Za oknem deszcz; ciężkie szare chmury nie wróżą nic dobrego. Wzdycham, wzruszam ramionami i zaczynam przygotowywać się do wyjścia do pracy.
Instaluję na swoim telefonie aplikację o nazwie Replika, która reklamowana jest jako „wirtualny przyjaciel, który zawsze jest przy tobie”. Poza tym nie pełni żadnej innej funkcji – nie sprawdza pogody, nie wyszukuje informacji, nie umawia spotkań, nie jest asystentką, terapeutką ani źródłem informacji.
Myśląc o amerykańskim sporcie narodowym, boks nie wydaje się oczywistym wyborem. Można go wymieniać pomiędzy kilkoma innymi popularnymi dyscyplinami – i zapewne w tej wielości również tkwi urok, a Ameryka oglądana przez pryzmat poszczególnych z nich za każdym razem będzie inną Ameryką.
Mniej więcej dwa i pół roku temu postanowiłam sobie, że zajmę się przerabianiem zdjęć na torby. Pomysł ewoluował w cykl warsztatów. Jednak sama idea i banery to zdecydowanie za mało.
W tegorocznym line-upie znajdują się Grubson, Lao Che, Fisz Emade Tworzywo, Łąki Łan czy Dawid Podsiadło.
Podczas degustacji smakowej należy płyny przyjmować w niewielkich ilościach, jednocześnie je dotleniając. Przeżuwamy, mieszając językiem, powoli i dokładnie, dzięki czemu można ustalić stopień harmonii. I wartość wspomnienia.
Oskarżony o zamordowanie ekipy na planie, znienawidzony przez obrońców praw zwierząt, znany głównie ze swoich chorych wizji z pogranicza kina gore i survival horroru. Ruggero Deodato – prawdziwy l'enfant terrible włoskiego kina i autor Cannibal Holocaust (1980), jednego z najbardziej szokujących filmów w historii.
To nie jest tekst o millenialsach. Urodziłam się w 1990 roku, nazywajcie moje pokolenie wedle życzenia – nie chcę się z nikim kłócić. Ma być o wielkim żarciu, ale określenia foodie też nie lubię, bo za jedzeniem przepadają prawie wszyscy, więc co to w ogóle znaczy. Najlepiej po prostu pamiętać, że Joey doesn’t share food!
Nikt nie wie lepiej niż kobieta, jak przez żołądek dotrzeć do serca – problem w tym, że owo serce może wkrótce przestać bić.
„Kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, by zaimponować ludziom, których nie lubimy”. Jak okiem nie sięgnąć – żremy coraz więcej, coraz bardziej zachłannie i mimo że tyle pożeramy, chodzimy ciągle na głodzie.
Powrót do sklepów kostiumów kąpielowych zmusza do sprawdzania ilości fałdek, długości rozstępów i powierzchni cellulitu, całego tego ciałka, które w formie beach body się nie mieści.
Jedzenie na wielkim i małym ekranie kojarzy mi się przede wszystkim z wybuchającym wymiocinami żarłokiem, bohaterem Sensu życia wg Monty Pythona. To raczej dość obrzydliwe przedstawienie spożywczej orgii, kończącej się wybuchem dalekim od spełnienia w ejakulacyjnym szale, jest wręcz kwintesencją tego, co możemy nazwać kompulsywnym napychaniem kałduna: czy to rzeczywistego, czy metaforycznego.
Usiądź wygodnie w pozycji oddającej postawę otwartości i akceptacji. Kierując uwagę na poszczególne partie ciała, rozluźnij mięśnie. Stopy. Łydki. Uda. Dłonie i ręce. Mięśnie brzucha i grzbietu. Zwróć uwagę na doznania w okolicach twarzy. Na ślinę zbierającą się w ustach i ruch zębów. Weź głęboki oddech. Otwórz usta i … jedz!
Fiołki, intensywne na tle białej, lnianej sukienki, przewiązano wstążką w kolorze spłowiałej lawendy. Długie palce ciasno opasują wstążkę. Dłoń powoli puszcza uścisk i kwiaty lądują na biurku, w tumanie rozpryskującej się rosy. Slow motion jak z Hollywood. Za bukietem podąża słomkowa torba i kluczyki do zapięcia do roweru.