Rosnąca świadomość problemu ochrony prawnej zwierząt napawa optymizmem. Tej radości powinna jednak towarzyszyć krytyczna refleksja nad przepisami chroniącymi zwierzęta.
Po raz kolejny zostało zjedzonych kilkanaście tysięcy psów, mimo że rezygnacja z festiwalu nie powinna być dużym problemem – ani nie posiada on długiej tradycji, ani niekoniecznie psie mięso jest na nim priorytetem. W końcu jego pełna nazwa to: Festiwal Liczi i Psiego Mięsa, czyli plasuje się ono na drugim miejscu.
Chyba każdy z nas usłyszał kiedyś pytanie: „Jakim zwierzęciem chciałbyś być?”. Tak sobie myślę, że po co w ogóle człowiek miałby chcieć się stać zwierzęciem; nie wiem, kiedy rozprzestrzenił się pomysł na stawianie ludzi w obliczu takiego wyboru, nie mniej jednak często wypada nam się w tej sprawie określić.
Dlaczego wyrażenie „folwark zwierzęcy” – odwołujące się do znanej powieści George’a Orwella, w którym zwierzęta likwidują totalitarną władzę ludzi – miałoby być aktualne również dzisiaj?
Widmo krąży nad Polską. Widmo neo-spółdzielczości.
Obywatele podświadomie wiedzą, że dane zachowania wywołają określone skutki. Powoduje to poczucie istnienia bezpiecznego dystansu między człowiekiem a światem.
Jak to jest z tą solidarnością, skoro jednocześnie jesteśmy w stanie skrzyknąć się i oprotestować cenzurę w internecie, a zaraz potem utopić sąsiada w łyżce wody?
Obok mnóstwa aplikacji społecznościowych powoli rozwijają się aplikacje społeczne, które mogą sprawić, że rzeczywistość wokół nas stanie się trochę lepsza, trochę bardziej przyjazna.