no­gra­fii. Przej­mu­jąc parę ele­men­tów od Fotki, podob­nie zaczął funk­cjo­no­wać sys­tem oce­nia­nia zdjęć na „lokal­nym” por­talu Nasza Klasa. Nagość, czy to czę­ściowa, czy cał­ko­wita, stała się sta­łym ele­men­tem wielu social mediów, z któ­rym do dziś nie mogą pora­dzić sobie mode­ra­to­rzy. Kiedy Pol­skę ogar­nęła mania kont na Face­bo­oku, Twit­te­rze czy Insta­gra­mie, część użyt­kow­ni­ków, by uzy­skać więk­szą popu­lar­ność oraz ilość polu­bień, zaczęła wrzu­cać wyzy­wa­jące zdję­cia i pisać kon­tro­wer­syjne tre­ści. Admi­ni­stra­to­rom nie zawsze udaje się na czas usu­nąć obraź­liwe mate­riały, które przy­no­szą roz­głos wła­ści­cie­lom pro­fili. Dzięki tego typu ser­wi­som wyło­niło się już wielu inter­ne­to­wych cele­bry­tów, np. Devin Brug­man czy Abdalla AlBu­qa­ish, któ­rzy zyskali pracę w mode­lingu.

Ist­nieją także ciemne – czy „ciem­niej­sze” – strony zdo­by­wa­nia w ten spo­sób popu­lar­no­ści. „Gwiazdy”, które nie­spo­dzie­wa­nie zabły­sły na nie­bo­skło­nie fle­szy, rów­nie nie­spo­dzie­wa­nie blakną i zni­kają. Nato­miast zła opi­nia towa­rzy­szy im przez dłu­gie lata. Inną kwe­stią jest zdo­by­wa­nie takiego fejmu przez per­sony posia­da­jące już jakieś osią­gnię­cia – czego zna­ko­mi­tym przy­kła­dem jest Michał Wit­kow­ski bądź Miley Cyrus. Wit­kow­ski, jesz­cze nie tak dawno znany jako ceniony i zmyślny powie­ścio­pi­sarz, zaczął nagle poja­wiać się w kurio­zal­nych stro­jach na tak zwa­nych salo­nach. Z pew­no­ścią stał się osobą sze­rzej roz­po­zna­walną, jed­nak ucier­piała na tym jego twór­czość. Stałe gosz­cze­nie na stro­nach tablo­idów uczy­niło zeń – przy­naj­mniej w oczach laików – autora roz­ryw­ko­wych powie­ści o niskich walo­rach arty­stycz­nych.

O ile jed­nak pre­zen­to­wane w mass mediach „występy” pana Wit­kow­skiego, Cyrus czy (poślad­ków) Woj­na­row­skiej zali­czyć można do sto­sun­kowo nie­szko­dli­wych oso­bli­wo­ści, to przy­pa­dek ska­ry­fi­ka­cji doko­na­nej przez Karola Sekułę, chcą­cego upodob­nić się do Pawła Raka – kon­tro­wer­syjnego rapera z cha­rak­te­ry­stycz­nymi bli­znami – są obra­zem destruk­tyw­nego fana­ty­zmu. Dodat­kowo sam Sekuła oznaj­mił, że to akt odwagi, a osób kry­ty­ku­ją­cych jego zacho­wa­nie nie stać na podobną bra­wurę. Zasad­ni­czo to jego pry­watna sprawa, lecz jego postawa nie powinna być pro­mo­wana na głów­nych stro­nach. Moim zda­niem krót­kie notki i tytuły, mające wska­zy­wać, że dane medium stoi po stro­nie moral­no­ści, to wyłącz­nie gra pozo­rów. Próba zatu­szo­wa­nia tego, iż sam por­tal, prasa, tele­wi­zja itd. pono­szą czę­ściową odpo­wie­dzial­ność, trosz­cząc się przede wszyst­kim o sta­ty­styki wyświe­tleń, zaku­pio­nego nakładu czy widzów rośnie. Co nota­bene może poka­zać niektó­rym spo­śród odbior­ców, że dzięki podob­nym czy­nom będą mogli zaist­nieć na łamach któ­re­goś medium.


fuss_tyłek_w_świetle_reflektorów_kazanowski2.jpgGłówną przy­czyną poja­wie­nia się plagi cele­bry­tów ewi­dent­nie są masssocial media. Roz­ma­ite wyda­rze­nia wyż­szej rangi zaczęły być poka­zy­wane obok plo­tek, skan­dali oby­cza­jo­wych, pry­wat­nych wpa­dek i afer. Powstał z tego cha­otyczny melanż tre­ści o cha­rak­te­rze spo­łecz­nym, kul­tu­ro­wym, poli­tycz­nym – i tych nie­przy­czy­nia­ją­cych się do ludz­kiego roz­woju, zaprzą­ta­ją­cych wyłącz­nie myśli. Ciżba dała się zła­pać na plot­kar­ski haczyk i z nie­cier­pli­wo­ścią czeka na świeże fakty na temat ulu­bio­nego albo znie­na­wi­dzo­nego aktora, muzyka, cele­bryty etc. Stra­te­gia mediów wiąże się w tym przy­padku z pod­sta­wami przed­się­bior­czo­ści: kiedy wystę­puje na jakiś pro­dukt popyt, rośnie podaż. W tym wypadku nie­za­spo­ko­jony zostaje najwyraź­niej ape­tyt na ludz­kie infan­ty­li­zmy, klau­nady, ordy­nar­no­ści czy try­wialną krzywdę. Media puściły w ruch koło pręż­nie roz­wi­ja­ją­cego się rynku taniej sen­sa­cji.

Próby walki o jakość mediów to nic innego jak walka z wia­tra­kami – prze­cież dzi­wac­twa, krzywda i samo­ośmie­sza­nie się sprze­daje się naj­le­piej, a o zyski, nie o misję cho­dzi. Jed­nak tym bar­dziej należy obser­wo­wać moralne podej­ście mediów maso­wych i spo­łecznościowych, dzia­łać, zgła­szać i kry­ty­ko­wać nie­od­po­wied­nie tre­ści oraz zwra­cać uwagę, kto jest ich odbiorcą. Ina­czej nie minie parę­na­ście lat, a wdzięczny Mazurek Dąbrow­skiego zastąpi Klub Go Go Gangu Alba­nii, zaś media będą pełne mło­dzieży z bli­znami, obna­żo­nych czy wul­gar­nych. Bo popkul­tura to także część naszej kul­tury, o którą należy dbać i zapo­bie­gać jej regre­sowi.musująca tabletka.png

 

kreska.jpg

ADRIAN TURZAŃSKI
Uro­dzony pod zna­kiem Skor­piona, rocz­nik ’94. Nie­do­pie­czony kul­tu­ro­znawca, pasjo­nu­jący się lite­ra­turą sze­roko pojętą, z naci­skiem na bele­try­stykę kry­mi­nalną, histo­ryczną oraz fan­ta­styczną. Czło­wiek drogi i zara­zem doma­tor, nocny marek, nie­po­prawny roman­tyk etc., etc., pomi­ja­jąc wiele innych – na pierw­szy rzut oka – fascy­nu­ją­cych cech, w isto­cie oka­zu­ją­cych się mdłymi czy odpy­cha­ją­cymi – oczy­wi­ście po pew­nym cza­sie i dokład­niej­szym pozna­niu jed­nostki. Przez swoje krót­kie życie prze­by­wa­jący w róż­nych sub­kul­tu­rach, krę­gach czy śro­do­wi­skach. Ma swój gust i swoje zda­nie, co należy pod­kre­ślić. Bynajm­niej nie jest „lemin­giem”.

KAJETAN VON KAZANOWSKI
Ab­sol­went pro­jek­to­wa­nia ubio­ru, spę­dza­ją­cy wol­ne chwi­le ry­su­jąc przy kom­pu­te­rze. pie­przo­ny es­te­ta, za­chwy­ca­ją­cy się każ­dym od­stęp­stwem od nor­my, oraz fa­na­tyk mu­zy­ki, wy­da­ją­cy ostat­ni grosz na ko­lej­ną pły­tę.

Ta strona korzysta z plików cookie.