DO GÓRY

 

fuss_reni_jusis_kazanowski_cover.jpg

NUMER 20 (5) LISTOPAD 2016| "100% NATURAL"


PORADNIK ZIELONEJ WOKALISTKI – ROZMOWA Z RENI JUSIS

DOMINIKA JANIAK | KAJETAN VON KAZANOWSKI

Od arty­stów ocze­ku­jemy przede wszyst­kim, aby repre­zen­to­wali wysoki poziom twór­czo­ści, aby ni­gdy nie zawie­dli naszych ocze­ki­wań. Fani szybko przy­zwy­cza­jają się do okre­ślo­nych stan­dar­dów. Nie­kiedy zaczy­nają nawet żyć tak jak ich idole. Obser­wu­jąc dzia­łal­ność i doro­bek twór­ców, możemy również czer­pać z nich wzorce doty­czące trybu życia.

Podą­ża­jąc tym tro­pem, posta­no­wi­łam się dowie­dzieć, co o zdro­wym i w stu pro­cen­tach natu­ral­nym try­bie życia sądzi Reni Jusis, wśród osób zna­nych ucho­dząca za jedną z amba­sa­do­rek zdro­wego trybu życia, autorka książki Porad­nik dla Zie­lo­nych Rodzi­ców. Po sied­miu latach prze­rwy Reni wydaje wła­śnie nową, siódmą płytę BANG!, na któ­rej rów­nież prze­my­ciła kilka waż­nych infor­ma­cji uwraż­li­wia­ją­cych na bar­dziej świa­domy styl życia.

Pow­raca Pani po sied­miu latach z nowym albu­mem, na któ­rym sprze­ci­wia się Pani nadmier­nemu kon­sump­cjo­ni­zmowi. Czy rośnie świa­do­mość wśród ludzi?

Jak naj­bar­dziej. Obser­wuję to od wielu lat. Moim celem m.in. jest wywo­ły­wa­nie dys­ku­sji, zwłasz­cza że zdaję sobie sprawę, że ina­czej to na pewno wygląda w dużych mia­stach, ina­czej w małych mia­stecz­kach; dużo też zależy od wieku, od tego, czym się zaj­mu­jemy, na jakim eta­pie życia jeste­śmy. Np. stu­dent, który żył całe życie w małym mia­steczku, będzie marzył o tym, żeby poje­chać do dużego mia­sta na stu­dia i tam wła­śnie się troszkę zato­pić w tym kon­sump­cjo­ni­zmie. Ale z bie­giem czasu wielu z nas zmie­rza w stronę mini­ma­li­zmu.

Wśród moich zna­jo­mych widzę wielką potrzebę zatrzy­ma­nia się, powrotu do natury. To jest piękne i bar­dzo inspi­ru­jące. Dla­tego też zawsze warto o roz­ma­wiać i budo­wać świa­do­mość. Wycho­dzę z zało­że­nia, że osoby publiczne powinny wyko­rzy­sty­wać roz­głos w słusz­nej spra­wie.

fuss_reni_jusis_kazanowski.jpgTaką sprawą może być eko­lo­gia, która jest Pani bar­dzo bli­ska. Coraz czę­ściej media pro­mują zdrowe, eko­lo­giczne pro­dukty, skle­powe półki ugi­nają się od pro­duk­tów bio, zewsząd widać, że nastała moda na zdrowy tryb życia – jak nie popaść w skraj­ność? Czy warto sko­rzy­stać z porad spe­cja­li­stów?

Myślę, że do spe­cja­li­stów udają się ludzie, któ­rzy mają jakieś kon­kretne pro­blemy zdro­wotne lub cele, tutaj raczej cho­dzi o to, żeby popra­wić jakość swo­jego życia, rów­nież przez zmianę poży­wie­nia na lep­sze jako­ściowo. Nie jest od razu konieczna wizyta u die­te­tyka, wystar­czy zamiana pro­duk­tów wysoko prze­two­rzo­nych na orga­niczne, nisko prze­two­rzone. Mam wra­że­nie, że kon­su­menci są teraz bar­dziej świa­domi i mają więk­sze ocze­ki­wa­nia — stąd półki pełne eko­lo­gicznych pro­duk­tów. To nie jest moda, a odpo­wiedź na wyma­ga­nia rynku. Nie liczy się tylko, żeby było dużo i tanio, coraz waż­niej­sze jest to, co jest w środku. Oczy­wi­ście prze­szkodę sta­nowi brak czasu potę­go­wany tem­pem współ­cze­snego życia, ale z wła­snego doświad­cze­nia wiem, że przy­go­to­wa­nie samemu potraw z pro­duk­tów świe­żych i orga­nicz­nych stop­niowo się skraca. W końcu tre­ning czyni mistrza. Choć początki są cza­so­ch­łonne w końcu wcho­dzi nam to w krew.

Sta­ram się także wal­czyć z mitem, że eko­lo­giczne to dro­gie. Wręcz prze­ciw­nie, może to wią­zać się rów­nież z oszczęd­no­ściami finan­so­wymi, np. jeśli cho­dzi o oszczę­dza­nie wody czy ener­gii lub pro­za­iczne sprzą­ta­nie natu­ral­nymi środ­kami. Np. zamiast che­micz­nych pro­duk­tów czysz­czą­cych możemy wybrać tanią sodę oczysz­czona czy kwa­sek cytry­nowy. Pisa­łam o tym w swo­jej książce – w dłuż­szej per­spek­ty­wie czasu oka­zuje się, że jest to opcja bar­dziej eko­no­miczna, a przy tym także zdrow­sza.

Uczest­ni­czyła Pani w Olsz­tyn Green Festi­wal oraz wspiera Pani akcję „Adop­tuj Psz­czołę” – jak bar­dzo tego typu akcje zmie­niają men­tal­ność ludzi? Czy mogą one prze­ko­nać nie­do­wiar­ków, by zaczęli bar­dziej świa­domie obcho­dzić się ze śro­do­wi­skiem?

Trudno to zmie­rzyć, ale takie akcje na pewno zwięk­szają świa­do­mość. Ini­cja­tywy pokroju olsz­tyń­skiego festi­walu jed­no­cze­śnie pro­pa­gują zdrowy styl życia, jak i roz­bu­dzają cie­ka­wość. Być może ktoś wróci do domu i zacznie wię­cej o tym czy­tać, inte­re­so­wać się — to będzie jego pierw­szy krok.

Podam taki przy­kład: 10 lat temu, kiedy jesz­cze miesz­ka­łam w War­sza­wie, chcia­łam kupić jaja zerówki, co było bar­dzo trudne, w więk­szo­ści skle­pów były trójki i był napis „jaja wiej­skie” (przy oka­zji uwa­ża­ła­bym na tak sze­ro­kie okre­śle­nia, które nie zobo­wią­zują do niczego, bo na wsi też można trzy­mać kury w klat­kach i kar­mić paszą mody­fi­ko­waną), a dzi­siaj pra­wie w każ­dym skle­pie można dostać „zerówki”. Jest to odpo­wiedź pro­du­cen­tów na wymogi kon­su­men­tów, któ­rzy tych pro­duk­tów zaczęli się doma­gać. Dla­tego im czę­ściej będziemy czy­tać ety­kiety i zasta­na­wiać się nad skła­dem i pocho­dze­niem pro­duk­tów, tym będzie ich wię­cej. I wie­rzę, że to nie jest chwi­lowa moda, a styl życia, który staje się coraz popu­lar­niej­szy na całym świe­cie: restau­ra­cje fast food ban­kru­tują, w Japo­nii nie ma już McDo­nal­da. Świa­do­mość kon­su­men­tów stale się roz­wija – chcemy wie­dzieć, co mamy na tale­rzu czy w kosme­ty­kach lub czym są kon­ser­wo­wane zabawki drew­niane. Dzieje się to m.in. wła­śnie dzięki takim festi­wa­lom. Ważna jest także edu­ka­cja młod­szych poko­leń, ponie­waż dzieci biorą zdrowy styl życia za coś natu­ral­nego, można powie­dzieć, że potra­fią wyssać go z mle­kiem matki.

Wiele rodzin ma pro­blem, jak wytłu­ma­czyć dzie­ciom, że sło­dy­cze i chipsy nam tylko szko­dzą, a zdrowe zamien­niki są rów­nie pyszne. Pani dzieci się nie bun­tują?

Moje dzieci znają smak chip­sów, bo jak idą na kin­der­party, nie mogę im zaka­zać spró­bo­wa­nia tego, co pró­bują wszy­scy. Naj­waż­niej­sze są jed­nak wzorce zaczerp­nięte z domu – jeśli rodzice sami jedzą sło­dy­cze i chipsy, to tego się nie unik­nie, muszą dawać przy­kład i sami jeść np. dużo warzyw. Ważny jest też spo­sób przy­rzą­dza­nia potraw – te, które gotu­jemy w domu, są aro­ma­tyczne, zachę­cają wszyst­kich domow­ni­ków do spró­bo­wa­nia. Raz w tygo­dniu robimy sobie słodki dzień, kiedy pie­czemy cia­sto, oczy­wi­ście ze zdro­wych pro­duk­tów, zastę­pu­jąc cukier zdro­wymi odpo­wied­ni­kami, zaś w pozo­stałe dni jemy suszone i świeże owoce.

Nie da się dzieci zmu­sić do jedze­nia warzyw, może to u nich spo­wo­do­wać jedy­nie strach i dys­kom­fort, ale jeśli ich jedze­nie będzie zdrowe, a zara­zem kolo­rowe i atrak­cyj­nie podane, nie będą się czuły pokrzyw­dzone. Słowo dieta zawsze budzi stres i poczu­cie, że musimy sobie cze­goś odma­wiać, nato­miast zdrowe odży­wia­nie to przede wszyst­kim bar­dzo zróż­ni­co­wane posiłki, pełne przy­praw, kolo­rów i zapa­chów.

fuss_reni_jusis_kazanowski2.jpg

Temat numeru to 100% natu­ral – czy uważa Pani, że fak­tycz­nie jeste­śmy w sta­nie żyć w cał­ko­wi­cie natu­ral­nie?

Nie, gdyż miesz­kamy w beto­no­wych dżun­glach, obcu­jemy z zanie­czysz­czo­nym śro­do­wi­skiem. Oczy­wi­ście możemy zmie­nić np. spo­sób ogrze­wa­nia domu na bar­dziej eko­lo­giczny, ale nie mamy czę­sto wpływu na naszych sąsia­dów. Gdzie się nie obej­rzymy, to pozor­nie pomocne roz­wią­za­nia szko­dzą nam. Naj­lep­szym przy­kładem są fast foody, które sprze­dają żyw­ność prze­two­rzoną, bar­dzo tanią i wszę­dzie dostępną. Żyjemy w cza­sach, w któ­rych ludzie są otyli i nie­do­ży­wieni jed­no­cze­śnie, bo w swym poży­wie­niu mają mało mine­ra­łów, wita­min, bar­dzo dużo cukru… Coraz wię­cej osób ma aler­gie, nie­to­le­ran­cje pokar­mowe czy np. ato­powe zapa­le­nie skóry. Żeby żyć w stu procentach natu­ral­nie, musie­li­by­śmy chyba wypro­wa­dzić się na bez­ludną wyspę.

Mimo tych trud­no­ści powstaje dużo cie­ka­wych ini­cja­tyw, któ­rych celem jest samo­wy­star­czal­ność. Budo­wane są małe spo­łecz­no­ści, a następ­nie osady z eko­lo­gicznych mate­ria­łów, przy nich sta­wiane są ogródki, gdzie człon­ko­wie wspól­noty upra­wiają warzywa, posia­dają rów­nież małe elek­trow­nie wia­trowe. Można zatem żyć gdzieś na skraju pola czy lasu i być samo­wy­star­czal­nym. I cho­ciaż nie jest to jesz­cze zbyt powszechne, to takie dzia­ła­nia poka­zują, że można cza­sami zwol­nić i żyć w alter­na­tywny spo­sób, w 100% natu­ral­nie. Jest to jed­nak duże wyzwa­nie, na co nie każdy musi mieć ochotę.

Warto się przyj­rzeć, czego nasz orga­nizm nie tole­ruje, a co mu pomaga, warto upra­wiać sport, czy­tać ety­kiety, przy­glą­dać się temu, co jemy. Sło­wem: zro­bić sobie taki detoks. Warto prze­jąć odpo­wie­dzial­ność za swoje zdro­wie, za zdro­wie przy­szłych poko­leń i ota­cza­jące nas śro­do­wi­sko. Takie etyczne postę­po­wa­nie zgodne z naturą jest naszą powin­no­ścią.musująca tabletka.png

kreska.jpg

RENI JUSIS
Woka­li­sta i autorka tek­stów oraz muzyki, pro­du­centka muzyczna. Uro­dzona 29 marca 1974 roku w Koni­nie. Swój dyplom obro­niła na Wydziale Dyry­gen­tury Chó­ral­nej, Edu­ka­cji Muzycz­nej i Muzyki Kościel­nej Aka­de­mii Muzycz­nej w Pozna­niu. W kwiet­niu tego roku poja­wił się siódmy album artystki, zaty­tu­ło­wany BANG!, z któ­rego pocho­dzą m.in. sin­gle: Bejbi Siter i Zombi świat. Woka­listka wła­śnie wyru­sza w trasę kon­cer­tową pro­mu­jącą nową płytę. Artystka wydała rów­nież książkę wspól­nie z Magdą Tar­gosz, Porad­nik dla zie­lo­nych rodzi­ców, i jest znana z pro­pa­go­wa­nia zdro­wego trybu życia.

DOMINIKA JANIAK
Świeża studentka WSB w Poznaniu. Odrywając się od rzeczywistości, zmierza w stronę teatru. Chodząc z głową w chmurach, namiętnie słucha muzyki, jednocześnie analizując relacje międzyludzkie. Ze skłonnościami do zakupoholizmu i pracoholizmu. W nielicznych wolnych chwilach obmyśla plan przyszłych podróży. Jesiennymi wieczorami z kubkiem gorącej herbaty, w towarzystwie dobrego filmu robi szaliki.

KAJETAN VON KAZANOWSKI
Ab­sol­went pro­jek­to­wa­nia ubio­ru, spę­dza­ją­cy wol­ne chwi­le ry­su­jąc przy kom­pu­te­rze. Pie­przo­ny es­te­ta, za­chwy­ca­ją­cy się każ­dym od­stęp­stwem od nor­my, oraz fa­na­tyk mu­zy­ki, wy­da­ją­cy ostat­ni grosz na ko­lej­ną pły­tę.

Ta strona korzysta z plików cookie.