DO GÓRY
logo fuss magazyn
wielkie żarciepamiątkiSerce na talerzuKanibalizm

PYTANIE NA ZAKŁOPOTANIE

K. Łuczyńska | FELIETON

Piszę ten tekst w spo­rym napię­ciu. Ner­wowo spo­glą­dam na wyło­żony nijaką wykła­dziną kory­tarz przez szparę w drzwiach. Cze­kam na prze­su­wa­jące się cie­nie, ciche puka­nie i nie­po­ko­jące odgłosy. I zapła­kane dzieci, poka­zu­jące się od czasu do czasu w progu mojego pokoju. Praca wycho­wawcy nie jest łatwa, jed­nak to nie dzie­cięce smutki i tęsk­noty są naj­trud­niej­szą czę­ścią tego typu wyjaz­dów. Naj­więk­sze pal­pi­ta­cje serca i ner­wowe poce­nie się rąk wywo­łu­ją… zada­wane pyta­nia.

KINO NA SMYCZY

M. Urbańska | FELIETON

Ludz­kość dzieli się na dwie kate­go­rie: na tych, któ­rzy fina­łową scenę Śnia­da­nia u Tif­fa­ny­’ego (1961, B. Edwards) czy­tają jako roman­tyczne unie­sie­nie Audrey Hep­burn w obję­ciach swo­jego kochanka, i na tych, co widzą w tym radość z odna­le­zie­nia wygna­nego wcze­śniej Kota. Tych dru­gich jest wcale nie­mało, stąd nie tylko inter­ne­towa popu­lar­ność czwo­ro­no­gów, ale i wysyp adre­so­wa­nych do ich miło­śni­ków fil­mów.

HISTORIA JEDNEJ KSIĄŻKI

M. Brodacka | MIĘDZY SŁOWAMI

Pod koniec XX wieku huma­ni­styka zwró­ciła się ku rze­czom. Nic w tym dziw­nego – nad­pro­duk­cja przedmio­tów, a w kon­se­kwen­cji śmieci, jest pod­sta­wo­wym wyznacz­ni­kiem kul­tury kon­sump­cjo­ni­zmu. Rze­czy wymy­ślamy, marzymy o nich, kupu­jemy je, wyrzu­camy, nisz­czymy, gene­ru­jemy nowe i tak w kółko.

KINO, W KTÓRYM DZIECKO MOŻE WIĘCEJ NIŻ DOROSŁY

S. Bitka | KĄTEM OKA

Gdyby spró­bo­wać jed­nym zda­niem opi­sać fabuły tzw. dru­giej irań­skiej nowej fali, mogłoby ono brzmieć mniej wię­cej tak: przy­gody sie­roty bądź też dziecka ubo­gich rodzi­ców, które zała­twia bar­dzo poważne sprawy, bie­ga­jąc po wsi lub przedmie­ściach Tehe­ranu.

NA CO STAĆ POLSKĘ, CZYLI RODZIME KINO WYSOKOBUDŻETOWE

M. Reguła | KĄTEM OKA

Wśród współ­cze­śnie powsta­łych wyso­ko­bu­dże­to­wych pol­skich fil­mów (przyj­mijmy kil­ku­na­sto­mi­lio­nowy budżet jako kry­te­rium) nie znaj­dziemy ani jed­nego filmu osa­dzo­nego we współ­cze­sno­ści. Nie znaj­dziemy rów­nież ani jed­nego filmu fan­tasy czy science fic­tion, co zdaje się być sprzeczne z całym kie­run­kiem, w któ­rym podąża świa­towe kino komer­cyjne. Wciąż się­gamy do prze­szło­ści, gdy gdzieś obok Pol­skiej Szkoły Fil­mo­wej wyra­stają Krzy­żacy (1960) Alek­san­dra Forda i z miej­sca stają się nie­wy­obra­żal­nym jak na dzi­siej­sze czasy hitem.

KAŻDY SOBIE SZTUKĘ ZEPSUTĄ SKROBIE, CZYLI KILKA SŁÓW O GLITCH ARCIE

A. Wieczorowska | KĄTEM OKA

Ter­minu „glitch art” czę­sto nie tłu­ma­czy się na pol­ski. Jest to, naj­kró­cej rzecz ujmu­jąc, sztuka usterki. „Glitch” ozna­cza po angiel­sku błąd, nie­spo­dzie­waną awa­rię, zakłó­ce­nie. Glitch art to zatem „sztuka zepsuta”.

DRAG QUEEN, CZYLI CO ROBI MĘŻCZYZNA W SUKIENCE

A. Piotrowska | MIĘDZY INNYMI

Drag queens, kró­lowe sceny i roz­rywki, zaj­mują dziś spe­cjalne miej­sce w spo­łecz­no­ści LGBT, m.in. dzięki tele­wi­zyj­nemu reality show RuPau­l’s Drag Race (2009‒). I choć zja­wi­sko to w popkul­tu­rze jest dość nie­daw­nym odkry­ciem, to jego histo­ria sięga pierw­szej połowy XX wieku.

PROBLEMY ALTERNATYWY

E. Wójcik | FELIETON

Kul­turę alter­na­tywną w bar­dzo sze­ro­kim uję­ciu można rozu­mieć jako kul­turę nie­ofi­cjalną, nie­po­partą żad­nym insty­tu­cjo­nal­nym zaple­czem, nie­jako uzu­peł­nia­jącą main­stream. Alter­na­tywne może być podej­ście do życia, zdro­wia, reli­gii, poli­tyki. Alter­na­tywne mogą być kino, lite­ra­tura czy muzyka; to w defi­ni­cji tej ostat­niej zacho­dzą obec­nie ważne zmiany.

NIEZALEŻNY, NIEZALEŻĄCY

M. Świątkowski | MIĘDZY SŁOWAMI

Mógł­bym oczy­wi­ście napi­sać o tym, że nie ma cze­goś takiego jak lite­ra­tura nie­za­leżna. Że zarówno proza, jak i poezja zaplą­tane są w nie­skoń­czone sieci insty­tu­cjo­nal­nych uwi­kłań, że wszystko jest poli­tyczne. Uznaję to jed­nak za oczy­wi­sto­ści, o któ­rych co prawda mówić warto i trzeba, ale mówią o nich inni. Mnie nato­miast inte­re­suje coś innego.

ROZPROSZYĆ CIEMNOŚĆ, CZYLI O MOCY NATURY

M. Brodacka | MIĘDZY SŁOWAMI

Wyobraź sobie, że jest letni wie­czór. Wycho­dzisz ogrzać się w pro­mie­niach zacho­dzą­cego słońca. W sierp­niu o zacho­dzie niebo jest spek­ta­ku­lar­nie piękne – pło­mienne i różowe zara­zem, tak jakby szy­ko­wało się nie do snu, lecz do życia.

O ROBIENIU RZECZY BEZ POSIADANIA RZECZY

A. Sowa | FELIETON

Nigdy nie robi­łam pla­nów i posta­no­wień z oka­zji Nowego Roku. Nie ze względu na wąt­pie­nie w to, że uda mi się ich dotrzy­mać, albo z braku ambi­cji. Wręcz prze­ciw­nie, wyda­wało mi się, że przez cały rok można pod­jąć się zmiany swo­jego życia i – nawet w mikro­skali – ni­gdy nie cze­ka­łam do ponie­działku z roz­po­czę­ciem cze­go­kol­wiek.

PRZESTRZEŃ MIĘDZY PRZESTRZENIAMI, CZYLI M37A AUTOTEMATYCZNIE

B. Domagała | KĄTEM OKA

Jest po 23, leżę już. Obok mnie żona koń­czy przy­go­to­wy­wać warsz­taty do swo­jej pracy. Mia­łem wolne i przez więk­szość dnia cze­ka­łem na odzew Grupy (usta­li­li­śmy drugi deadline, który wła­śnie minął). Kiedy w końcu posta­na­wiam zosta­wić to i obej­rzeć coś na lap­to­pie, tele­fon zaczyna dzwo­nić. Na wyświe­tla­czu „Ewa!” i już wiem, że czeka mnie kwa­drans roz­mowy.

OD MUMBLECORE PRZEZ MUMBLESHOW DO MAINSTREAMU, CZYLI NIEKOŃCZĄCE SIĘ ROZMOWY

K. Nowacka | KĄTEM OKA

Nie­ła­two wytłu­ma­czyć nudę na pod­sta­wie kina. Nud­nym fil­mem byłby taki, który nas po pro­stu nie inte­re­suje, nie wciąga, nie wzbu­dza naszego zaan­ga­żo­wa­nia, trudno jed­nak zbu­do­wać jed­no­litą kate­go­rię tego rodzaju, ponie­waż poczu­cie znu­dze­nia jest subiek­tywne.

Ta strona korzysta z plików cookie.